reklama baner reklama
baner

Recenzja

Nosił Rosomak razy kilka

Michał Grygiel recenzuje Wolverine. Jason Aaron. Tom 4
5/10
Nosił Rosomak razy kilka
5/10
Najnowszy tom przygód Wolverine'a pióra Jasona Aarona w pewnym sensie podsumowuje, co się działo z tym bohaterem w ostatnich latach. Był wszędzie. Walczył z każdym. W minionym tomie trafił do piekieł, gdzie stawił czoła diabelskim pomiotom. Czwarty album z serii to powrót wkurzonego Logana, który idzie skopać tyłki tym, którzy stoją za jego nieplanowaną wycieczką. A potem pójdzie dalej, kopać tyłki każdemu łotrowi, jaki mu się nawinie.

Najnowsza odsłona Aaronowej kolekcji to 400 stron, na których nawet niezłe czy bardzo dobre pomysły, mieszają się z patentami przejaskrawionymi nawet na miarę superbohaterską, a niezłe fragmenty dialogów toną pośród pomysłów, które trudno uznać za dobre. Oto pierwsza część tomu, przedstawiająca konsekwencje jego podróży do piekła, jest opowieścią o zemście podawanej na zimno, i o kosztach, które przychodzi zapłacić nawet tym, których nie da się (teoretycznie) zabić. Aaron wie, jak pognębić Logana, jak oddać pewien dramatyzm tej postaci, ale nawet w tej dość poważnej historii o odpowiedzialności za własne czyny nie brak fabularnych niedociągnięć.

Potem nie jest ani trochę lepiej. Wolverine w ramach swoich zobowiązań wobec Chinatown odwiedza jaskinię, gdzie w bogatym i niemal tolkienowskim podziemnym kompleksie chińscy gangsterzy budują narkotykowe imperium. Nie brak tu oczywiście walk, smoków, jest nawet gadający goryl. Trudno w zasadzie osądzić, czy Aaron pisze tak kuriozalne historie dla żartu, czy też orientuje się gdzieś po drodze, że puścił się barierki, i włącza mu się autoironia (która momentami nawet nieźle gra). Potem Logana czeka podróż do Japonii i chaotyczne starcie z różnorakiej maści łotrami i ninja, a całość jest wzięta w tak gruby cudzysłów, że równie trudno go nie zauważyć, co czerpać z lektury jakąkolwiek przyjemność. Ot, co chwila ktoś się z kimś tłucze, a bohaterowie zachowują się nieracjonalnie.

Czytając zarówno cały ten cykl wydawniczy, jak i czwarty tom, można odnieść wrażenie, że nikt nawet nie próbował powściągnąć fantazji scenarzysty, który biegał, czy raczej tłukł w klawiaturę samopas, pogrążony w czymś pomiędzy pisarskim delirium a ADHD. Redaktorzy to nie zawsze jest zło, a dobry redaktor może być wart swojej wagi w złocie. Tu takiego ewidentnie zabrakło, bo gdy patrzę wstecz, to ten cykl wydaje mi się poza paroma wyjątkami męczący. Czwartego tomu zanadto nie ratują nawet rysunki, nierówne, ale często wchodzące na wyższy poziom rzemiosła, choć pod koniec tomu podmianki rysowników następują w takim rytmie, że przestaje to mieć większe znaczenie.

Jeśli jesteś fanem Logana, który musi ten tom mieć na półce, to sięgaj śmiało. W przeciwnym przypadku lepiej oszczędzić nieco czasu, pieniędzy i miejsca na półce na coś nawet nie ambitniejszego, ale po prostu wyższej kategorii. Nie powinno być zbyt trudno coś takiego wyłowić.

Opublikowano:



Wolverine. Jason Aaron. Tom 4

Wolverine. Jason Aaron. Tom 4

Scenariusz: Jason Aaron
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2018
Seria: Wolverine, Marvel Classic
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 408
Cena: 109,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127531
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Nosił Rosomak razy kilka Nosił Rosomak razy kilka Nosił Rosomak razy kilka

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-