reklama baner reklama
baner

Recenzja

Na nich naprawdę nie ma mocnych

Krzysztof Zimiński recenzuje Iniemamocni 2
8/10
Na nich naprawdę nie ma mocnych
8/10
"Iniemamocni" wpisali się w historię nie tylko Disneya, ale też kinematografii, jako jeden z najlepszych filmów w stylistyce superbohaterskiej. Opowieść o rodzince nadludzi czerpała z długiej tradycji opowieści obrazkowych o trykociarzach, sprawdzając się jednocześnie zarówno jako ich pastisz, jak i hołd dla klasycznych Bondów. Pierwsza część przedstawiała alternatywne amerykańskie lata 50., w których superherosi zostają zdelegalizowani, ale Pan Domu ukradkiem znowu przywdziewa kostium, by w efekcie zaangażować zjednoczoną familię do walki z łotrem. Zgodna współpraca całej rodziny to świetny punkt wyjścia do rozwinięcia historii supergrupy, na który przyszło nam jednak czekać niemal 15 lat. Czy było na co czekać? O tak.

Druga część "Iniemamocnych" podejmuje opowieść dokładnie chwilę przed końcem poprzedniej odsłony. Rodzinna supergrupa jest już uformowana i nikt przed nikim nie tai swoich działań. Po ostatnich wydarzeniach ekipa jednak nie może już liczyć na pomoc rządowych agend i musi sobie poradzić sama. Brzmi jak przygrywka do powtórki z rozrywki, ale filmowcy z Pixara inteligentnie wywracają własną strukturę opowieści do góry nogami. Tym razem to mama angażuje się w życie superbohaterki. Pan Iniemamocny ma natomiast okazję do zostania Supertatą, bo na jego głowie spoczywa prowadzenie domu i opieka nad trójką superdzieci.

"Iniemamocni 2" mniej starają się bawić w odwołania czy cytaty z klasyki kina i komiksu, zamiast tego rozwijają formułę superbohaterskiego kina rodzinnego, i to rodzinnego zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Gładko przeplatają się tu pełne akcji sekwencje z udziałem Elastyny, oraz życie domowe, gdy Pan Iniemamocny musi ogarnąć mieszkanie, złamane serce córki, nadpobudliwość starszego syna i pojawiające się właśnie supermoce młodszego. Nie jest łatwo, jest za to spektakularnie i zabawnie.

Druga część cyklu nie ustępuje pierwszej, bo formuła się rozwija, dostarcza rozrywki, a jednocześnie strona wizualna z oczywistych względów stoi na jeszcze wyższym poziomie. Fabuła co prawda kryje dość mało zaskakujący zwrot akcji, ale to w niczym nie przeszkadza, bo konstrukcja historii rodzinnej (znowu z pewnymi nawiązaniami do Bondów) broni się i tak, dostarczając śmiechu i ciekawie rozegranych wizualnie dynamicznych sekwencji. Na Blue Rayu dodatkowo, jak to zwykle w przypadku Pixara, otrzymujemy filmy krótkometrażowe, z czego jeden rozwija wątek filmu, drugi ("Bao") jest samodzielną perełką, a na dokładkę otrzymujemy ciekawy dokument o disneyowskim doświadczeniu reżysera i jego zaangażowaniu w serię.

Nie ma zawodu, śmiało można sięgać po kontynuacje, biorąc pod uwagę kreatywność autorów trzymam kciuki trzecią część, w ciemno zakładam że utrzyma poziom.

Opublikowano:



Iniemamocni 2

Iniemamocni 2

Scenariusz: Brad Bird
Wydanie: I
Premiera: Listopad 2018
Oprawa: DVD, Blue ray
Stron: 1 godz. 58 min.
Wydawnictwo: Galapagos
  • Reżyser: Brad Bird
  • WASZA OCENA
    Brak głosów...
    TWOJA OCENA
    Zagłosuj!

    Galerie

    Na nich naprawdę nie ma mocnych Na nich naprawdę nie ma mocnych Na nich naprawdę nie ma mocnych

    Komentarze

    -Jeszcze nie ma komentarzy-