reklama baner reklama
baner

Recenzja

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju

Tomasz Kleszcz recenzuje Aquaman #03: Korona Atlantydy
6/10
Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju
6/10
Choć nie da się zadowolić wszystkich, to Arthur Curry postanawia spróbować to zrobić. Nie wychodzi mu to jednak na dobre, na szczęście z korzyścią dla czytelnika.

Odsunięcie zagrożenia wojennego i doprowadzenie do porozumienia pomiędzy Atlantydą a Stanami Zjednoczonymi wyniosło średnio popularnego do tej pory herosa na wyżyny sławy. Przynajmniej na powierzchni, gdzie Aquaman zaczął być postrzegany jako bohater dorównujący rangą pozostałym członkom Ligi Sprawiedliwości. Od takich informacji rozpoczyna się trzeci album, na który składają się również trzy historie, które w swobodny sposób są ze sobą powiązane. W pierwszej i drugiej fabuła prowadzona jest dość topornie i opiera się na tradycyjnym modelu walki z zagrożeniem. Tutaj są nim odpowiednio Warhead, czyli ześwirowany cyborg posiadający techniczny odpowiednik telepatii, oraz Deadwater, bardziej proces niż pojedynczy osobnik, z którym Aquamanowi przyjdzie się zmierzyć. Te dwie opowiastki można swobodnie opuścić, bo nie są w stanie absolutnie niczym zainteresować. Na koniec jednak przypada najmniej superbohaterska, a jednocześnie najciekawsze historia. Oto bowiem niezadowoleni włodarze Atlantydy postanawiają coś zrobić z królem, który wydaje się być przywiązany bardziej do powierzchni niż do swoich oceanów.

Trzeba przyznać, że nasilający się od początku serii konflikt pomiędzy złotowłosym władcą a jego dworem prowadzony jest całkiem umiejętnie. Niezła argumentacja obu stron powoduje, że trudno jednoznacznie stanąć po którejś z nich. Scenarzysta, idąc w ślad za słynną rzymską sentencją Si vis pacem, para bellum zaostrza postawę Geronta Leota, który w imię bezpieczeństwa sięga po nadzwyczajne środki. Efekt, do jakiego doprowadzą te działania, jest na tyle zaskakujący, że Abnettowi udało się mnie pod koniec naprawdę zainteresować. Jeśli zatem pominąć raczej przeciętne pierwsze dwa rozdziały i skupić się na tym najważniejszym, trzeba przyznać, że historia skupiająca się wokół dwóch światów, które Artur bezskutecznie próbuje pogodzić, warta jest poznania.

Graficznie seria wydaje się ciut lepsza niż w poprzednich odsłonach, niemniej nadal jest to co najwyżej porządne rzemiosło. Żaden z rysowników nie prezentuje na tyle dobrego poziomu czy też oryginalnego podejścia, by szczególnie zapaść w pamięć. Należy jednak przyznać, że artyści nie idą na łatwiznę. W ilustracjach widać spory nakład pracy, kompozycje są momentami całkiem ciekawe, a spora część plansz charakteryzuje się dużą dynamiką. Jakość kolorystyki pozostawia pewne pole do dyskusji. Na pewno jest bardzo kolorowo i takie podejście może znaleźć swoich odbiorców.

Słaba fabuła w trakcie czytania przechodzi w zaskakującą, znacząco zyskując na atrakcyjności. Dzięki temu Korona Atlantydy zasługuje na mocną szóstkę. Arthur Curry w rękach Abnetta to postać naprawdę godna uwagi. Gdyby jeszcze znalazł się artysta, który poprowadzi tą serię graficznie w ciekawszy sposób, byłoby bardzo dobrze.

Opublikowano:



Aquaman #03: Korona Atlantydy

Aquaman #03: Korona Atlantydy

Scenariusz: Dan Abnett
Rysunki: Brad Walker, Phillipe Briones, Scot Eaton
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2018
Seria: Aquaman, Odrodzenie
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: Marek Starosta
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 167x255 mm
Stron: 192
Cena: 49,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134355
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-