Moon w dobrych rękach - Recenzja - Moon Knight #02: Z martwych powstaną - Aleja Komiksu
reklama baner reklama
baner

Recenzja

Moon w dobrych rękach

Tomasz Kleszcz recenzuje Moon Knight #02: Z martwych powstaną
8/10
Moon w dobrych rękach
8/10
W mieście przebywa afrykański watażka, mający na rękach krew wielu ludzi. Moon powstrzymuje przed wyeliminowaniem go najętego zabójcę. Odkrycie kto pociągał za sznurki to dopiero początek zamieszania. W Nowojorskim drapaczu chmur obwieszony ładunkami mężczyzna - na pierwszy rzut oka kojarzący się tylko i wyłącznie z terrorystą, ale pozory jak się później dowiemy mylą - przetrzymuje kilku zakładników. Moon Knight rozprawia się z napastnikiem w brutalny sposób, a nagranie wykonane telefonem komórkowym przez jednego z zakładników stawia zamaskowanego herosa w bardzo niekorzystnym świetle. Zostaje on uznany za niebezpiecznego i z nakazem aresztowania na karku musi teraz zadbać nie tylko o spokój podróżujących, ale i własne bezpieczeńswo. Już jako Spector stawia się na sesję terapeutyczną do Pani Doktor, która okazuje się mieć z afrykańskim generałem więcej powiązań, niż chciałaby przyznać. Co gorsza, bóstwo Khonshu opuszcza Marca, pozbawiając go mocy i wystawiając na pastwę grożącego mu niebezpieczeństwa...

Brian Wood to znany i doceniany pisarz, odpowiedzialny m.in. za popularną serię DMZ, a także wydany niedawno pierwszy tom serii Briggs Land. Dał się poznać jako solidny autor, lubiący pisać historie mocno realistyczne. Tak jest i tym razem. Moon działa skutecznie, bez efekciarstwa, ani na moment nie zbliżając się do teatralności swojego popularniejszego pierwowzoru - Batmana. Precyzyjnie rozplanowana akcja, dzielona pomiędzy starcia z przeciwnikami, retrospekcje i podróże do własnego ja, jest płynnie rozpisana i pochłania się ją w szybkim tempie. Oszczędne dialogi, nowatorskie rozwiązania narracyjne oraz zaskakujące zwroty akcji powodują - w zestawieniu z oryginalną postacią - że mamy ponownie do czynienia z nietuzinkowym albumem.

O ile Shalvey radził sobie co najmniej dobrze, o tyle Smalwood wydaje się idealnym człowiekiem do tej serii. Świetna, dynamiczna kreska, sporo czerni i brudu, bardzo czytelne i pomysłowe kadrowanie (czy to zasługa scenarzysty, czy rysownika, a może współpracy nie wiem, ale efekt jest rewelacyjny) tworzą bardzo przyjemną dla oka mieszankę. Rysownik idealnie balansuje pomiędzy złożonością elementów, a przesłaniem płynącym z kadrów. Także barwy dobrane są naprawdę umiejętnie, dlatego mnie pod względem ilustracji Moon całkowicie przekonał.

Zupełnie inna para twórców dostarcza bardzo dobrego tytułu. Jeśli znudziliście się inkursjami, bądź alternatywnymi światami w których niewiele się zmienia, sięgnijcie po tę serię. Moon Knight to pozycja, która udowadnia, że można robić fajne komiksy o super bohaterach i nie muszą być one stereotypowe.

Opublikowano:



Moon Knight #02: Z martwych powstaną

Moon Knight #02: Z martwych powstaną

Scenariusz: Brian Wood
Rysunki: Greg Smallwood
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2018
Seria: Moon Knight, Marvel Now
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 132
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Moon w dobrych rękach Moon w dobrych rękach Moon w dobrych rękach

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana -

Mimo wszystko wolę pierwsza część - lakoniczność i odrębność przedstawionych tam historii bardziej przypadła mi do gustu niż ciągłość "dwójki". Nie mniej jest to nadal dobry komiks, mile wyróżniający się na tle innych "trykociarzy".