reklama baner reklama

Nowe Teksty

Jeszcze niżej
Superman. Action Comics #03: Ludzie ze stali
Bohater, na jakiego nie zasługujemy
Zimiński o 1.tomie "Transmetropolitana"
Obniżenie lotu
Kleszcz o "Superman. Action Comics #02: Powrót do „Daily Planet”
Śladów geniuszu brak
Kleszcz o "RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli"
Wino im starsze…
Kleszcz o "Hellboy. Tom 3: Zdobywca Czerw. Dziwne miejsca"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Śladów geniuszu brak

Tomasz Kleszcz recenzuje RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli
6/10
Śladów geniuszu brak
6/10
Tesla swoimi teoriami oraz dokonaniami głównie na polu energii prądu przemiennego na stałe zapisał się w historii ludzkości. Niedoceniony i zapomniany pod koniec życia odniósł jednak jeden niezaprzeczalny i nieplanowany - nawet jeśli tylko pośmiertnie - sukces, mianowicie stał się inspiracją dla artystów. Rapp to kolejne dzieło, bazujące na dokonaniach tego niezwykłego człowieka.

Tytułowy bohater ukrywający się pod akronimem RAPP to Roberta Joseph Johnson, młody i błyskotliwy naukowiec. Zafascynowany od dziecka postacią serbskiego geniusza i wizjonera idzie w jego ślady, zgłębiając tajemnice fizyki, zwłaszcza elektryczności. Towarzyszy mu Miles, podobnie jak kolega wpatrzony w swojego idola. Zespół uzupełnia Maya, żona Milesa i kochanka Rappa, dopełniająca klasyczny wręcz trójkąt. Naukowcom udaje się odtworzyć najbardziej spektakularne prace swojego mentora, a nawet pójść krok dalej. Konstruują T Skafander, który zaginając czasoprzestrzeń, umożliwia użytkownikowi przekraczanie granic pomiędzy naszym wszechświatem a innymi, podobnymi, a jednak nie identycznymi. Po pierwszej z tych Robert odkrywa skutki uboczne eksperymentów z polem, za pomocą którego miano zdobyć źródło nieograniczonej energii. Jest do tego stopnia wstrząśnięty, że postanawia zrobić wszystko, by na zawsze uniemożliwić budowę T Skafandra oraz konstrukcji umożliwiających czerpanie energii z Pola.

Rapp to objętościowo spore, bo zawierające prawie 450 stron dzieło. Z uwagi jednak na sposób prowadzenia narracji zawiera znacznie mniej treści, niż można by się po grubości grzbietu spodziewać. Historia jest w dużej mierze opowiadana obrazem, partie dialogowe są dość krótkie i prowadzone niespiesznie.
Mnie te rozwiązania odpowiadają, album ma dużo - że się tak wyrażę - powietrza. Płynie się przez niego sprawnie i bez większych oporów, a kolejne strony uciekają w szybkim tempie. Scenarzysta zawarł sporo wiadomości o samym Tesli, zarówno tych potwierdzonych, jak i zaliczanych do teorii spiskowych, gdzie oczywiście te drugie posłużyły za bazę do rozwijania fabuły. W pewnym momencie, zupełnie znienacka pojawia się obiecujący wątek Boga. Niestety, autor nie rozwija tej myśli lub robi to w zbyt niejasny - przynajmniej dla mnie - sposób, dlatego postać dziewczynki pojawiającej się w kilku scenach, przedstawiająca rzekome wcielenie Najwyższego nie wnosi do fabuły niczego poza elementem groteski, a szkoda, zapowiadało się ciekawie. Tymczasem trzon omawianej pozycji to wydarzenia związane z walką o przejęcie kontroli nad dziennikami Tesli, w których posiadanie wszedł Robert. Historia sensacyjna z elementami fantastyki, która niczym szczególnym nie powala na kolana, podobnie jak biorące w niej udział postaci, które są płaskie i trudno je nazwać charyzmatycznymi.

Smith jest również autorem ilustracji, które leżą gdzieś w połowie drogi pomiędzy realizmem a kreskówką. Bohaterowie mają duże głowy i dość krępe ciała. Z tego też powodu wszystko dodatkowo obserwujemy z przymrużeniem oka, a fabuła jeszcze traci na powadze. Scenografia jest maksymalnie uproszczona, służąc tylko jako niezbędny dodatek do osadzenia akcji. Chociaż komiks porusza techniczno-naukową tematykę, nie znajdziemy w nim praktycznie żadnych ciekawych projektów wizualnych. Generalnie obrana stylizacja sugeruje pozycję raczej dla dzieci, niż nieco starszego odbiorcy, do którego teoretycznie jest skierowana. Gdyby wyciąć kilka scen miłosnych - Robert szybko i sprawnie ląduje w łóżkach różnych kobiet - komiks mógłby czytać każdy. Zwłaszcza że te sceny nie mają prawie w ogóle znaczenia dla historii i po prostu można by się bez nich obejść.

RAPP to dość lekki rozrywkowy komiks na jeden wieczór. Interesująca, lecz na pewno nie olśniewająca fabuła połączona z niewyszukanymi ilustracjami pozwala na chwilę się zrelaksować, jednakże nie zapada jakoś głęboko w pamięci ani nie poszerza w żaden sposób horyzontów myślowych. Po tak utytułowanym autorze zdecydowanie spodziewałem się nieco więcej. Tymczasem otrzymujemy dzieło momentami dobre, przeważnie jednak ot - takie sobie.

Opublikowano:



RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli

RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli

Scenariusz: Jeff Smith
Rysunki: Jeff Smith
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2018
Seria: RAPP
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 468
Cena: 119,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328135734
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Śladów geniuszu brak Śladów geniuszu brak Śladów geniuszu brak

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-