reklama baner reklama

Nowe Teksty

Jeszcze niżej
Superman. Action Comics #03: Ludzie ze stali
Bohater, na jakiego nie zasługujemy
Zimiński o 1.tomie "Transmetropolitana"
Obniżenie lotu
Kleszcz o "Superman. Action Comics #02: Powrót do „Daily Planet”
Śladów geniuszu brak
Kleszcz o "RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli"
Wino im starsze…
Kleszcz o "Hellboy. Tom 3: Zdobywca Czerw. Dziwne miejsca"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Bunt w załodze

Krzysztof Tymczyński recenzuje Saga Winlandzka #03
8/10
Bunt w załodze
8/10
Kolejny tom ”Sagi Winlandzkiej” nie ustrzegł się małych minusów, lecz i tak powinien całkowicie zadowolić wszystkich fanów opowieści o Wikingach.

Makoto Yukimura stawia swoich bohaterów przez kolejnymi wyznaniami. Tym razem jednak nie wszystko pójdzie po ich myśli. Thorkell i jego ludzie każdego dnia są coraz bliżej dogonienia drużyny Askeladda. Ten jednak najbardziej musi martwić się wewnętrznymi problemami. Pogoda, głód i brak nadziei powodują, że część jego ludzi zaczyna poważnie zastanawiać się nad buntem. Dość niespodziewanie okazuje się, że jego życie zależeć będzie od Thorfinna (który szczerze go nienawidzi) oraz księcia Kanuta (a ten wciąż jest małym, wystraszonym chłopcem).

Trzeci tom ”Sagi Winlandzkiej” obfituje w ważne wydarzenia i pokazuje, że Makoto Yukimura nie waha się sięgać po odważne rozwiązania. Tom ten zarazem dość mocno różni się od obu poprzednich i w mojej ocenie jest znacznie bardziej dynamiczny. Autor ograniczył ilość scen dziejących się w zamierzchłej przeszłości i jest to krok rozsądny oraz logiczny, ponieważ prowadzone przez niego postacie zostały na łamach obu poprzednich odsłon tak dobrze przedstawione, iż flashbacki w zasadzie nie miały tu racji bytu. Większe skupienie na tym, co w ”Sadze Winlandzkiej” dzieje się ”teraz”, zaowocowało nieco mocniejszym zaakcentowaniem charakterów poszczególnych postaci, w tym także tych z drugiego planu. Jest to o tyle fajne, że jako trup ściele się tu gęsto, to doprowadzenie do tego, iż przychodzi nam pożegnać postacie odpowiednio zbudowane i z nadanym im wyrazistym, mocnym oraz konkretnym charakterem, a nie setek anonimowych statystów, sprawiło, iż znacznie bardziej zaangażowałem się w lekturę tej mangi. Chociaż główna oś fabuły cały czas skupia się na Thorfinnie, Askeladdzie i Thorkellu, to jednak mnie zdecydowanie najbardziej interesowały momenty dotyczące Kanuta i Ragnara, niezachwianie wiernym swojemu dowódcy Bjornie czy rodzącym się pod nosem Askeladda buncie. Wszystko to pokazywało dodatkowo, że Yukimura potrafi także i drugi plan swojej opowieści ukazać, jako coś niezwykle ciekawego. W obu poprzednich tomach ”Sagi Winlandzkiej” odrobinę mi tego brakowało.

Cały czas bardzo podobają mi się stosowane przez Yukimurę ocierające się o baśniowość lub fantastykę wstawki, które mimo wszystko fajnie zgrywają się z równie odczuwalną dbałością o zachowanie historycznych realiów. Dlatego też moment, gdy jeden z bohaterów wpada w pełen tryb berserka, jego źrenice znikają z oczu, mięśnie dodatkowo się pompują, a na przeciwników pada blady strach, nie wydają się tutaj być czymś wydumanym lub niepotrzebnym. Odrobina odejścia od encyklopedycznej dokładności jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiła, a stanowi fajne urozmaicenie i tak już wystarczająco wciągającego i interesującego komiksu.

Chyba jedyną rzeczą, jaką miałbym do zarzucenia warstwie fabularnej komiksu, to dość szybka i bardzo mało naturalna przemiana postawy jednego z ważniejszych bohaterów ”Sagi Winlandzkiej”. Dostaliśmy takie swoiste ”od zera do bohatera” w wersji instant, gdy aż prosiło się o znacznie lepsze rozpisanie tego oczekiwanego wątku.

Rysunkowo cały czas nie można niczego zarzucić autorowi ”Sagi Winlandzkiej”. Tytuł ten to zdecydowanie jedna z najlepiej zilustrowanych mang, jakie miałem okazje w swoim życiu przeczytać i w przeciwieństwie do większości z nich, autorowi udało się sprawić, że jego rysunki nie będą mi się zlewały w jedno z dorobkiem całej masy jego krajanów. Dokładność, skrupulatność i wysiłek twórcy bije tutaj z każdej ze stron i nawet na moment nie czuć, by jakość warstwy graficznej gdzieś poszybowała w dół.

”Saga Winlandzka” to nie tylko rewelacyjna manga. To także jeden z tych tytułów, który powinien przekonać osoby, które na widok tego gatunku sztuki komiksowej reagują alergicznie. Brawa dla Hanami za ogrom pracy włożony w przedstawienie tego tytułu polskiemu czytelnikowi.

Opublikowano:



Saga Winlandzka #03

Saga Winlandzka #03

Scenariusz: Makoto Yukimura
Rysunki: Makoto Yukimura
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2018
Seria: Saga Winlandzka
Tytuł oryginału: Vinland Saga
Rok wydania oryginału: 2005
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 150x210 mm
Cena: 65,00 zł
Wydawnictwo: Hanami
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-