reklama baner reklama
baner

Recenzja

Wild America

Karol Sus recenzuje Kaznodzieja. Tom 4
8/10
Wild America
8/10
Jesteśmy przesiąknięci amerykańską popkulturą. Kino, muzyka, literatura, technologie, moda, jedzenie. Ameryka bierze to wszystko, gromadzi i przetwarza, w efekcie czego otrzymujemy najczystszy destylat - czego? Kultury śmieciowej czy wszystkiego, co w niej najlepsze w wersji instant? Gdybym miał wskazać jedno dzieło popkultury, w którym amerykańska popkultura przegląda się niczym w zwierciadle, byłby to „Kaznodzieja” Gartha Ennisa i Steve'a Dillona.

Jest tu wszystko. Wątpiący pastor, irlandzki dupek, kazirodcze mutanty z bagien Luizjany, bezkresne przestrzenie Teksasu, tania whisky, wielkie pickupy, kowboje i Indianie i cudne, ciągnące się po horyzont autostrady. Ameryka.

Styczeń przyniósł trzeci opasły tom serii, natomiast w marcu 2018 roku ukazał się tom czwarty. W obu akcja skupiona jest, co oczywiste na postaci Jesse'ego Custera i jego towarzyszy, ukochanej Tulip i przyjaciela Cassidy'ego. Mimo to Ennis poszerza świat „Kaznodziei”, dzięki czemu czytelnik może poznać historię Świętego Od Morderców (w tomie trzecim), Gębodupy oraz Her Starra (tom czwarty), a także jedną z wcześniejszych przygód Casa (ponownie trzeci). Originy te zresztą wypadają najsłabiej z całości, bazując raczej na powielanych kliszach niż świeżych pomysłach. W ten sposób historia Świętego Od Morderców to klasyczny western eksploatujący motyw zemsty, a opowieść Gębodupy to kolejny przykład wychowanego w patologicznej rodzinie nastolatka, który za wszelką cenę szuka uwagi. Starr natomiast okazuje się być typowym psychopatą ze zbyt wybujałym ego. Trąci banałem, choć jednocześnie nadaje drugoplanowym postaciom nieco kolorytu.

Za to główna historia to po raz kolejny szalona jazda bez trzymanki. Trójka bohaterów wypada w kolejne kłopoty i za każdym razem gówno jest coraz większe. I znów myliłby się ten, kto uważa, że „Kaznodzieja” to jedynie wulgarna opowieść o bezcelowym odgrażaniu się Bogu. Ennis każdego z bohaterów obdziela po równo wątpliwościami, sprawiając, że paczka Custera to szukający odpowiedzi wykolejeńcy. „Kaznodzieja” staje się tym samym klasyczną opowieścią drogi, gdzie duży nacisk kładziony jest na rozwój bohaterów oraz relacji między nimi.

Steve Dillon ponownie staje na wysokości zadania. Mimo że akcja pędzi do przodu rysownik nie spieszy się i nie upycha kadrów na planszy. Daje bohaterom pooddychać, przy okazji pozwalając czytelnikowi ponapawać się amerykańskimi krajobrazami. Jest więc parny i wilgotny Nowy Orlean, jest teksańska pustynia i amerykańskie bezdroża z małymi zapuszczonymi barami i stacjami benzynowymi. Ameryka.

„Kaznodzieja” na swoje wzloty i upadki, jak każda seria. Są w trzecim i czwartym tomie momenty słabsze i oklepane. Nie umniejsza to jednak wartości komiksu jako całości. Komiksu, który nie tylko wszedł do ścisłej czołówki powieści graficznych, ale wyznaczał nowe kierunki rozwoju medium.

Opublikowano:



Kaznodzieja. Tom 4

Kaznodzieja. Tom 4

Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Steve Dillon
Kolor: Matt Hollingsworth
Okładka: Glenn Fabry
Wydanie: II
Data wydania: Marzec 2018
Seria: Kaznodzieja
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: Maciek Drewnowski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17 x 26 cm
Stron: 372
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134096
WASZA OCENA
9.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Wild America Wild America Wild America

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-