Wino im starsze tym… gorsze? - Recenzja - Torpedo 1972 - Aleja Komiksu
reklama baner reklama
baner

Recenzja

Wino im starsze tym… gorsze?

Karol Sus recenzuje Torpedo 1972
4/10
Wino im starsze tym… gorsze?
4/10
Seria komiksów „Torpedo” autorstwa Enrique Sancheza Abuli (scenariusz) i Jordiego Berneta (rysunki) należy do klasyki gatunku noir. Klasyki, która wciąż ma wiele do zaoferowania współczesnemu czytelnikowi. Polski odbiorca miał okazję poznać losy mordercy do wynajęcia już w 2009 roku, kiedy to Post wydał serię zebraną w pięciu tomach (ostatni ukazał się w 2011 roku). Po latach do „Torpedo” wraca Non Stop Comics, proponując całość zebraną w jednym, pokaźnej objętości, tomie. Niejako przy okazji wydawca wpuścił na rynek także kontynuację serii, „Torpedo 1972” napisaną przez Enrique Sancheza Abuli i narysowaną przez Eduardo Risso.

W 1972 roku Torpedo jest już dość posuniętym w latach, ale wciąż jeszcze jarym, staruszkiem. Oczywiście świat poszedł już do przodu. Także świat płatnych morderców i cyngli do wynajęcia. Dziś nikt już Torpedo nie chce i nie potrzebuje. Myliłby się jednak ten, kto zlekceważyłby emerytowanego killera. Torpedo posiada bowiem sporą wiedzę na temat starych, lecz wciąż jeszcze żywych spraw mafii. Wiedzę, która skoro kosztuje.

Abuli wraca w „Torpedo 1972” do klasycznego, żeby nie powiedzieć mocno konserwatywnego, spojrzenia na twardego i cynicznego antybohatera rodem z groszowych powieści noir. Torpedo to zimny i brutalny drań, dla którego przemoc jest codziennością. W opozycji do niego stoi oczywiście lekko fajtłapowaty pomagier, wiecznie przez głównego bohatera pomiatany, którego głównym zadaniem jest rozładowywanie nadmiaru napięcia w komiksie.

Zdawałoby się, że wszystko powinno doskonale do siebie pasować i uzupełniać się nawzajem. Piękne kobiety, brutalne zbrodnie, dosadny język i kilka komediowych gagów. Niestety, coś w „Torpedo 1972” zawodzi i zgrzyta. Czytelnik ma poczucie obcowania z historią prowadzoną zbyt nachalnie, w dodatku maksymalnie skróconą. Trudno zaczepić się o któregokolwiek bohatera w poszukiwaniu głębszych motywów, jakie mu przyświecają, każdy z nich sprawia wrażenie pustego manekina ustawionego przez scenarzystę na planie jako rekwizyt. Całości nie ratują także rysunki, którym daleko do kadrów Barneta znanych z wcześniejszych przygód Torpedo.

Komiks Abuli i Risso staje się tym samym jedynie aneksem do właściwej serii komiksów o płatnym zabójcy, stanowiącym niezbyt udaną próbę wskrzeszenia postaci Torpedo. Plus za podjęcie tematu od niebanalnej strony. Duży minus za wykonanie.

Opublikowano:



Torpedo 1972

Torpedo 1972

Scenariusz: Enrique Sanchez Abuli
Rysunki: Eduardo Risso
Publicystyka: Enrique Sanchez Abuli
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2017
Seria: Torpedo
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 170x260
Stron: 48
Cena: 40,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
ISBN: 978-83-8110-182-0
WASZA OCENA
2.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Wino im starsze tym… gorsze? Wino im starsze tym… gorsze? Wino im starsze tym… gorsze?

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

daniels -

Specjalnej głębi w Torpedo nigdy nie było, już nie dorabiajmy jakichś dziwnych teorii, komiks był zawsze brutalny, chamski i zabawny. Historyjki były zawsze proste jak budowa cepa i świetnie narysowane, no i to sie nie zmieniło, nikt inny nie zastąpiłby Berneta tak dobrze jak Risso. Szukacie dziury w całym, Susie, zresztą jak paru innych recenzentów. To ciągle niezła rozrywka, doskonale narysowana i pokolorowana.
No i album ma w sumie więcej niż 48 stron.

Kuba Jankowski -

Proszę, nie piszcie recek na kolanie:
- nie "Barnet", tylko "Bernet"
- Nie "Abuli", tylko "Abulí"
- nie Post wydał w pięciu tomach, tylko Taurus Media.
Pozdrrr!