reklama baner reklama

Nowe Teksty

Utknąć w Filadelfii
Panic o 1. tomie "Oblivion Song. Pieśń otchłani"
Wino im starsze tym… gorsze?
Sus o "Torpedo 1972"
Pomściciele z Gotham
Gierszewski o "Batman. Detective Comics: Syndykat ofiar"
Retro Batman
Sławiński o "Batman. Świt mrocznego księżyca"
Nosił Wade razy kilka
Grygiel o "Deadpool. Wszystko, co dobre…"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Mistrz ołówka, przeciętniak pióra

Tomasz Kleszcz recenzuje Liga Sprawiedliwości #02: Epidemia
5/10
Mistrz ołówka, przeciętniak pióra
5/10
Kolejne podejście świetnego brytyjskiego rysownika do roli scenarzysty. Chociaż jest odrobinę lepiej, to nadal ciężko powiedzieć o pisarskich umiejętnościach Hitcha coś dobrego.

Na początek otrzymujemy szybkie domknięcie historii z poprzedniego albumu. Tajemnicza siła, która potrafi wzmacniać negatywne uczucia członków ligi, zostaje w banalny sposób pokonana. Jednak te emocje, które na krótki czas zapanowały nad umysłami herosów pozostawiają po sobie ślad, który odcisnął piętno na relacjach interpersonalnych w drużynie.

Główna historia z kolei zawiera wszystko to, co powinna zawierać dobra, ambitna opowieść, aczkolwiek nie aspirująca do miana oryginalnej, przynajmniej w teorii. Oto bowiem pojawia się zagrożenie, któremu nawet Liga początkowo nie jest w stanie sprostać. Tajemniczy, niezwykle skomplikowany algorytm przebija wszelkie osłony, przejmując kontrolę nad Cyborgiem, sprzętem Batmana a nawet pierścieniami Green Lanternów. Żeby dodatkowo utrudnić sytuację i zwiększyć napięcie, za głowy członków Ligi zostaje wyznaczona astronomiczna nagroda. Przynosi to oczywisty skutek w postaci hord superłotrów, którzy zachęceni łakomym kąskiem postanawiają spróbować swoich sił.

Hitch - z trudem przychodzi mi napisanie tego akapitu, bo jestem wielkim fanem jego artystycznych dokonań jako rysownika – jest beznadziejnym scenarzystą. Jego pomysły, choć sztampowe i nieświeże prawdopodobnie dostarczałyby jakiejś tam rozrywki na średnim poziomie, gdyby jeszcze na dokładkę nie były tak źle napisane. Biorąc sobie do serca wszystkie mądrości z podręczników, artysta umieszcza w centrum wydarzeń zwykłą rodzinę, która - niczym w najlepszych blockbusterach - ma sprawić, że czytelnikom - jako zwykłym ludziom - będzie lepiej wczuć się klimat, a także odczuć ogrom wydarzeń z właściwej perspektywy. Niestety, rodzina Palmerów jest tak nijaka, jak to tylko możliwe, nie wzbudzając żadnej nutki emocji czytelnika. Postaci nie posiadają żadnej konstrukcji. Dialogi są boleśnie schematyczne, chociaż tym razem gniotów w postaci „musimy ratować niewinnych” i tak jest znacznie mniej.

Wprowadzenie łotrów zwiększa nieco dynamikę i poprawia efekciarstwo, ale nie ma się co oszukiwać. Zrobione jest to bez pomysłu i bez polotu, a dodatkowe postaci są tylko statystami na planie. Czytając ten komiks odczuwałem - raz jeszcze mam wyrzuty, ale muszę to napisać - psychiczne zmęczenie. Hitch sięgnął po konieczne składniki, chcąc stworzyć jak najbardziej przejmujące i spektakularne dzieło, ale osiągnął tylko tyle, że włożył je we właściwe miejsca, nie potrafiąc jednak ani dobrze ich dopasować, ani tym bardziej nadać im siły wyrazu. Niby jest akcja, jest historia, są pomysły, ale wszystko razem nie chce zadziałać.

Znacznie lepiej radzą sobie rysownicy. Scenariusz - jak wcześniej wspomniałem - posiada pewien rozmach, który wynika najpewniej z faktu, że brytyjski artysta pisał tak naprawdę z pozycji rysownika, podchodząc do tematu w sposób najlepiej sobie znany. Znajdziemy bowiem wiele stron, na których herosi świetnie się prezentują w tak charakterystycznych pozach, że jestem praktycznie pewien, iż również w tej materii scenarzysta wpływał na rysowników, sugerując, tudzież narzucając im swoją koncepcję. Prace Neila Edwardsa wyglądają miejscami tak, jakby nakładał on tusz na szkice Brytyjczyka, a nie działał samodzielnie. Nie wnikając w relację zespołu twórców, trzeba uczciwie przyznać, że Liga i jej przygody wizualnie prezentują się lepiej niż dobrze, co jednak nie ratuje tego tytułu.

Epidemia to ładny, ale słabo napisany i niewciągający tytuł. W warstwie fabularnej kuleje tu prawie wszystko, a ponieważ jest to już druga odsłona, taryfa ulgowa również przestaje obowiązywać. Jeśli Hitch nie zmieni swojej koncepcji na przygody najważniejszej drużyny ze świata DC, będzie miał szansę zapisać się w pamięci jako jeden z najsłabszych twórców działających w ramach bogatej linii Odrodzenia. Jeśli komiksy głównie czytacie, a mniej oglądacie, od oceny śmiało można jeszcze odjąć punkt czy dwa...

fabuła: 3
rysunki: 8
komiks: 5

Opublikowano:



Liga Sprawiedliwości #02: Epidemia

Liga Sprawiedliwości #02: Epidemia

Scenariusz: Bryan Hitch
Rysunki: Neil Edwards, Jesus Merino, Tom Derenick, Matt Clark
Okładka: Sandu Florea, Tony S. Daniel
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2018
Seria: Liga Sprawiedliwości, Odrodzenie
Tytuł oryginału: Justice League, Vol. 2: Outbreak
Rok wydania oryginału: 2017
Wydawca oryginału: DC Comics
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 167x255 mm
Stron: 144
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328126510
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Mistrz ołówka, przeciętniak pióra Mistrz ołówka, przeciętniak pióra Mistrz ołówka, przeciętniak pióra

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-