reklama baner reklama

Nowe Teksty

Utknąć w Filadelfii
Panic o 1. tomie "Oblivion Song. Pieśń otchłani"
Wino im starsze tym… gorsze?
Sus o "Torpedo 1972"
Pomściciele z Gotham
Gierszewski o "Batman. Detective Comics: Syndykat ofiar"
Retro Batman
Sławiński o "Batman. Świt mrocznego księżyca"
Nosił Wade razy kilka
Grygiel o "Deadpool. Wszystko, co dobre…"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Pierwsza prawdziwa apokalipsa

Michał Grygiel recenzuje Przeklęty #1: Przed powodzią
7/10
Pierwsza prawdziwa apokalipsa
7/10
Jason Aaron i R.M Guera mają u polskich fanów po "Skalpie" spory kredyt zaufania. Scenarzysta z Alabamy kojarzony jest z nieszablonowym podejściem i przewrotnością, a serbski rysownik idealnie przelewa jego wizje na papier. Czarny kryminał zmieszany z westernem i rozgrywający się w rezerwacie chwytał za wrażliwe części ciała już od pierwszego zeszytu. "Przeklęty" nie ma aż takiego przyciągania, ale ciekawej perspektywy tu nie brakuje.

Aaron zabrał się za klasyczne wątki ze Starego Testamentu, ale oczywiście przetwarza je w typowy dla siebie sposób. Zgodnie z tytułem - widzimy świat z czasu, zanim Noe zapakował na swoją arkę zwierzęta i ludzi. To świat upadku i zepsucia, cywilizacja, która uległa deprawacji, zanim tak naprawdę się rozwinęła. Właśnie ten świat pierwszej biblijnej preapokalipsy przemierza Kain, syn Adama i Ewy, pierwszy morderca, także pierwszy nieumarły. Szuka ukojenia w śmierci, a na swojej drodze co chwila napotyka przemoc i okrucieństwo, ale paradoksalnie to on idzie potem dalej przed siebie, a nie jego przeciwnicy.

Fabuła pierwszego tomu "Przeklętego" to w zasadzie mieszanina typowych, apokaliptycznych historii o zdziczałych ludziach zamieszkujących pustynię. Sporo tu znajomych wątków, ale nieszablonowe jest ich połączenie. Koncepcja Aarona jest niejako wiarygodnym wytłumaczeniem, dlaczego ludzkość w tamtym etapie okazała się być projektem, któremu należy się systemowy reset, ale nie brak też tu dociekań dotyczących Wielkiego Architekta - gdzie był, gdy coś poszło nie tak? Górę nad rozważaniami bierze jednak rozkład i sugestywna przemoc, krew i pomordowane ciała.

Biorąc pod uwagę ponurą specyfikę tej opowieści to współpraca z Guerą okazała się być niemal idealnym wyborem. Niemal, bo rysunki Serba dobrze podkreślają rozkład ludzkości, eksponują ułomności i fizyczne upośledzenia, jego kreska idealnie pasuje do tego niegościnnego świata. Jednocześnie komiks obfituje w sekwencje akcji, których Guera królem jednak nie jest. Nie bawi go płynne rozrysowywanie zdarzeń, utrzymywanie sekwencyjności działań naszego przeklętego bohatera, zamiast tego spod jego ołówka wychodzą często plansze pełne następujących po sobie ciosów, spadających na kolejne postaci.

"Przeklęty" to wizja pierwszej apokalipsy, biblijny Mad Max, i o ile czyta się tę intrygującą opowieść sprawnie, to zabrakło mi tu głębi, finezji i nawarstwienia wątków, które cechowały "Skalp". Nie ma o co mieć pretensji, bo to historia zupełnie innego typu, o trudnych relacjach ludzkości z Bogiem, dlatego też lepiej nie nastawiać się na coś zbliżonego do kroniki wydarzeń z rezerwatu Prairie Rose. Aaron i Guera biorą się za Stary Testament w wersji 18+, czyli prawdopodobnie tak, jak powinny być przedstawiane te biblijne opowieści. Tylko tyle, ale i aż tyle, bo finałowe wydarzenia zostawiają nas z dość ciekawym pytaniem - co przyniesie potop? Nowa seria nie zajmie w moim sercu tego miejsca, które okupuje cykl wydany przez Vertigo, ale i tak chętnie dowiem się co dalej.

Opublikowano:



Przeklęty #1: Przed powodzią

Przeklęty #1: Przed powodzią

Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: R. M. Guera
Data wydania: Marzec 2018
Seria: Przeklęty
Tytuł oryginału: The Goddamned
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 180x275 mm
Stron: 152
Cena: 65,00 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-65938-08-4
WASZA OCENA
9.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
9 /10
Zagłosuj!

Galerie

Pierwsza prawdziwa apokalipsa Pierwsza prawdziwa apokalipsa Pierwsza prawdziwa apokalipsa

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-