reklama baner reklama

Nowe Teksty

Bohater, na jakiego nie zasługujemy
Zimiński o 1.tomie "Transmetropolitana"
Obniżenie lotu
Kleszcz o "Superman. Action Comics #02: Powrót do „Daily Planet”
Śladów geniuszu brak
Kleszcz o "RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli"
Wino im starsze…
Kleszcz o "Hellboy. Tom 3: Zdobywca Czerw. Dziwne miejsca"
Jest źle, jest źle, jest źle, jest...
Kleszcz o "Liga Sprawiedliwości #03: Ponadczasowi"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Czejeni kontratakują

Krzysztof Tymczyński recenzuje Comanche #06: Buntownicza furia
8/10
Czejeni kontratakują
8/10
Zdecydowanie zbyt długo trwał mój rozbrat z serią ”Comanche”. Gdy pod koniec zeszłego roku powróciłem do niej po kilkumiesięcznej przerwie, praktycznie od razu wchłonąłem pięć kolejnych tomów. Zapewne tak by się nie stało, gdyby ”Buntownicza furia” nie utrzymała wysokiego poziomu poprzedników.

Postęp zawitał do Greenstone Falls i nie każdy jest w stanie się do niego przyzwyczaić. W miasteczku pojawiają się nowinki modowe, biurokracja odciska coraz większe piętno, a do miejscowości przyjeżdża nietypowy gość. Jest nim znany fotograf Dan Morgan, który chce poznać wszystkie szczegóły życia mieszkańców Greenstone Falls. I nie zważa na niebezpieczeństwa, którymi tym razem są zbuntowani Czejeni pod dowództwem Samotnego Ognia, atakujący bezwzględnie poszczególne domostwa. Z tym wszystkim oczywiście poradzić będzie musiał sobie Red Dust, który całkiem nieźle odnalazł się w roli lokalnego zastępcy szeryfa. Na szczęście może liczyć na wsparcie przyjaciół z Trzech Szóstek.

”Buntownicza furia” kontynuuje wątki rozpoczęte w drugim tomie serii i jego znajomość nie jest niezbędna, ale bardzo przydatna przy próbie pełnego zrozumienia przedstawionej fabuły. Starcie Red Dusta i jego przyjaciół z Czejenami to jednak nie jedyny, ważny wątek omawianego tomu. Greg i Hermann umieścili tutaj zaskakująco dużo smaczków, które sprawiają, że lektura jest z każdą kolejną stroną coraz bardziej przyjemna. Pierwsza połowa dość mocno skupia się na starciu nie z morderczymi przeciwnikami, a… postępem. Twórcy zgrabnie pokazują, jak poszczególni mieszkańcy Greenstone Falls radzą sobie z nowinkami, i cieszy fakt, że przedstawili to bardzo naturalnie. Typowym i całkowicie naturalnym odruchem człowieka na wszelkie zmiany jest początkowa niechęć wobec nich, lecz z czasem część z nich okazuje się całkiem przydatna. Fajnie pokazano to na przykładzie prowadzenia przez Red Dusta spisu przedmiotów skradzionych z miejsca zbrodni, dzięki któremu udaje mu się przyskrzynić jednego ze sprawców, a także… przekonać do nauki pisania miejscowego rzemieślnika. Takie momenty jeszcze mocniej uwiarygodniają bohaterów serii ”Comanche” i do teraz nadziwić się nie mogę, jak daleką drogę przebyli oni raptem na przestrzeni paru tomów.

Gdy jednak przechodzimy do głównego dania ”Buntowniczej furii”, poziom komiksu nawet na moment nie spada. Co prawda finał pobocznej historii związanej z jednym z drugoplanowych mieszkańców Trzech Szóstek jest łatwy do odgadnięcia już na samym początku, to jednak Greg i Hermann oferują czytelnikom coś znacznie więcej. Dzięki rozbudowanej i trzymającej w napięciu fabule, do samego końca trudno jest spodziewać się dokładnie takich rozwiązań, jakie zostały nam ostatecznie zaprezentowane. Nie sądzę jednak, by to wszystko robiło na mnie tak duże wrażenie, gdyby nie warstwa graficzna.

Hermann z tomu na tom jest coraz lepszy i po prostu nie umiem oderwać wzroku od większości kadrów jego autorstwa. ”Buntownicza furia” powstała w 1976 roku, ale pod kątem graficznym może śmiało konkurować z obecnie wydawanymi komiksami. Styl Hermanna wyraźnie rozwija się i chociaż moim zdaniem tutaj nie doskoczył do deszczowej sekwencji z jednego z poprzednich tomów, to i tak zdecydowana większość plansz prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Zwłaszcza te fragmenty, w których artysta ma okazję popisać się plenerami. Te wychodzą mu naprawdę bardzo dobrze.

Dla mnie ”Comanche” to jedno z najbardziej pozytywnych odkryć minionego roku i ten tom tylko podtrzymuje to dobre zdanie. Wydawnictwo Prószyński może nie ma w ofercie zbyt wielu komiksów, ale dla takich tytułów jak ”Buntownicza furia” zdecydowanie warto oddać im część swoich pieniędzy.

Opublikowano:



Comanche #06: Buntownicza furia

Comanche #06: Buntownicza furia

Scenariusz: Greg
Rysunki: Hermann
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2017
Seria: Comanche
Tytuł oryginału: Comanche. Furie rebelle
Rok wydania oryginału: 1976
Wydawca oryginału: Lombard
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 240 x 320mm
Stron: 48
Cena: 39,90 zł
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-8097-048-9
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-