reklama baner reklama

Nowe Teksty

Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"
Luc Gordon
Kleszcz o 1. integralu "Luca Orienta"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Brachole i wehikuł czasu

Paweł Panic recenzuje Chrononauci
7/10
Brachole i wehikuł czasu
7/10
Zanim mój wiek zaczął się składać z dwóch cyfr uwielbiałem rysować wehikuły czasu. Zazwyczaj były to ogromne pojazdy-laboratoria (obowiązkowo uzbrojone w lasery), które przemierzały dżungle ery mezozoicznej. Mark Millar i Sean Murphy z podobnego pomysłu postanowili zrobić komiks. Dziecięca fantazja, za którą zabrała się dwójka dorosłych, niezwykle utalentowanych facetów – w wielkim skrócie tym właśnie są „Chrononauci”.

Tutaj wszystko musi być super. Dlatego, kiedy cały świat ogląda transmisję z wysłania pierwszego satelity w przeszłość, to nie dostajemy migawek z Big Benem i Wieżą Eiffla w tle, tylko kadry z klubu ze striptizem i japońskiego dojo. Kiedy akcja przenosi się do pałacu głównego bohatera, to jego wnętrze wygląda jak połączenie garażu z salonem gier (w obu przypadkach z klasykami z lat 80. XX wieku). Wreszcie kiedy pojawia się kadr z biblioteczką, to jej lwią część stanowią komiksy... Marka Millara.

„Chrononauci” to jazda bez trzymanki, w której nie ma miejsca na zbędne kadry. Jest za to chyba wszystko, co może przyjść do głowy człowiekowi snującemu fantazje pt. „co by było, gdybym dostał możliwość bezkarnego podróżowania w czasie?”. Akcja gna na łeb na szyję, w obrębie jednej strony skacząc przez epoki i kontynenty. Nikt nie zastanawia się przy tym nad prawdopodobieństwem wypadków, których jesteśmy świadkami. Pierwsze stworzenie, które wyszło na ląd określone mianem ssaka? To błąd autorów, tłumacza czy po prostu dowód na to, że doktor Danny Reilly jest w istocie idiotą? Nieważne, lecimy dalej. Kolejne czasy i przygody czekają, więc nie warto się pochylać nad takimi „drobiazgami”. Najlepszy przykład, jak bardzo skondensowana jest akcja tego komiksu, stanowi drugi zeszyt. Patrząc na jego okładkę i widząc samoloty, średniowiecznych jeźdźców, czołgi oraz sportowy samochód, byłem ciekaw, gdzie autorzy upchają te atrakcje. Po przewróceniu kartki okazało się, że wszystkie one pojawiają się już na kolejnej stronie...

Niepohamowanej wyobraźni Marka Millara dzielnie sekunduje Sean Murphy. Jego styl doskonale pasuje do tempa opowieści. Efektowne, lecz nie wycyzelowane szkice – pośpiesznie postawione kreski tylko podkreślają, że w tej zabawie nie ma czasu do stracenia. Realistycznym ilustracjom daleko do dbałości o realia historyczne, przez co Spartiaci bądź Rzymianie mają więcej wspólnego z kinem sandałowym niż faktycznym stanem rzeczy. Inaczej z pojazdami. Widząc auto terenowe, nie mamy wątpliwości, że to Lamborghini LM002, w sportowej superfurze od razu rozpoznajemy De Tomaso Panterę, a F-14 wygląda dokładnie tak samo jak w filmie „Top Gun”. Ale tak właśnie działa chłopięca wyobraźnia. A Murphy jest takim samym chłopcem jak Millar.

Sam komiks nie jest niczym więcej, jak tylko dobrą zabawą. Autorzy wcale tego nie ukrywają, ale żeby nie było zbyt beztrosko, to swoją opowieść kończą życiowym morałem i obowiązkowym happy endem. I dobrze, bo ta jazda bez trzymanki mogła się skończyć spektakularną katastrofą. Oczywiście momentami czuć lekki przesyt, a fragmenty, w których twórcy ewidentnie bawili się lepiej niż czytelnicy, wcale nie należą do rzadkości. „Chrononauci” są niczym kinowa „Drużyna A”. Współczesny, niedorzeczny hołd dla naszej młodości. Dzieło, na które większość machnie ręką, ale nie braknie też takich, którzy będą nim zachwyceni – mimo że darują sobie kolejną lekturę, a niedługo potem całkiem o nim zapomną.

Opublikowano:



Chrononauci

Chrononauci

Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Sean Murphy
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2017
Tytuł oryginału: Chrononauts
Wydawca oryginału: Image Comics
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260 mm
Stron: 120
Cena: 40,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
ISBN: 978-83-8110-176-9
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Brachole i wehikuł czasu Brachole i wehikuł czasu Brachole i wehikuł czasu

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-