reklama baner reklama

Nowe Teksty

Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"
Luc Gordon
Kleszcz o 1. integralu "Luca Orienta"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Diabeł, którego nie sposób nie kochać

Tomasz Kleszcz recenzuje Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła
9/10
Diabeł, którego nie sposób nie kochać
9/10

W 1994 roku postać dojrzewająca w od jakiegoś czasu w głowie Mike'a Mignoli zadebiutowała w wydawnictwie Dark Horse. Hellboy miał wszystko, co było potrzebne, żeby stać się ważnym, a w niektórych aspektach wręcz przełomowym dziełem.

W pierwszym integralu przygód Hellboya znalazły się dwie długie opowieści oraz kilka smakowitych dodatków. "Nasienie Zniszczenia" wprowadza czytelników w wykreowany przez artystę świat, a ten jest wyjątkowo wciągający i rozbudowany. Podczas II Wojny Światowej specjalny oddział nazistów wspierany przez potężnego czarownika wykonuje rytuał, który ma odmienić losy wojny i pomóc Hitlerowi zwyciężyć. Organizatorzy osiągają tylko częściowy - w ich mniemaniu - sukces, w wyniku którego na świat sprowadzona zostaje mała, czerwona, człekokształtna istota żywcem przypominająca personifikację ludzkich wyobrażeń diabła. Jedno z ramion zastąpione jest przez wielką, zrobioną z nieokreślonego materiału bardzo charakterystyczną, czteropalczastą protezę. Tak rodzi się Hellboy, o którym na tym etapie czytelnik wiele więcej się nie dowie, a autorowi będzie przez długi czas udawało się budować coraz większą aurę tajemniczości i niesamowitości wokół diabła. Właściwa akcja komiksu rozgrywa się już bardziej współcześnie. Hellboy wyrósł na potężnego, zawadiackiego i wygadanego twardziela. Pracuje w Biurze Badań Paranormalnych i Obrony, którego trzon stanowi jeszcze Abe - rybowaty, oryginalny jegomość oraz Liz, pirokinetyczka, do której główna postać będzie odczuwała coś w rodzaju mięty.

Zakres zagadnień, który znajduje się na tych kilkuset stronach, jest ogromny. Czerpiąc z folkloru, baśni, legend oraz mitów, co rusz dorzucając nowe, oryginalne postaci Mignola tworzy wciągający świat, w którym przenikają się różne elementy i wszystko może się zdarzyć. Robi to w fascynujący i przemyślany sposób, w trakcie lektury wprost trudno uwierzyć, że nie wyszedł z tego niestrawny i męczący miszmasz. Wręcz przeciwnie, historie z wygadanym diabłem wciągają niczym czarna dziura. W "Nasieniu Zniszczenia" autor czerpie z afrykańskiego mitu o żabach. W "Obudzić Diabła", drugiej pełnometrażowej opowieści otrzymujemy z kolei jedną z ikon świata grozy, wampiry. Oprócz tego jest Rasputin, są gadające głowy, szalone i niebezpieczne eksperymenty, Baba Jaga, żabo-podobne potwory, Lovercraftowskie monstra oraz klimat, klimat i jeszcze raz klimat, jakim niewiele więcej dzieł może się pochwalić.

Jak na razie otrzymujemy świetnego bohatera, ciekawe rozwiązania fabularne, intrygujące pomysły i niesamowity klimat. Czas na ostatni ważny element, którego nie może zabraknąć w przypadku dzieł wybitnych. Są to ilustracje. Mignola wypracował styl, który rozpoznawalny jest z miejsca, i natchnął całe rzesze nowych rysowników. Każdy czytelnik powinien prędzej czy później spotkać się z jego fenomenalnym pracami. Hellboy nie byłby tym, kim jest, gdyby wyszedł spod ręki innego artysty i prawdopodobnie nie mógłby lepiej wyglądać. Mnóstwo czerni i prostota graniczące z geniuszem i ponownie... klimat. Spore brawa należą się także kolorystom. Barwy sprowadzone do prawie całkiem płaskich plam dobrane są bardzo dobrze, tworząc wspaniały, a jednocześnie nowatorski styl.

Słówko o wydaniu. Okładka jest majstersztykiem, którego nie chce się wypuszczać rąk. Zastosowany tu, przypominający nieco gładką gumę materiał idealnie leży w dłoniach. Głęboka czerń nie odbijająca światła dziwnie wchłania. Złocone tłoczenia nadają albumowi odpowiedniej rangi, na którą zasługuje. Ale jest jedno "ale", z powodu którego nie pozbywajcie się starych wydań, jeśli znajdujecie się w ich posiadaniu. Plansze na kredowym papierze wyglądają niestety gorzej, niż na tym zastosowanym w pierwszym wydaniu, co nie wróży dobrze, jeśli integral BBPO również zostanie wydany w takiej formie. Kolory wyszły jaśniej, są jaskrawsze, a dodatkowo bardziej płaskie, gdyż straciły fakturę, którą nadawał im bardziej zwykły, nieco szorstki papier. Kreda nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza w przypadku starszych komiksów sprzed ery cyfrowego koloru, które niestety wyglądają gorzej, lub – jak w przypadku Hellboya, gdzie istotna jest paleta, a nie sposób cieniowania. Na osłodę otrzymujemy natomiast wgląd w pracę mistrza, czyli kilka niepublikowanych wcześniej ilustracji i projektów ze szkicownika.

Pomijając ten nie tak znowu straszny edytorski aspekt, zostaje napisać tylko jedno. Hellboy to dzieło tak dobre, że po prostu trzeba je mieć i znać, a dzięki propozycji Egmontu trafia się ku temu wyśmienita okazja. Jeśli dodatkowo drzemie w Was odrobina zamiłowania do szeroko pojętej kultury grozy, powinniście być zachwyceni. W oczekiwaniu na kolejne albumy pozostaje tylko niecierpliwie dreptać nogami .

Opublikowano:



Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła

Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła

Scenariusz: Mike Mignola, John Byrne
Rysunki: Mike Mignola
Kolor: Matt Hollingsworth, James Sinclair
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2017
Seria: Hellboy
Wydawca oryginału: Dark Horse
Tłumaczenie: Miłosz Brzeziński, Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolorowy
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 288
Cena: 79,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127289
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Diabeł, którego nie sposób nie kochać Diabeł, którego nie sposób nie kochać Diabeł, którego nie sposób nie kochać

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-