reklama baner reklama

Nowe Teksty

Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"
Luc Gordon
Kleszcz o 1. integralu "Luca Orienta"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Wikingowie w sosie japońskim

Krzysztof Tymczyński recenzuje Saga Winlandzka #02
8/10
Wikingowie w sosie japońskim
8/10
Po ośmiu miesiącach przerwy, na sklepowych półkach pojawiła się w końcu druga odsłona ”Sagi Winlandzkiej” Makoto Yukimury. Czy wysoko zawieszona w pierwszym tomie poprzeczka okazała się być jednorazowym przypadkiem? Absolutnie nie.

Okres pomiędzy publikacją pierwszego a drugiego tomu ”Sagi Winlandzkiej” z pewnością był w wydawnictwie Hanami gorący. Nie do końca spodziewany ogrom pracy nad tym tytułem sprawił, że przyszło nam czekać znacznie więcej niż wcześniej zakładano. Pewnie dlatego też podczas tegorocznej odsłony MFKiG w Łodzi padło zapewnienie, że daty wydania kolejnych tomów będą podawane dopiero w momencie, gdy najważniejsze i najcięższe prace dobiegną końca. Absolutnie to rozumiem, ponieważ kwestia tłumaczenia i korekty tego tytułu to nie lada zadanie.

Drugi tom ”Sagi Winlandzkiej” znacznie rozszerza świat, jaki widzieliśmy w premierowej odsłonie cyklu. Thorfinn nadal należy do grupy dowodzonej przez Askeladda i nieustannie liczy, że otrzyma kolejną szansę na odebranie mu życia, by pomścić śmierć swojego ojca. Wraz z tą dwójką obserwujemy marsz wikingów przez brytyjskie ziemie, który odbył się w 1013 roku. Seria przekonujących sukcesów zatrzymała się przy bramach Londynu, którego pomimo kilku prób ostatecznie nie udaje się zdobyć. Tam naprzeciw głównym bohaterom staje Thorkell Wysoki – wiking, który walczy po stronie władcy Anglii. Dodatkowo poznajemy więcej szczegółów na temat postaci Askeladda, które rzucają na niego zupełnie nowe i dość niespodziewane światło.

Chociaż ”Saga Winlandzka” często chwalona jest za bardzo dobre oddanie realiów historycznych oraz znakomicie przeprowadzony research, z czym zresztą w całej rozciągłości się zgadzam, to jednak nietrudno jest tu zauważyć rzeczy, które są typowe dla opowieści mangowych. Wspominałem zresztą o tym przy okazji oceniania poprzedniego tomu. Niektórzy wikingowie mogą pochwalić się niemal nadludzką prędkością i wytrzymałością, a także stylem walki, którego nie powstydziliby się klasyczni Nina. Tym razem jednak Yukimura zaserwował nam tego w nieco mniejszej ilości niż w odsłonie pierwszej, znacznie mocniej skupiając się na opowiedzeniu dobrej historii. Oczywiście w tomie nie brakuje pojedynków, lecz tym razem nie wydają się być one aż tak przesadzone. Chociaż moment, w którym jedna z postaci traci kilka palców i reaguje na to śmiechem, do nich akurat nie należy.

Omawiany dziś komiks broni się znakomicie prowadzoną oraz skonstruowaną fabułą. Yukimura zręcznie wymieszał tutaj momenty kipiące od akcji z tymi spokojniejszymi, które poświęcamy na dyplomację, planowanie, nawiązywanie sojuszy czy też rozwijanie poszczególnych postaci oraz dodawanie nowych. Sposób, w jaki autor prowadzi swoich bohaterów, robi wrażenie. Udało mu się bowiem sprawić, iż stali się jeszcze bardziej interesujący, co w kontekście oczekiwania na kolejną odsłonę serii sprawia, że chciałoby się, aby premiera nastąpiła możliwie jak najszybciej. Wszystko jest przy okazji tak dobrze wyważone, że pomimo objętości ponad czterystu stron, drugi tom ”Sagi Winlandzkiej” przeczytałem z zapartym tchem w jednym podejściu. Nie zdarza mi się to zbyt często, muszę być naprawdę mocno oczarowany daną lekturą.

Trudno także nie docenić warstw y graficznej komiksu. Yukimura raz za razem zaskakiwał mnie dbałością o szczegóły i drugi plan, co wydaje się nie być standardem w mangach. Ponownie także świetnie prezentowały się wszelkie sceny walk, a ponieważ w tomie tym akcja przez długi czas prowadzona jest na terenach leśnych, całość wygląda moim zdaniem nawet jeszcze bardziej okazale niż w tomie premierowym.

Hanami nie spuściło z tonu i za oceniany dziś komiks ponownie przyjdzie nam zapłacić 65 zł za opasły tom w formacie typowym dla tego wydawcy, a więcwyraźnie większym niż standardowe mangi. Jeśli szukacie naprawdę wciągającej opowieści, która dodatkowo pełnymi garściami czerpie z historii, zaś jej lektura nie trwa kilku minut, nie powinniście się więcej zastanawiać. ”Saga Winlandzka” to doskonały wybór i drugi tom tylko utwierdził mnie w tej opinii.

Opublikowano:



Saga Winlandzka #02

Saga Winlandzka #02

Scenariusz: Makoto Yukimura
Rysunki: Makoto Yukimura
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2017
Seria: Saga Winlandzka
Tytuł oryginału: Vinland Saga
Rok wydania oryginału: 2005
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 150x210 mm
Cena: 65,00 zł
Wydawnictwo: Hanami
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-