reklama baner reklama

Nowe Teksty

Nie zadzieraj z gazeciarkami
Sus o 1. tomie "Paper Girls"
Fajerwerki na kosmiczną skalę
Kleszcz o 1. tomie "Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni" (Rebirth)
Zadra poszukuje prawdy
Gierszewski o 2. tomie "Gnata"
Legendy z innej epoki
Zimiński o "Legendy naszych czasów"
Zimna wojna nigdy się nie skończyła
Grygiel o 2. tomie "Panisher MAX"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Życie po śmierci Vlada Drakuli

Krzysztof Tymczyński recenzuje Legion. Kroniki
8/10
Życie po śmierci Vlada Drakuli
8/10
”Legion: Kroniki” to drugi już komiks w dorobku wydawnictwa OMG! Wytwórnia Słowobrazu. Jest to prequel wydanego wcześniej ”Jam Jest Legion” i tytuł ten również wyszedł spod ręki Fabiana Nury’ego. Oprócz tego zmieniło się praktycznie wszystko, ale czy przełoży się to na końcową ocenę tomu? Niekoniecznie.

Jeśli mieliście okazję przeczytać ”Jam Jest Legion”, to zauważyliście pewnie kilka miejsc, w których wątki poprowadzone są w taki sposób, aby z jednej strony być satysfakcjonujące dla czytelnika, ale zarazem mówiły one dość wyraźnie, że kryje się za nimi coś więcej. I o tym właśnie opowiada ”Legion: Kroniki”. Opasłe tomiszcze od wydawnictwa OMG! zawiera komplet czterech tomów wydanych w oryginale przez Glenat. Fabuła przenosi nas do różnych okresów historycznych, lecz wszystko rozpoczyna się 14 grudnia 1476 roku. Wtedy właśnie Vlad Drakula Tepes umiera… i rozpoczyna nowe, znacznie bardziej mroczne życie. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie jego historia, ponieważ ”Legion: Kroniki” główny nacisk kładzie na Radu Tepesa i konflikt, jaki między braćmi rozgorzał na przestrzeni wieków.

Początek lektury komiksu do najłatwiejszych nie należy. Fabien Nury co rusz przenosi nas do innych epok i miejsc, zaznaczają poszczególne wątki w sposób, który może wydawać się dość mocno chaotyczny. To uczucie mija jednak z każdą kolejną stroną i koniec końców naszym oczom ukazuje się przemyślana, zwarta i pozbawiona większych nielogiczności historia. Nie ukrywam, było to dla mnie sporą ulgą, ponieważ w pewnym momencie podczas lektury łapałem się na tym, iż nabierałem pewności, że Nury nie da rady wyjść obronną ręką z bałaganu, jakiego jest autorem. Postacie prowadzone na łamach ”Legion: Kroniki” są bardzo dobrze przedstawione, a potyczka Vlada i Radu, która niejednokrotnie przypomina rozgrywkę szachową, a w pewnym momencie tak nawet zostaje przedstawiona, to wisienka na torcie komiksu.

To, z czym czytelnik może mieć problem, to bardzo mocny skręt pewnych akcentów opowieści snutej na łamach ”Legion: Kroniki”. ”Jam Jest Legion” to spora dawka szpiegowania, knucia, planowania, polityki, wojennej zawieruchy i strzelania do nazistów. Z kolei omawiany dziś komiks uderza bardziej w uczucia. Nury kładzie tu nacisk na miłość, nienawiść, zazdrość czy złość, a więc rzeczy, które napędzają Vlada i Radu, a nie zaś na same ich czyny. Pomimo bycia nadnaturalnymi i niezwykle potężnymi istotami, obaj szargani są nierzadko bardzo przyziemnymi problemami i wątpliwościami. Nury bardzo fajnie to przedstawił na łamach swojego dzieła. Zaryzykuję stwierdzenie, że ”Legion: Kroniki” uderza dość mocno w inny typ czytelnika niż ”Jam Jest Legion” i z pewnością nie każdemu, komu podobał się drugi z wymienionych tytułów, przypadnie do gustu jego prequel. Dla mnie akurat problem żadnym to nie było, ponieważ mocniejsze ”wejście w głowę” Vlada to było coś, czego wręcz oczekiwałem po tym tytule.

Podoba mi się także fakt, że po ”Legion: Kroniki” spokojnie może sięgnąć ktoś, kto nie czytał wcześniej wydanego przez wydawnictwo OMG! komiksu. Historia ta sprawdza się doskonale także jako samodzielny twór, więc jeśli interesuje Was wampirza historia dziejąca się na przestrzeni wieków, ale już niekoniecznie kręci Was strzelanie do nazistów, nie ma najmniejszego problemu i możecie spokojnie sięgać po omawiany komiks.

Rysunki na łamach ”Legion: Kroniki” to dzieło aż pięciu różnych rysowników. Z reguły w takich momentach istnieje solidna i uzasadniona licznymi przykładami obawa, że nie będą oni ze sobą kompatybilni i przejścia między stronami rysowanymi przez dwóch artystów mogą być szokujące, ze względu na mocno odmienne od siebie style. I tutaj kolejny plus idzie na konto ”Legion: Kroniki”, ponieważ o ile faktycznie można dostrzec zmiany rysowników, to jednak są one delikatne i każdy z nich dysponuje stosunkowo podobnym stylem. Mieli oni spore pole do wykazania się, ponieważ akcja komiksu osadzona jest na przestrzeni różnych epok oraz w niemal kompletnie od siebie różnych lokalizacjach i wszystko zostało przedstawione w sposób bardzo udany. Warstwa graficzna ”Legion: Kroniki” zasługuje na wielkie pochwały i nawet nie pokuszę się o wskazanie tego rysownika, którego prace przypadły mi do gustu najbardziej. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien detal dotyczący wydania. Każdy z czterech tomów składających się na zbiorcze wydanie ”Legion: Kroniki” rysowany był przez więcej niż jednego artystę. Mnogość rysowników mogła być problemem, na szczęście wydawca wskazał, który artysta odpowiadał za które strony. Jedynym mankamentem jest pewien wymóg edytorski, przez który nie wszystkie strony są ponumerowane, dlatego też od czasu do czasu, by upewnić się kto jest autorem danej planszy, trzeba przypomnieć sobie podstawy matematyki.

Oprócz tego nie mam komiksowi nic do zarzucenia w kwestii edytorskiej. ”Legion: Kroniki” to opasłe tomiszcze wydane w twardej oprawie. Na końcu pojawiła się krótki wywiad ze scenarzystą komiksu i jest to jedyny materiał dodatkowy. Całość jest opublikowana bardzo solidnie, tomem można spokojnie kogoś zatłuc w razie konieczności. Cena okładkowa wynosi 124 zł, co oczywiście jest kwotą wysoką, ale nie płacicie za nic. No i jak dobrze poszperacie, to znajdziecie i poniżej stówki. Czy warto? Tak, chociaż trzeba mieć na uwadze, że chociaż ”Legion: Kroniki” to prequel ”Jam Jest Legion”, to jednak można czytać go samodzielnie, a klimatycznie jest to coś zgoła odmiennego.

Opublikowano:



Legion. Kroniki

Legion. Kroniki

Scenariusz: Fabien Nury
Rysunki: Mathieu Lauffray, Mario Alberti, Zhang Xiaoyu, Tirso, Eric Henninot
Kolor: Laura Martin
Wydanie: I zbiorcze
Data wydania: Wrzesień 2017
Seria: Jam jest Legion
Tłumaczenie: Jakub Syty
Druk: kolorowy
Oprawa: twarda
Format: 215 x 290 mm
Stron: 232
Cena: 124,00 zł
Wydawnictwo: OMG! Wytwórnia Słowobrazu
ISBN: 9788394411015
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Życie po śmierci Vlada Drakuli Życie po śmierci Vlada Drakuli Życie po śmierci Vlada Drakuli

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-