reklama baner reklama

Nowe Teksty

Mój przyjaciel zombie
Tymczyński o 1. tomie "Rachel Rising"
Ta historia jest prawdziwa
Kamiński o "Faksie z Sarajewa"
A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?
Sus o "Miesiącu miodowym na safari"
Krajobraz po bitwie
Sławiński o 8. tomie "Batmana"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Artykuł

The Authority

Macias, Macias
Jakie nowe wydawnictwo komiksowe weszło w 1992 na amerykański rynek? Pytanie banalne do tego stopnia, że mogłoby spokojnie pojawić się w jakimś smsowym konkursie dla fanów sztuki obrazkowej. Chodzi oczywiście o Image. „Ojcowie- założyciele” firmy mieli już niemałe doświadczenie w tworzeniu komiksów, lecz nie wzięli pod uwagę jednej rzeczy- przez lata tworzyli komiksy od strony graficznej, natomiast nieszczególnie zajmowali się strona fabularną (z mniejszymi lub większymi wyjątkami, lecz nie ma się co oszukiwać, żaden z nich tytanem scenariuszy nie był). Okazało się jednak, że efekciarskie rysunki i niezła jakość wydania potrafi przyciągnąć czytelników. W taki też sposób powstało multum różnych tytułów, z których mało który przetrwał próbę czasu. Od samego początku wydawnictwo, pragnąc odciąć się od warunków panujących w Marvel’u i DC, postawili na stosunkową swobodę twórczą. Również ważnym elementem było postanowienie, iż wszystkie postacie, historia, tytuł itd. należą do twórcy danej historii, a nie do wydawnictwa. To m.in. doprowadziło to powstania różnych imprint’ów, każdy pod egidą innego twórcy- m.in. Top Cow ( Marc’a Silvestri), TMcF Productions ( Todd’a „Kasakasakasa!!!” McFarlane’a) i Wildstorm Studios ( Jim’a Lee). Dwa pierwsze istnieją do dziś, trzeci przeniósł się do DC, co zdecydowanie poprawiło wyniki finansowe wydawnictwa. Jednakże jeszcze przed transferem właśnie na łamach Wildstorm został wydany komiks „Stormwatch” ( w 1993) i był to drugi, obok „Wild C.A.T.S” główny tytuł imprint’u. „SW” nie wyróżniał się specjalnie na tle innych produkcji i był raczej mało ambitnym miksem umięśnionych facetów, seksownych babeczek, nawalanki obejmującej 4/5te danego zeszytu itd. Cóż, jeden z wielu podobnych tytułów tego wydawnictwa w tamtym okresie. Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy serie przejął Warren Ellis ( w numerze #37). Przez następne trzynaście numerów vol.1 oraz jedenaście vol.2 Ellis wprowadził zmiany, które podniosły prestiż serii i nadały jej poważniejszy charakter. Przede wszystkim jednak Ellis wprowadził kilka postaci, które odegrają jeszcze ważną role- Mowa tu m.in. o Jenny Sparks, Swift czy Midnighter’rze.

Historie grupy „Stormwatch” zakończyli w 1998 Obcy. I to nie jakieś zwykłe, małe zielone kasztany, lecz ci sami, z którymi miała do czynienia Ripley. Nawet „Wild C.A.T.S” nie zdołali powstrzymać potworów i „SW” przestało istnieć. Sam komiks był nawet niezły, ale jakoś do dziś niezbyt przekonuje mnie jednorazowe zmieszanie Obcych z uniwersum Wildstorm. Ale jeśli nie wiadomo o co chodzi,to chodzi o…Mimo to W.E rozpisał tą historie najlepiej jak się dało, więc jeśli ktoś będzie miał okazje, to warto wniknąć.
W tym momencie powstał problem- kto będzie bronił świat, kiedy nie ma już „SW”? Na domiar złego jakiś czas po zakończeniu działalności grupy, jakaś nieznana siła zaatakowała i zniszczyła sporą część Moskwy. I co teraz? Odpowiedź przyszła w maju 1999 roku.
„They think there’s no one left to save the world”- tym zdaniem zostajemy przywitani w pierwszym numerze serii „The Authority”. Tutaj właśnie część postaci znanych z „SW” zostaje zebranych w nową grupę pod przywództwem Jenny Sparks. Ellis zręcznie wykorzystał stworzoną przez siebie w „SW” sytuację, by wprowadzić zupełnie nową jakość do uniwersum Wildstorm jak i do całego komiksowego gatunku.

W dzisiejszych czasach lektura pierwszych numerów „TA” nie będzie wielkim zaskoczeniem dla kogoś będącego na bieżąco w tematyce superbohaterskiej, jednakże w 1999 była to nowa jakość, swojego rodzaju przedstawienie w jakim kierunku będą podążać komiksy z zamaskowanymi bohaterami. Nowatorskie podejście do obrony świata, bohaterowie niestroniący od przemocy czy zabijania przeciwników w imię zasady „cel uświęca środki”, efektowne rozrysowana akcja, obfitująca w sceny idealnie pasujące do przeniesienia na ekran ( tzw. „cinematic action”- określenie często pojawiające się w zagranicznych opisach serii. Dopóki sam nie poznałem tego komiksu, wydawało mi się to mało sensowny opis, ale teraz stwierdzam, że pasuje jak ulał) i wiele innych elementów sprawiło, że komiks czyta się jednym tchem.
Za rysunki zabrał się Bryan Hitch, znany w Polsce z „The Ultimates”. W „TA” nie rysował jeszcze tak bardzo realistycznie, jak w tej drugiej serii, nie mniej od razu da się rozpoznać jego charakterystyczny styl. Zresztą w „TU” widać, że praca nad przygodami Jenny Sparks i reszty ( jak i wcześniej nad częścią vol.2 „Stormwatch”) pozwoliła mu się świetnie wczuć w komiks „trykotowy”. Ja zdecydowanie Hitch’a lubię i uważam go za świetnego rysownika.
Sama grupa składa się z siedmiu członków ( choć można mówić o ośmiu, ale o tym za chwilę): Jenny Sparks, nieformalnej przywódczyni grupy, będącej „duchem XX wieku”, która dodatkowo potrafi kontrolować elektryczność; Apollo będącego niejako odpowiednikiem Superman’a z DC; Midnighter’a, zasadniczo nieposiadającego mocy, lecz dzięki treningowi udało mu się doprowadzić do szczytów możliwości ciała człowieka; Swift, Azjatki posiadającej skrzydła, pazury oraz wyostrzone zmysły; Doctor’a, który jest „ziemskim szamanem” operującym magią; Engineer’a- dziewczyny, której krew została zamieniona na nanoroboty i w konsekwencji stała się połączeniem człowieka i maszyny oraz Jack’a Hawksmoore’a czyli „ boga miast”. Koleś po prostu jest w stanie „czuć” dane miasto i porozumiewać się z nim.

Ósmym „członkiem” grupy jest Carrier, wielki statek międzywymiarowy na którym mieszka zespół. Właśnie z Carrier’a ekipa teleportuje się do miejsc, gdzie są potrzebni. Sam statek jest żyjącą istotą i w zasadzie „Authority” nie ma nad nim kontroli, ale dzięki staraniom Enginerr jakoś udaje im się z dogadać.
Polscy czytelnicy nie mieli jak dotychczas szansy przeczytać przygód „The Authority” po Polsku. Co prawda FunMedia zapowiedziała wydanie ośmiu zeszytów serii, ale niestety zamierzenia nie zrealizowali. Pozostaje mieć nadzieje, że któreś z obecnych wydawnictw postanowi w końcu dać szanse „ Wyższej Władzy” bo jest to świetny komiks, będący już klasyką gatunku. Szczerze polecam.

Streszczenie pierwszego zeszytu serii


The Authority#1: The Circle part one


Moskwa. Spokojny dzień w centrum miasta przerywa eksplozja niszcząca Kreml i sporą część budynków w pobliżu. Sprawcami destrukcji jest grupa latających, ubranych na czarno azjatów. Po chwili zaczynają oni zabijać tych Rosjan, którzy przeżyli atak. Po dokonaniu wielkich zniszczeń odlatują.

Nowy Jork, siedziba ONZ. Jackson King i Christine Trelane, byli członkowie „Stormwatch” analizują zaistniałą sytuację. Na pytanie czemu są tak słabi, Christine odpowiada, że nie da się prowadzić agencji zajmującej się bezpieczeństwem i wywiadem w dziedzinie superistot bez drużyny składającej się z takich właśnie ludzi. Monolog nie wpływa zbyt dobrze na i tak już nienajlepszy humor King’a, który wścieka się, że mogą jedynie czekać oraz dodaje, że nie ma pojęcia gdzie się podziała Jenny Sparks oraz oddział Stormwatch do tajnych operacji. W tym momencie w pokoju otwiera się portal teleportacyjny, przez który przechodzi wspomniana Jenny. Z miejsca prosi o przekazanie jej wszystkich informacji oraz stwierdza że, to co się stało w Rosji już się nie powtórzy.

Wyspa Gamorra. Starszy azjata w dziwnym stroju opisuje historie wyspy: wyspa Gamorra nazywała się kiedyś Parousi. Siedemdziesiąt lat temu na wyspie urodziło się trzech braci. Z czasem panowali oni całą wyspę, po czym dwóch braci- Sum i Wai zostało zabitych przez trzeciego, Kaizen’a, który to właśnie opowiada tą historie zebranemu przed nim tłumowi tych samych istot, które zaatakowały Moskwę. Starzec kontynuuje opowieść: Dla uczczenia honoru swych braci jako symbol Gamorry przyjął okręg z trzema symbolicznymi supłami, który kiedyś stanowił ich rodzinną bransoletkę, lecz teraz jest korporacyjnym logiem. Mimo to znaczenie jest takie samo- wszystko co obejmie owy okrąg należy do Gamorry. Pierwszym supłem była Moskwa, ale wkrótce przybędą kolejne dwa i Gamorra zapanuje nad Ziemią. Stwierdza, że dwa lata zajęło mu tworzenie na powrót potęgi Gamorry, po tym jak wcześniej jego plany zostały udaremnione przez Stormwatch, którzy najechali na wyspę. Lecz teraz nie ma już nikogo, kto mógłby go powstrzymać. Następnie rozkazuje zebranym wojownikom przeciąć drugi supeł. Tym razem podwojonymi siłami.

Nowy Jork, siedziba ONZ. Jenny tłumaczy zdziwionym agentom, że potrzebuje ich informacji na temat zajścia w Rosji. Na pytanie co planuje odpowiada, że wraz z Jack’iem Hawksmoore’em i Swift powzięli odpowiednie środki. Christine daje jej dysk z danymi. Na pytanie King’a, kto powstrzyma napastników Jenny odpowiada „Wyższa władza” i przechodzi przez portal.

Carrier, Junction Room ( pomieszczenie z portalami teleportującymi). Na powracającą Jenny czekają Jack i Swift. Na stwierdzenie Jenny, że ma wszystkie informacje Swift opdowiada,iż nie są im one potrzebne, gdyż Engineer i Doktor są wystarczającym źródłem wiadomości. Sparks jednak zauważa, że jeśli teraz pokażą Christine i Jacksonowi, że są oni potrzebni Authority, to w przyszłości nie będą się oni mieszać do ich działań. Następnie wysyła Jack’a do Moskwy na rekonesans a sama idzie wręczyć dysk Engineer’owi.

Moskwa. Jack odnosi lekkie obrażenia spowodowane jego integracją z miastem. Dodatkowo odkrywa na jednej ze ścian znak Gamorry oraz wzór radiacji analogiczny do tego, który pojawia się podczas otwarcia portali z Carrier’a.

Carrier. Dyskusja Engineer i Jenny schodzi na temat Doctor’a. Obie kobiety są lekko zszokowane faktem, że w tym samym momencie Doktor rozmawia z zmarłymi w swoim pokoju.
I rzeczywiście, duchy poprzednich ziemskich szamanów przekonują Doctor’a, który martwi się swym brakiem doświadczenia oraz ciężarem odpowiedzialności na nim spoczywającym, że jest pierwszym szamanem, który będzie działał na taką skale. Jednak jego poprzednicy i ich wiedza jest razem z nim i to właśnie ma mu pomóc zmieniać świat.
Angie i Sparks rozmawiają na temat poprzedniego Doctor’a i Engineer’a. Jenny zmienia temat i pyta gdzie się podziewa ich „Dynamic Duo” ( chodzi jej o Apollo i Midnight’era), na co Angie zwraca uwagę, że tym dwóm nie spodobałoby się to określenie. Jenny stwierdza z przekąsem, że w tej robocie musi ukryć swój stosunek do tych dwóch.
W tej samej chwili Apollo mówi swojemu towarzyszowi, że Jenny właśnie się z nich śmieje i że wciąż pali tanie, śmierdzące, angielskie papierosy. Midnighter ignoruje to i mówi, że nie powinni byli się zgodzić na całą tą akcję z Authority. Uważa, że takie operacje są nie na ich skalę. Apollo odpowiada, że skoro skala jest duża, to będą musieli „urosnąć”.
Jenny i Engineer stoją na balkonie widokowym i podziwiają swój poruszający się między wymiarami pojazd. Angie stwierdza, że wciąż nie wierzy w szczęście swoje i Doctor’a, które pozwoliło im odnaleźć ten statek. Dodaje też, że ten długi na pięćdziesiąt mil i wysoki na trzydzieści cztery okręt jest doskonałą kwaterą główną.

Carrier, jakiś czas później. Engineer zwołuje wszystkich do „pokoju odpraw”. Tłumaczy, że dzięki informacjom Jack’a n.t wzoru teleportacji wroga ustawiła sensory statku tak, by wykrywały wszystkie następne pojawienia się tej energii. Tłumaczy też, że Carrier może i podróżuje przez wymiary, ale wciąż jest też na orbicie Ziemi, co pozwala mu przenieść członków grupy w dowolne miejsce na planecie. Ponadto sensory wykryły transfer z Gamorry do Londynu. Jenny rozkazuje zespołowi ruszać do portali. Daje jasno do zrozumienia, iż fakt, że urodziła się w Londynie, nie pozostaje bez znaczenia.

Londyn. Powtarza się sytuacja z Moskwy. Tacy sami napastnicy dziesiątkują ludność i niszczą miasto. Jednakże tym razem ich atak doczekuje się odpowiedzi. Wszyscy członkowie Authority stawiają zdecydowany i skuteczny opór. Po wyeliminowaniu sporej liczby napastników Jenny stwierdza, że gra się skończyła.

Opublikowano:

Tagi

Authority


Tagi

Authority

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-