reklama baner reklama

Nowe Teksty

Bunt, który się zestarzał
Kleszcz o 1. tomie "Tank Girl"
Instrukcja obsługi portalu randkowego
Panic o "Maniaku miłości"
Grzech Wade'a Wilsona
Grygiel o 7. tomie "Deadpoola" (Marvel Now)
Kto obserwował obserwatora?
Grygiel o "Grzechu pierworodnym"
W drogę ku nowej przygodzie
Zimiński o "Corto Maltese. Zawsze troche dale"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Po co to komu?

Jan Sławiński recenzuje Batman #10: Epilog
5/10
Po co to komu?
5/10
Swoją przygodę z linią wydawniczą New 52 kończę „Epilogiem”, czyli dziesiątym tomem „Batmana”, za którego przez lata odpowiadali Scott Snyder i Greg Capullo. Co zaskakujące, tym razem są oni autorami zaledwie jednego zeszytu, zaś za pozostałą część albumu odpowiadają inni twórcy. To zbiór czterech krótkich historii, które w sumie zajmują 120 stron. Licha objętość okazała się nieoczekiwanie zapowiedzią emocji, które towarzyszyły lekturze. A te, jak można się już domyślić, były raczej chłodne.

Z jednej strony mamy tu ostatni zeszyt wieloletniego runu Snydera i Capullo (co zapewne docenią nałogowi kolekcjonerzy-kompleciści), jednak w żadnym wypadku nie można nazwać go podsumowaniem ich pracy. Ot, historia o braku zasilania w Gotham i Batmanie szukającym wyjaśnienia tego stanu rzeczy. Natomiast pozostałe fabuły, pisane przez Jamesa Tyniona IV i Raya Fawkesa, rozgrywają się w różnych czasach i mają niewiele wspólnego z głównymi wydarzeniami z poprzednich tomów. Mamy więc Batmana, który włamuje się do laboratorium Lexa Luthora, by powstrzymać go przed sklonowaniem Supermana; jest historia o Waynie pozbawionym pamięci (a więc rozgrywającą się prawdopodobnie równolegle z wydarzeniami zaprezentowanymi w tomie 8 - „Waga superciężka”); album wieńczy bijatyka z trzecioligowym łotrem urozmaicona przez okropnie pretensjonalne i pozbawione krzty subtelności retrospekcje (James Tynion IV, shame on you!).

Lekturze „Epilogu” towarzyszy nuda. Żadna z historii nie jest zaskakująca, żadna nie wzbogaca postaci ani świata przedstawionego, żadna nie wnosi nic wartościowego do wieloletniego runu Snydera i Capullo. Ani jedna nie zostaje na dłużej w pamięci. To okropnie nijaki tom – niby nie można mu wiele zarzucić, bo to po prostu poprawnie napisane i sprawnie zilustrowane opowieści, które nie wywołują ani zachwytu, ani zgrzytania zębami. Ale taki brak wyrazu jest chyba najgorszy. Jeśli nie musicie mieć na półce wszystkich 10 tomów runu Snydera i Capullo, to "Epilog" możecie z czystym sumieniem pominąć.

Opublikowano:



Batman #10: Epilog

Batman #10: Epilog

Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV
Rysunki: Riley Rossmo, Danny Miki, Greg Capullo, Mikel Janin, Sean Murphy, Roge Antonio, Brian Level
Okładka: Greg Capullo
Wydanie: I
Data wydania: 2 Sierpień 2017
Seria: Batman, Nowe DC Comics
Tytuł oryginału: Batman vol. 10: Epilogue
Rok wydania oryginału: 2016
Wydawca oryginału: DC Comics
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 120
Cena: 59,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127036
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Po co to komu? Po co to komu? Po co to komu?

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

vision2001 -

"Po co to komu?" To odczucie towarzyszy mi przy czytaniu Batmana #8 i #9 i #10... Najsłabiej "zainwestowane" przeze mnie pieniądze są właśnie w te komiksy...