reklama baner reklama

Nowe Teksty

Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie "Thora Gmowładnego"
Bagienna batalistyka
Panic o 5. tomie "Ołów Rzymu"
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
Kleszcz o "Universum DC: Odrodzenie" (Rebirth)
Gnat, czyli arcydzieło
Gierszewski o 1. tomie "Gnata"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Zbyt proste, żeby było piękne

Tomasz Kleszcz recenzuje Pinokia
6/10
Zbyt proste, żeby było piękne
6/10
Pomysł Francisa Leroi na komiks był prosty - podobnie jak cała reszta fabuły, i jednocześnie błyskotliwy, a wręcz genialny - czego już o reszcie fabuły powiedzieć się nie da.

Prawdopodobnie każdy czytelnik, który zetknie się z tą pozycją, zna historię Pinokia, drewnianego chłopca, który bardzo chciał być prawdziwy, a jeśli kłamał to wydłużał mu się nos. Bajka Carla Collodiego zawiera uniwersalne prawdy, dzięki którym opowieść o drewnianym chłopcu wciąż żyje w świadomości ludzkiej i nic nie wskazuje na to, żeby w przyszłości miała odejść do lamusa.

Leroi użył klasycznego motywu, aby stworzyć dzieło zgoła odmienne. Gruchetto – brawo dla tłumacza - zgorzkniały rzemieślnik cierpi w samotne noce z braku żony. Jego drugie ja, zamknięte w niewielkim lustrze podpowiada mu wyjście z tej sytuacji. Gruchetta nie trzeba długo namawiać, jeszcze tego samego wieczoru chwyta za dłuto, hebel oraz farbę i tak powstaje... drewniana lala. Podstarzały samotnik uwieńcza swoje dzieło stosunkiem, po którym kładzie się spełniony do spania. Jakież jest jego zaskoczenie, gdy nad ranem przekonuje się, że drewniana lalka stała się żywa. Przy okazji trzeba nadmienić, że okazuje się ona totalnie naiwna i niespecjalnie moralna. I tak zaczyna się seria przygód, w trakcie których bohaterka ostatecznie zaznaje miłości i szczęścia. Fabuła jest tak prosta, jak to tylko możliwe i autor nie ma w niej kompletne nic do przekazania. Oddaje w nasze ręce komedię z elementami erotyki, nic mniej, nic więcej. Toteż sięgając po ten tytuł, należy mieć świadomość, że służy on w stu procentach, absolutnie niewymagającej i lekkiej rozrywce.

Przyjemnie dla oka prezentują się ilustracje, które wykonał Jean-Pierre Gibrat. Nie należą do tak realistycznych, jak choćby u Manary, ale do klimatu, z jakim mamy do czynienia, pasują nawet lepiej. Tytułowa Pinokia wygląda całkiem ponętnie, aczkolwiek jej ogromne piersi - które jeszcze powiększają się, kiedy bohaterka kłamie, ot taka modyfikacja klasycznego motywu - są momentami nieco przytłaczające, zwłaszcza że artysta, malując jej brodawki sutkowe, już całkiem odjechał z rozmiarem. Akwarelowe, subtelne barwy wyglądają bardzo dobrze, aż chciałoby się obejrzeć więcej prac tego rysownika i z tego powodu szkoda, że omawiany tytuł nie jest nieco dłuższy.

Pinokia to lekki album na jeden raz. Chociaż pomysł naprawdę ciekawy, to szkoda, że Francis Leroi nie poszedł o krok dalej i nie wykorzystał potencjału drzemiącego w takiej aranżacji, spłycając ją całkowicie. Historia drewnianej dziewczyny została sprowadzona do serii krótkich gagów, o których czytelnik zapomni wkrótce po odłożeniu komiksu na półkę.

Opublikowano:



Pinokia

Pinokia

Scenariusz: Francis Leroi
Rysunki: Jean-Pierre Gibrat
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2017
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 215x290 mm
Stron: 52
Cena: 45,00 zł
Wydawnictwo: Taurus Media
ISBN: 9788365465023
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Zbyt proste, żeby było piękne Zbyt proste, żeby było piękne Zbyt proste, żeby było piękne

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-