reklama baner reklama

Nowe Teksty

Zadra poszukuje prawdy
Gierszewski o 2. tomie "Gnata"
Legendy z innej epoki
Zimiński o "Legendy naszych czasów"
Zimna wojna nigdy się nie skończyła
Grygiel o 2. tomie "Panisher MAX"
Walentynki na strychu
Panic o "Spider-Man. Niebieski"
Rodzinne sprawy Star Lorda
Kleszcz o 4. tomie "Strażników Galaktyki"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Zakończenie, którego mogłoby nie być

Jan Sławiński recenzuje Batman #09: Bloom
4/10
Zakończenie, którego mogłoby nie być
4/10
Panie i Panowie, zaskoczeń nie ma – Bruce Wayne powraca do roli Batmana zaledwie po jednotomowej absencji. Gdy Gordon nie radzi sobie z demonicznym Bloomem, Wayne wraca z emerytury, przywdziewa strój Nietoperza i pokazuje nowemu przeciwnikowi, gdzie jego miejsce. Finał był więc do przewidzenia, a czy jego wykonanie zaskoczyło choćby w najmniejszy stopniu? Jeśli tak, to tylko w najgorszy sposób.

„Bloom” to przedziwna mieszanka patosu i kiczu. Dużo i patetycznie mówi się tu o mieszkańcach Gotham, o tym że los miasta leży w ich rękach. Najpierw Bloom pogrąża Gotham w chaosie, rozdając ziarna, których właściciele zyskują supermoce. Potem Batman z Gordonem nawołują do wspólnego działania przeciw szaleńcowi. Dzieje się mnóstwo i ponownie gra toczy się o najwyższą stawkę, a ja znowu jestem znudzony. Plany większe niż życie w serii Snydera i Capullo miał już Trybunał Sów, mieli je także Riddler i Joker, więc chaos, jaki wywołuje Bloom, zwyczajnie nie robi wrażenia. Zwłaszcza, że w punkcie kulminacyjnym robi się okropnie kiczowato – Bloom urasta do rozmiarów budynku, a na jego drodze staje Batman w ogromnym robocie, skojarzenia z „Power Rangers” są jak najbardziej na miejscu. Trudno w tę historię uwierzyć, trudno przejmować się losem bohaterów, bo wszystko jest podniesione do potęgi. Wszystkiego jest za dużo, przez co wszystko traci znaczenie.

W finałowym tomie swej kilkuletniej przygody z serią o Batmanie Snyder całkowicie odlatuje. Jest efekciarsko do przesady, zaś fabuła jest pretekstowa bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Trudno nie uśmiechnąć się z zażenowaniem, gdy poznajemy genezę Blooma i pobudki zmuszające Bruce'a do powrotu do roli Batmana. W najlepszych momentach dziewiąty tom „Batmana” jest zaskakująco wyciszony – gdy Alfred próbuje wpłynąć na decyzję Bruce'a lub gdy ten ostatni odbywa spokojną rozmowę ze swym nemezis. „Bloom” to jedno z tych zakończeń, o których lepiej zapomnieć. Na polskim rynku ukaże się jeszcze jeden tom „Batmana” - zbiór krótszych historii, niepowiązanych z główną linią fabularną New 52, zatytułowany po prostu „Epilog”, w którym Snyder i Capullo stworzyli zaledwie jeden zeszyt. Wątpię, by zatarł on niesmak, jaki zostaje po "Bloomie".

Opublikowano:



Batman #09: Bloom

Batman #09: Bloom

Scenariusz: Scott Snyder
Rysunki: Yanick Paquette, Danny Miki, Greg Capullo
Okładka: Greg Capullo
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2017
Seria: Batman, Nowe DC Comics
Tytuł oryginału: Batman vol. 9: Bloom
Rok wydania oryginału: 2016
Wydawca oryginału: DC Comics
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 200
Cena: 75,00 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328119956
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Zakończenie, którego mogłoby nie być Zakończenie, którego mogłoby nie być Zakończenie, którego mogłoby nie być

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-