reklama baner reklama

Nowe Teksty

Kosmos to za mało
Chmielewski o filmie "Valerian i Miasto Tysiąca Planet"
Nowa z czystą duszą
Chmielewski o 1. tomie "Inspektor Akane Tsunemori"
Albo czytasz komiks, albo oglądasz serial telewizyjny
Gierszewski o 2. tomie "Outcast. Opętanie"
Ostateczny krach idei
Kleszcz o 4. tomie "Uncanny Avengers"
Rewolucja na emeryturze
Zimiński o "Lone Sloane"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Niewolnica w Indiach

Krzysztof Tymczyński recenzuje Rani #03: Niewolnica
6/10
Niewolnica w Indiach
6/10
Jolannie udało się podszyć pod inną osadzoną i zamiast na stryczek trafia do Indii, gdzie sprzedano ją jako niewolnicę do domu publicznego. Główna bohaterka serii ”Rani” nie jest jednak kimś, kto łatwo się załamuje i poddaje. Pewien nieoczekiwany splot wydarzeń doprowadza do tego, że to dziewczyna musi zająć się całym biznesem, jednocześnie cały czas pamiętając o tym, że w jej ojczyźnie doszło do wydarzeń, które całkowicie zniszczyły jej życie. Zwłaszcza, że przeszłość o niej nie zapomniała.

Nie ukrywam, że poprzednie dwa tomy ”Rani” nie przypadły mi do gustu i nie wstrzymywałem się przed krytykowaniem ich w swoich recenzjach. Jest jednak w cyklu tym coś takiego, co sprawia, iż mimo wszystko chce się go dalej śledzić. Dla mnie były to przebijające się nieśmiało skrawki większej historii, osadzonej w realiach osiemnastowiecznej Francji. Jak nietrudno się domyślić, wraz z przeniesieniem akcji do Indii, w trzecim tomie wielka historia w tle praktycznie się nie pojawia i chociaż tym samym zabrakło tego, co stanowiło dla mnie jedną z niewielu zalet ”Rani”, Van Hamme i Alcante zaoferowali w ”Niewolnicy” kilka rzeczy, które spokojnie można docenić.

Poprzednio narzekałem na strasznie źle pisane postacie, które wyglądają jak wklejone z podręcznika dla początkujących twórców, i nie ukrywam, że w omawianym teraz komiksie także takie się pojawiają. Niemniej miłą odmianą jest fakt, iż na kartach ”Rani” pojawiają się postacie bardziej niejednoznaczne, a przez to także znacznie ciekawsze. Najlepszym przykładem jest stacjonujący w Indiach francuski gubernator, który jest wyraźnie zainteresowany Jolanną, ale wbrew temu co można pomyśleć, nie do końca chodzi o najbardziej typowe korzystanie z jej usług w domu publicznym. Bardzo cieszy także dostrzegalny gołym okiem rozwój postaci samej głównej bohaterki, znacznie bardziej świadomej swojej sytuacji, działającej od teraz znacznie bardziej z rozmysłem, ale również i wyrachowaniem.

Niestety każdy kij ma dwa końce i ”Niewolnica” nadal ma słabe momenty. O ile w niektórych działaniach Jolanny widać wyraźnie plan, najczęściej zresztą niegłupi, o tyle Van Hamme i Alcante z niewiadomych przyczyn psują to dobre wrażenie, na chama wręcz próbując wrzucić bohaterkę do łóżek kolejnych osób. Omawiany komiks to trzeci tom cyklu, za nami więc 136 strony lektury i w ich trakcie Jolanna miała dwóch kochanków, dwie kochanki oraz chciała wskoczyć do łóżka komuś, kto odmówił tylko z powodu ”ran wojennych” w kluczowym dla tych spraw miejscu. Nie oskarżam tu twórców scenariusza o żadne nikczemne zamiary, a jedynie o słabe zawiązywanie i rozpisywanie tych wątków oraz zbyt duże ich nagromadzenie. W ”Niewolnicy”, tak samo jak i przy poprzednich tomach, można odnieść wrażenie iż dziewiętnastoletnia Jolanna jest w stanie przespać się z każdym, kto jest po prostu dla niej miły bądź uczynny. Przez to, każdy zalążek wątku romantycznego niemal z automatu wywołuje u mnie irytację, a bardzo toporne jego prowadzenie wcale nie pomaga. Nie miałbym zatem nic przeciwko temu, gdyby w kolejnych tomach twórcy odeszli od przesady, na jaką teraz to trochę wygląda.

Niestety w ”Niewolnicy” obok całkiem ciekawych bohaterów nie zabrakło ponownie miejsca dla płaskich jak wydmuszki oraz jednowymiarowych postaci. Trzeci tom ”Rani” oferuje nam więc na przykład obrzydliwie złą właścicielkę burdelu czy pokrzywdzone i nieporadne prostytutki, które buntują się dopiero po poznaniu Jolanny. To wszystko widzieliśmy już dziesiątki razy i Van Hamme oraz Alcante nie dokładają tutaj od siebie absolutnie nic nowego. Szkoda, bo aż prosi się o to, by ”Rani” przestało być kolejnym komiksem z wielu i naprawdę mocno się czymś wyróżniło.

Zmiana miejsca akcji z Francji na Indie rozkręciła zdecydowanie Francisa Vallesa, co bardzo mnie ucieszyło. Jego rysunki zdecydowanie zyskały na jakości – plenery, kostiumy postaci oraz orientalne zabudowania prezentują się bardzo przyjemnie dla oka. Miejscami tylko można się przyczepić do mimiki poszczególnych bohaterów, lecz w porównaniu z oboma poprzednimi odsłonami serii, poprawa jest bardzo duża.

Trzeci tom ”Rani” przypadł mi do gustu znacznie bardziej od obu poprzednich, lecz nie zmienia to mojej generalnej opinii, że jest to tylko typowy, całkiem solidny, ale jednak średniak. Ładny sposób wydania tomu tego nie zmieni. W tej cenie znajdziecie ciekawsze komiksy, chyba że Waszym celem jest po prostu coś, co można dość szybko przeczytać i pomimo pewnych wad w miarę nieźle się bawić.

Opublikowano:



Rani #03: Niewolnica

Rani #03: Niewolnica

Scenariusz: Jean Van Hamme, Alcante
Rysunki: Francis Valles
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2017
Seria: Rani
Tytuł oryginału: Rani. Esclave
Wydawca oryginału: Lombard
Tłumaczenie: Jakub Syty
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 215x290 mm
Stron: 48
Cena: 39,90 zł
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
ISBN: 978-83-64638-47-3
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-