reklama baner reklama

Nowe Teksty

Tak powinno się to robić
Kleszcz o 1. tomie "Universal War One"
Promyk nadziei
Kleszcz o 6. tomie "Avengers"
Literaci na wojnie
Tymczyński o 3. tomie "Bungou: Stray Dogs"
Zakończenie, którego mogłoby nie być
Sławiński o 9. tomie Batmana (N52)

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Wesołe jest życie staruszka

Krzysztof Zimiński recenzuje Prof. Filutek 1967-1984
8/10
Wesołe jest życie staruszka
8/10
Przygody profesora Filutka ukazywały się w „Przekroju” przez ponad 50 lat. Drugi album jego przygód przybliża środkowy okres serii Lengrena.

Brodaty, już nawet nie siwy, bo niemal pozbawiony włosów starszy pan z pasków Lengrena, to już praktycznie zabytek polskiego komiksu. Drugi poświęcony bohaterowi album, zbierający jego występy w „Przekroju” z lat 1967-84 potwierdza, że Filutek to nie tylko dziarski staruszek, ale i w zabytkowych komiksach wciąż pulsuje życie.

170 stron filutkowych przygód to codzienne życie pogodnego, choć czasem nerwowego tytułowego eleganta i jego psa. Życie emeryta toczy się wokół czasem oczywistych, a czasem zaskakujących czynności - raz pójdzie na grzyby, innym razem dołączy się do dziecięcych zabaw. Jest towarzyski, choć nie do przesady, najlepiej czuje się jednak ze swoim czworonogiem. Co ciekawe - komiksy Lengrena, kręcące się jeszcze od późnych lat 40. XX wieku dokoła podobnych i uniwersalnych w skali międzynarodowej tematów, w okolicach stanu wojennego 'wzbogacają' się także o sklepowe kolejki i pustki na półkach.

Z obecnej perspektywy jednak to nie wrażliwość autora na epokowe zmiany stanowi o wartości tego dzieła, także nie pogoda jego bohatera. Podziwu godna pozostaje konsekwencja autora, który tworzył swoje paski przez dziesiątki lat. Jeszcze bardziej podziwu godny pozostaje jego styl - prosty, ale i elegancki. Tak jak jego bohater - niedzisiejszy, mimo to czysto komiksowy i komunikacyjny. Całość bez zbędnych kresek czy mało wnoszących dymków. To narracja wizualna w czystej postaci. Co więcej - Lengren bez problemu rysował rowery, a jak wiadomo nawet doświadczeni współcześni komiksiarze niekoniecznie radzą sobie z tym wyzwaniem.

Przygody profesora Filutka nie tyle warto, co wypada znać. To żart prosty, ale bezpretensjonalny, mogący być lekcją na temat stosowania w komiksie brzytwy Ockhama. Osoby, które znają już pierwszy tom, mogą spokojnie sięgać po drugi. Także ci, którzy nie czytali poprzedniego Filutka, mogą zaczynać swoją przygodę z profesorem od tomu drugiego. Jedynym mankamentem albumu pozostawać może powtarzalność niektórych pasków, które autor lubił recyclingować, gdy brakło mu świeżych pomysłów, ale biorąc pod uwagę skalę dzieła - trudno mieć do niego pretensje, a i warto zauważyć, że czasem nie ograniczał się do auto-plagiatu, idąc o krok dalej. Przed nami jeszcze trzeci i ostatni album cyklu, w oczekiwaniu warto więc wchłonąć te 814 odcinków, będących częścią historii polskiej kultury.

Opublikowano:



Prof. Filutek 1967-1984

Prof. Filutek 1967-1984

Scenariusz: Zbigniew Lengren
Rysunki: Zbigniew Lengren
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2016
Seria: Profesor Filutek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 220 x 296
Stron: 176
Cena: 59 zł
Wydawnictwo: Ongrys
ISBN: 978-83-61596-75-2
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-