reklama baner reklama

Nowe Teksty

Zielono mi
Kleszcz o 1. tomie "Green Arrow" (Odrodzenie)
Za 100, za 300 - październik 2017
Chmielewski typuje październikowe zakupy komiksów
Kotka na gorącym, blaszanym dachu
Sławinski o "Catmowan. Nie ma lekko"
Nowa przygoda Kubatu i Kaja
Gierszewski o 3. tomie "Kubatu"
Zbędne zabójstwa
Chmielewski o 1. tomie "Akame Ga Kill!"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?

Karol Sus recenzuje Miesiąc miodowy na safari
7/10
A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?
7/10
Otoczeni przez wszędobylską cywilizację, zapracowani w korporacji, uzależnieni od technologii, marzymy czasem o odcięciu się od świata i odnalezieniu własnej samotni. Karmieni wizją dziewiczej natury, która rzekomo czeka tuż za rogiem, często nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę oznacza rezygnacja z dotychczasowego życia. Oczywiście w ogromnej większości plany takie nie wychodzą poza sferę marzeń. Co jednak gdyby rzeczywiście zostawić za sobą cały ten cywilizacyjny bagaż? Co jednak jeśli to okoliczności zmusiłyby nas do takiego kroku?

Wydawnictwo Kultura Gniewu przygotowało kolejną intrygującą pozycję, która w pewien sposób porusza kwestię naszego podejścia do życia z dala od cywilizacji. Album Jessego Jacobsa podchodzi jednak do tematu w dość zaskakujący sposób. "Miesiąc miodowy na safari" to opowieść, która stawia wiele pytań, na które czytelnik sam będzie musiał sobie odpowiedzieć.

Młode małżeństwo wyrusza w podróż poślubną na dzikie, pełne niebezpieczeństw safari. Oczywiście, jako dwójka przyzwyczajonych do luksusów turystów, ma zapewnioną pełną opiekę miejscowego przewodnika oraz wszelkie wygody. Nikogo nie dziwi zatem spokojne popijanie herbaty na kocu w otoczeniu krwiożerczych bestii, które zdają się być dla zakochanych jedynie rekwizytem, ciekawostką, a nie realnym zagrożeniem. Sielanka trwa do czasu, gdy będą musieli obejść się bez przewodnika.

Najprostszą interpretacją „Miesiąca miodowego na safari” jest satyra na współczesną turystykę, wycieczki do biednych krajów trzeciego świata urządzane z przepychem, gdzie wystarczy nieznacznie skręcić z głównego szlaku zwiedzania, aby natrafić na skrajną nędzę lokalnej społeczności. Drugim z poruszanych tematów jest powrót do natury i odnalezienie się z dala od cywilizacji. Obie kwestie autor przedstawia bez zadęcia i nienachalnie. Ostatecznie komiks sprawia się całkiem nieźle także jako krótka, humorystyczna opowiastka. Jedynie od czytelnika zależy, jak daleko posunie się w rozważaniach na tematy poruszone w „Miesiącu miodowym na safari”.

Rysunki Jacobsa są bardzo uproszczone, tak pod względem samej kreski, jak i użytych kolorów. Postaci nie posiadają jakichś większych wyróżników czy cech wyglądu i w zasadzie rozpoznajemy je tylko po włosach. Jednocześnie wszystko skąpane jest w odcieniach zieleni, od jasnego seledynu po zgniłą, brudną zieleń. Mimo to plansze aż roją się od szczegółów, gdyż autor bardziej od ludzkich postaci upodobał sobie roślinność dżungli oraz dziwne stwory ją zamieszkujące. Jacobs od czasu do czasu pozwala sobie także na zabawę perspektywą lub też ukazanie tej samej sceny z różnych ujęć. Sprawia to, że komiks, mimo że na pierwszy rzut oka dość ubogi w warstwie graficznej, ostatecznie robi spore wrażenie.

Opublikowano:



Miesiąc miodowy na safari

Miesiąc miodowy na safari

Scenariusz: Jesse Jacobs
Rysunki: Jesse Jacobs
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2017
Tytuł oryginału: Safari Honeymoon
Rok wydania oryginału: 2014
Wydawca oryginału: Koyama Press
Tłumaczenie: Agata Napiórska
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 195 × 270 mm
Stron: 80
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
ISBN: 978-83-64858-56-7
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady? A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady? A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-