reklama baner reklama

Nowe Teksty

Kto obserwował obserwatora?
Grygiel o "Grzechu pierworodnym"
W drogę ku nowej przygodzie
Zimiński o "Corto Maltese. Zawsze troche dale"
Średni komiks środka
Grygiel o "Zdobywcach Troy"
Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie "Thora Gmowładnego"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

(nie)Oczekiwana zmiana miejsc

Tymoteusz Wronka recenzuje Chew #06: Babeczki nie z tej ziemi
6/10
(nie)Oczekiwana zmiana miejsc
6/10
Jak zapewne wierni fani serii pamiętają, w poprzedniej części Tony Chu popadł w jeszcze większe niż zwykle tarapaty, na skutek czego wylądował w szpitalu z poważnymi obrażeniami. Fabuła nie znosi jednak próżni, więc na jego miejsce wskoczyła siostra bliźniaczka głównego bohatera, Toni. Agentka NASA również posiada niezwykłe moce związane z jedzeniem różnych rzeczy (musi ugryźć kogoś żywego, by zobaczyć jego przyszłość), co pozwala napędzać kolejne krótkie fabuły polegające na ściganiu żywnościowych przestępców.

Zamiana Tony’ego na Toni nie powoduje jakiejś diametralnej odmiany w fabule. Siostra agenta Chu jest co prawda bardziej pewna siebie, zakres jej umiejętności jest inny, a sprawy sercowe mają nieco większe znaczenie (co jest uzasadnione finałem), ale na poziomie fabularnym historie są skonstruowane bardzo podobnie i nie przynoszą większego zaskoczenia – nadal poruszamy się w delikatnych oparach absurdu.

Skoro o absurdzie mowa, to nie można zapomnieć o krótkiej historii „Tajny agent Poyo” przybliżającej jedną z tajnych misji super-koguta-zabójcy służącego obecnie w jednej z amerykańskich spec-agencji. Poyo oczywiście znany jest z wcześniejszych albumów (a i w tym ogrywa pewną rolę w innych historiach), ale w tym wreszcie gra pierwsze skrzypce, udanie parodiując kino spod znaku Jamesa Bonda.

Przy lekturze każdego tomu nasuwa się refleksja, że co prawda na poziomie poszczególnych plansz, scen czy nawet rozdziałów, seria „Chew” daje sporo rozrywki, ale jako cała opowieść – jesteśmy akurat dokładnie w połowie z planowanych sześćdziesięciu zeszytów – niespecjalnie się sprawdza. Są pozaznaczane różne wątki, można sobie gdybać, w jakim kierunku potoczą się wydarzenia, ale z pewnością nie można emocjonować się historią jako taką.

Nie inaczej jest po lekturze „Babeczek nie z tej ziemi”. Lektura dostarcza sporo zabawy, można się parę razy uśmiechnąć (nadal cenię przede wszystkim różne detale i niewielkie napisy rozrzucone po kadrach), ale gdy dociera się do ostatniej strony, pozostaje poczucie niedosytu. Chociaż w przypadku akurat tego albumu należy zaznaczyć, że finał jest jednak odrobinę niespodziewany, co nadaje całości nieco słodko-gorzkiego posmaku, rzadko obecnego w serii Laymana i Guillory’ego.

Szósty tom „Chew” niespecjalnie więc pcha akcję do przodu… choć można mieć nadzieję, że pokazane w nim wydarzenia (a szczególnie jedno), pchną akcję do przodu. Choć czy to samo nie przychodziło na myśl w przypadku kilku ważnych scen we wcześniejszych albumach? Pozostaje nam więc jedynie czekać, by się przekonać, czy kolejne albumy wniosą coś więcej niż serię zabawnych, ale jednak ulotnych scen.

Opublikowano:



Chew #06: Babeczki nie z tej ziemi

Chew #06: Babeczki nie z tej ziemi

Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Kolor: Rob Guillory
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2017
Seria: Chew
Tytuł oryginału: Chew, Volume 6
Wydawca oryginału: Image Comics
Tłumaczenie: Robert Lipski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 175x265 mm
Stron: 160
Cena: 59,00 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-61319-84-9
WASZA OCENA
8.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
8 /10
Zagłosuj!

Galerie

(nie)Oczekiwana zmiana miejsc (nie)Oczekiwana zmiana miejsc (nie)Oczekiwana zmiana miejsc

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-