reklama baner reklama

Nowe Teksty

Ta historia jest prawdziwa
Kamiński o "Faksie z Sarajewa"
A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?
Sus o "Miesiącu miodowym na safari"
Krajobraz po bitwie
Sławiński o 8. tomie "Batmana"
Za stówę, za trzy - maj 2017
Chmielewski typuje majowe zakupy komiksów

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Nowy król dzielnicy

Tomasz Kleszcz recenzuje Cage
7/10
Nowy król dzielnicy
7/10
Luke Cage zadebiutował w 1971 roku jako pierwszy czarnoskóry superbohater. Ubrany w żółtą, poliestrową koszulę, obcisłe spodnie i wzbogacony o srebrną tiarę na głowie przypominał króla disco. W trzydzieści lat po tym wydarzeniu [w przypadku polskiego wydania czterdzieści pięć] Azzarello i Corben oddają w ręce czytelników miniserię, w której z klimatów disco nie pozostało nawet echo. Dla fanów tej stylistyki może i jest to zła informacja, ale dla wszystkich pozostałych czytelników zdecydowanie dobra.

Młoda matka straciła córkę, która zginęła od przypadkowej kuli w trakcie gangsterskich porachunków. Dla niej to życiowy dramat, ale tak naprawdę świat nawet nie zwrócił na to uwagi. Kobieta odnajduje jednak człowieka, który podobno pomaga tam, gdzie policja jest bezsilna. Cage - człowiek do wynajęcia, o ile ktoś wykłada na stół odpowiednią kwotę - przyjmuje zlecenie wbrew tej regule. Od tego momentu czytelnik zostaje rzucony w wir nietypowego śledztwa, w którym zamiast subtelnych poszlak i podchwytliwych pytań ważniejszą rolę odgrywają pięści i brutalna, niczym nieograniczona przemoc. Bo tylko takie działania mogą przynieść efekty w świecie, w którym rozgrywa się akcja. Azzarello przenosi nas w mroczną epokę gangsterów, ciemnych interesów i śmierci, a stworzony przezeń klimat przypomina ten, jaki panował w filmach akcji lat 80. Soczysty język postaci i czarny humor dopełniają dzieła, które stanowi przykład tego, że nawet prosty pomysł można porządnie zrealizować, a dobra rozrywka nie musi zawsze na siłę szukać czegoś odkrywczego.

Corben jest artystą, który dość rzadko pojawia się na naszym rynku. Zadebiutował w latach siedemdziesiątych, by potem po długiej przerwie powrócić w kilku godnych zainteresowania odsłonach, m.in. w Batman “Black and White”, Hulku czy niektórych przygodach Hellboya. Kreska amerykańskiego rysownika charakteryzuje się oryginalnością oraz manierą do zniekształceń, przypominających czasami wręcz karykatury. Momentami ilustracje przywodzą na myśl prace Crumba, aczkolwiek są od nich znacznie mroczniejsze. Cage według Corbena wygląda potężnie i groźnie, co idealnie współgra z rysem psychologicznym tej postaci, jaki udało się stworzyć scenarzyście. Duża ilość czerni, a także specyficzne, głębokie cienie nadają postaciom trójwymiarowości. Przedstawiony świat jest brzydki, mroczny i nieprzyjazny. To wrażenie potęguje dodatkowo paleta barw i dobór tekstur, które są dziełem Jose Villarrubia’ego.

Cage jest mroczną i brutalną, ale prostą historią opowiedzianą w ciekawy, bezkompromisowy sposób. Za sprawą świetnego języka i doskonałej oprawy graficznej - która jednak, co istotne, nie każdemu musi przypaść do gustu - to pozycja zdecydowanie godna uwagi, zwłaszcza dla czytelników zmęczonych superbohaterskimi opowieściami głównego nurtu, reprezentowanych aktualnie w dużej ilości tytułów.

Opublikowano:



Cage

Cage

Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Richard Corben
Kolor: Jose Villarrubia
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2017
Tłumaczenie: Piotr Czarnota
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 128
Cena: 49,00 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-61319-85-6
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Nowy król dzielnicy Nowy król dzielnicy Nowy król dzielnicy

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-