reklama baner reklama

Nowe Teksty

Piękna, zimna i zabójcza
Kamiński o "Czarna Wdowa. Powrót do domu"
Zabawa kryształkami czasu
Gierszewski o 19. tomie "Armady"
Niewolnica w Indiach
Tymczyński o 3. tomie "Rani"
Graficzny granat, fabularny niewypał
Kamiński o "Lone Sloane" Druilleta

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Trup w szafie

Karol Sus recenzuje X-Men. Mordercza geneza
7/10
Trup w szafie
7/10
Dobierając tytuły do swojej serii Marvel Classic, Egmont stara się zadowolić jak najszersze grono odbiorców. Stąd też tytuły ambitne, które w jakiś sposób starały się przedefiniować konwencję superbohaterów („Elektra. Assassin” Franka Millera i Billa Sienkiewicza), sąsiadują z komiksami, prezentującymi przygody topowych postaci („Deadpool Classic”), nieznanych do tej pory drużyn („Anihilacja”) czy perypetiami starych, klasycznych bohaterów. Najnowszy komiks z linii Marvel Classic, „X-Men. Mordercza geneza” zdaje się należeć właśnie do ostanie grupy.

W 2005 roku Ed Brubaker miał już na koncie współpracę z Dark Horse, Wildstorm i DC Comics (a także jego imprintem Vertigo). Teraz miał na dłużej zawiązać się z wydawnictwem Marvel. Na warsztat wziął Kapitana Amerykę oraz grupę X-Men. W każdej z tych serii sporo namieszał, stosując prostą zasadę, rozpoczynania od prawdziwego trzęsienia ziemi.

„Mordercza geneza” odwołuje się do dość utartego schematu. Brubaker wprowadza więc nieznane zagrożenie z kosmosu, miesza w historii postaci, przywraca na karty komiksu dobrze znanych bohaterów, a przy tym odwołuje się do poprzednich przygód X-Menów. Album ten jest bowiem kontynuacją wątków rozpoczętych wielkim crossoverze „Ród M”, w wyniku którego z powierzchni Ziemi zaczęła znikać moc mutantów.

Czy opowieść Eda Brubakera powinna znaleźć się w serii komiksów, które z zasady wyróżniają się na tle pozostałych produkcji spod znaku Marvela? Z komiksami takimi jak „X-Men: Mordercza geneza” jest bowiem taki problem, że są to historie ważne dla danego uniwersum, ale nie dla komiksu jako gałęzi kultury. Dość sztampowa fabuła nie wnosi bowiem żadnej wartości dodanej do komiksowego medium, choć, przyznać trzeba, potrafi przykuć czytelnika do lektury. Tak więc album Brubakera doskonale sprawdza się jako przyjemne czytadło, choć trudno znaleźć tu coś ponad to.

Niech nikogo nie zwiedzie okładka albumu, za rysunki nie odpowiada Marc Silvestri, artysta dobrze znany fanom amerykańskiego komiksu, którzy wychowali się na zeszytówkach od TM-Semic i Mandragory. To właśnie dzięki tym wydawnictwom można było podziwiać piękną, ostrą jak brzytwa kreskę artysty. I trudno nie zacząć wspominać dawnych czasów, gdy patrzy się na piękne okładki poszczególnych zeszytów „Morderczej genezy”. Silvestri przygotował bowiem jedynie okładki i choć rysunki Trevora Hairsine’a są całkiem udane, to podczas lektury wciąż czuć pewien niedosyt, że to jednak nie autor okładek zajął się całą miniserią. Dodatkowo artystą wspierającym, odpowiedzialnym za poboczne historie, jest Pete Woods.

Komiks Brubakera wielokrotnie odwołuje się do wcześniejszych wydarzeń w grupie bohaterów. Stąd też wskazana jest przynajmniej ogólna wiedza na temat poczynań Cyclopsa i jego towarzyszy, które miały miejsce przed wydarzeniami prezentowanymi w „Morderczej genezie”. Tym natomiast, którzy po lekturze albumu poczują się nieco zdezorientowani, z pomocą spieszy Kamil Śmiałkowski, który przygotował posłowie „Mrocznej genezy”. W krótkich słowach kreśli on ogólny zarys fabuły i umiejscawia ją w szerszym kontekście, odpowiadając tym samym na wiele pytań, które mogą pojawić się podczas czytania komiksu.

„X-Men. Mordercza geneza” może nie należy do ścisłej czołówki komiksu superbohaterskiego, lecz z całą pewnością jest tytułem godnym uwagi. Pełny wartkiej akcji i jej zaskakujących zwrotów porusza się w obrębie utartej konwencji. Brubaker potrafi wycisnąć z niej jednak ile się da, sprawiając, że czytelnik gotowy jest przymknąć oko na kilka potknięć i czerpać sporo przyjemności z lektury.

Opublikowano:



X-Men. Mordercza geneza

X-Men. Mordercza geneza

Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Trevor Hairsine, Pete Woods
Tusz: Scott Hanna, Kris Justice, Mike Perkins, Nelson
Kolor: Val Staples, Brad Anderson
Okładka: Marc Silvestri
Ilustracja: Joe Quesada, Trevor Hairsine
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2017
Seria: X-Men, Marvel Classic
Tytuł oryginału: X-Men: Deadly Genesis
Rok wydania oryginału: 2005
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 204
Cena: 79,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 978-83-281-1863-8
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Trup w szafie Trup w szafie Trup w szafie

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-