reklama baner reklama

Nowe Teksty

Długa droga
Sus o "Coś wiecej, czegoś mniej" Szyłaka
Staruszek Parker
Panic o „Spider-Man: Władza”
Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"
Zwyczajne życie superherosa
o 1. tomie Hawkeye'a

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Trzy dekady Mroku

Michał Dobrowolski recenzuje Dylan Dog #16: Kuba rozpruwacz, Ludzka maszyna
8/10
Trzy dekady Mroku
8/10
Serie ciągnące się od lat bywają problemem dla nowych czytelników, którzy nie wiedzą od czego zacząć. W przypadku Dylana sprawa jest banalna.

Dylan Dog obchodził w minionym roku swoje 30 urodziny. Przez te trzy dekady Włosi dostarczali nam kolejne czarno-białe zeszyciki, pełne grozy, surrealizmu i humoru. Ostatni tomik z przygodami Detektywa Mroku, jaki na nasz rynek dostarczył Bum Projekt, to równie celnie, co prosto dobrana klamra, spinająca ten okres.

A w albumiku, tak samo jak i w poprzednich wydaniach Dylana, otrzymujemy dwie opowieści, w przeciwieństwie jednak do dotychczasowej tradycji - nie ma między nimi większego związku. Co więcej - trudno doszukać się w poprzednich podwójnych albumach z tej serii większego kontrastu. "Kubę Rozpruwacza" i "Ludzką maszynę" dzieli dokładnie 30 lat.

Pierwsza z przedstawionych opowieści, ukazując się w roku 1986, była drugim wydaniem Dylana na włoskim rynku, i prawdopodobnie trudno było bydobrać coś bardziej dla serii typowego. To klasyczna dla tego cyklu kreska i wręcz wzorcowa opowieść - detektyw, rozwiązując sprawę, przemieszcza się gdzieś między jawą a ułudą, groza miesza się z żartami, a romans detektywa, tak samo jak wszystkie inne, wydaje się być skazany na porażkę.

Druga z historii to chyba najdziwniejszy Dylan, z jakim mieliśmy dotąd do czynienia. Upiory straszą tu nie w mroku staroświeckich domostw, a w jarzeniowym świetle korporacyjnego biura. Jednocześnie mamy tu niemal wszystkie elementy historii o Detektywie Mroku - oniryczny klimat, przegrany na wstępie romans, grozę i humor.

Bum Projekt dostarczył nam na 30-lecie Dylana naprawdę mocną pozycję, którą docenią wszycy jego fani. "Kuba Rozpruwacz" nie robi dziś już zbyt dużego wrażenia, ale i tak warto nadrobić tak klasyczną pozycję. Dużo większe wrażenie robi "Ludzka maszyna" - ciężka, intrygująca i sugestywna, tak różna od innych spraw detektywa. Jednocześnie dyptyk świetnie sprawdza się jako 'Dylan w pigułce' dla tych, którzy szukają tego jednego albumu z jego przygodami, na którym można by poprzestać (i tak się nie uda), lub osób, które po prostu nie wiedzą od czego zacząć całą serię.

Ten jeden tomik to synteza trzech dekad przygód Detektywa Mroku, której nie powinien przegapić żaden fan, i po którą powinni sięgnąć wszyscy ci, którzy nie mieli jeszcze z nim styczności.

Opublikowano:



Dylan Dog #16: Kuba rozpruwacz, Ludzka maszyna

Dylan Dog #16: Kuba rozpruwacz, Ludzka maszyna

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Trzy dekady Mroku Trzy dekady Mroku Trzy dekady Mroku

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-