reklama baner reklama

Nowe Teksty

Długa droga
Sus o "Coś wiecej, czegoś mniej" Szyłaka
Staruszek Parker
Panic o „Spider-Man: Władza”
Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"
Zwyczajne życie superherosa
o 1. tomie Hawkeye'a

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Zagubione w narracji

Marcin Kamiński recenzuje Małe pożegnanie
5/10
Zagubione w narracji
5/10
Fantastyka i fantastyczne rysunki to pierwsze skojarzenia, jakie u czytelników budzi nazwisko belgijskiego artysty komiksowego Marvano. Żadnej z tych rzeczy nie znajdziecie, jednak, w albumie „Małe pożegnanie”, w którym współtwórca „Wiecznej wojny” pokazuje nieznane do tej pory oblicze.

Bohaterką komiksu jest Christine, czterdziestokilkuletnia samotna matka dwóch córek - dorosłej Niki i nastoletniej Fran. Kobieta bardzo się stara, aby jej życie miało znaczenie. Pracuje w telefonie zaufania, po godzinach dorabia w miejscowej księgarni, a w wolnych chwilach próbuje sił jako pisarka. Jej życie osobiste to jednak prawdziwy bałagan. Od kilkunastu lat Christine uwikłana jest w związek z dużo starszym od niej Erykiem. Dziś już prawie ze sobą nie rozmawiają, ale oficjalnie wciąż są parą. Dwie jej córki są owocami jeszcze innych związków, których - jak się później dowiadujemy - kobieta „zaliczyła” niemało. Kiedy jej w orbicie pojawia się dawny kochanek Claude, gotowy zmienić dla Christine całe swoje życie, wydaje się, że wreszcie nadszedł dla bohaterki czas ustatkowania. Jednak życie szykuje dla niej jeszcze niejedną niespodziankę.

„Małe pożegnanie” to klasyczny dramat obyczajowy. Kameralna opowieść o uczuciach i odpowiedzialności. Scenariusz napisany przez Marvano dotyka wielu, również bardzo trudnych tematów. Belgijski artysta podchodzi do nich bardzo ostrożnie. „Małe pożegnanie” jest opowieścią pełną niedopowiedzeń i sugestii, w której bardzo dużo dzieje się poza komiksowymi kadrami. Historię głównej bohaterki Marvano odkrywa jak elementy układanki. Christine, obecna prawie na każdej stronie komiksu, otwarcie i szczerze dzieli się z czytelnikami szczegółami na temat swojego życia. Jej zwierzenia są komentowane przez wplecione w scenariusz fragmenty powieści, nad którą pracuje. Obie te narracje są z kolei kwestionowane w rozmowach, jakie Christine prowadzi z tajemniczą dziewczyną z telefonu zaufania. W efekcie historię życia głównej bohaterki czytelnik odkrywa niejako równocześnie z nią samą.

Koncepcyjnie „Małe pożegnanie” jest dziełem bardzo przemyślanym. Niestety, tego precyzyjnego konceptu nie udało się przenieść w komiksowe kadry. Choć fabuła nie jest skomplikowana, to została opowiedziana w taki sposób, że w historii Christine łatwo się pogubić. Marvano zwyczajnie przekombinował. Tak bardzo chciał zrobić komiks fabularnie „nie wprost”, że wiele kluczowych informacji na temat swoich bohaterów albo przemilczał, albo umieścił w sferze domysłów i sugestii. W rezultacie scenariusz „Małego pożegnania” jest niejasny, a czytelnik zamiast śledzić losy Christine przez większą część czasu zastanawia się, jakie właściwie relacje łączą bohaterów i jakie motywacje stoją za decyzjami głównej bohaterki. Tym bardziej, że niektóre z jej zachowań zwyczajnie przeczą logice (nie mogę napisać więcej, żeby nie spoilerować).

„Małe pożegnanie” wymagają więc od odbiorców uważnej lektury. Ja musiałem przeczytać komiks dwa razy, żeby dokładnie zrozumieć o co w tej historii chodzi. Aczkolwiek nie mam poczucia, że zrozumiałem wszystko. Po lekturze „Małego pożegnania” czuję się trochę jak po obejrzeniu drugiego sezonu „Detektywa”. Ogólnie wiem, o co chodzi, ale gubię się w szczegółach. Komiks ma jeszcze jeden feler wynikający z błędu w tłumaczeniu. Jedna z kluczowych osób cały czas pozostaje nieznana. Czytelnik nigdy nie poznaje jej twarzy, aczkolwiek ją „słyszy”, a to, co ta postać mówi, ma fundamentalne znaczenie dla fabuły. Niestety, do końca nie będziecie pewni, kim jest ta osoba, bowiem na początku albumu wypowiada się ona w formie męskiej, a w finale w żeńskiej (!).

Za stronę graficzną albumu odpowiedzialna jest Magda Seron, współautorka publikowanego u nas przed laty cyklu „Charly”. Jej realistyczne i klasyczne w formie kadry miejscami sprawiają wrażenie zbyt sterylnych, ale poza tym to solidna, frankofońska robota. Nie rewolucyjna, ale rzetelna.

„Małe pożegnanie” to komiks straconej szansy. Intymna i pełna emocji historia napisana przez Marvano straciła wiele ze swojego wyrazu z powodu niepotrzebnej scenariuszowej ekwilibrystyki. A szkoda, bo w wyjściowym pomyśle tkwi potencjał.

Opublikowano:



Małe pożegnanie

Małe pożegnanie

    Scenariusz: Marvano
    Rysunki: Magda
    Wydanie: I
    Data wydania: Marzec 2017
    Tytuł oryginału: Les petits adieux
    Rok wydania oryginału: 2009
    Wydawca oryginału: Le Lombard
    Druk: kolor
    Oprawa: twarda
    Format: 240x320 mm
    Stron: 80
    Cena: 79,00 zł
    Wydawnictwo: Scream Comics
    ISBN: 978-83-65454-35-5
JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Zagubione w narracji Zagubione w narracji Zagubione w narracji

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-