reklama baner reklama

Nowe Teksty

Trup w szafie
Sus o "X-Men. Mordercza geneza"
Długa droga
Sus o "Coś wiecej, czegoś mniej" Szyłaka
Staruszek Parker
Panic o „Spider-Man: Władza”
Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Żarty się skończyły

Jan Sławiński recenzuje Batman #07: Ostateczna rozgrywka
7/10
Żarty się skończyły
7/10
Zaczyna się od trzęsienia ziemi: Batmana atakują członkowie Ligi Sprawiedliwości. Jest to jednak zaledwie niewinny wstęp do tego, co przygotował Joker. Wkrótce całe miasto zostanie rozerwane na strzępy przez mieszkańców pod wpływem niebezpiecznego gazu szaleńca. Batman zostanie wystawiony na próbę, jakiej nie zaznał od pamiętnego starcia z Bane'em, które skończyło się dla niego przymusowym pobytem na wózku inwalidzkim. Scott Snyder konsekwentnie rozwija swój plan wywracania uniwersum Mrocznego Rycerza do góry nogami. W „Ostatecznej rozgrywce” posuwa się dalej niż kiedykolwiek wcześniej. Żarty się skończyły.

Fundamentalnym pomysłem „Ostatecznej rozgrywki” jest napisanie na nowo biografii Jokera. Scott Snyder czyni z psychopatycznego klauna postać z sennego koszmaru obdarzoną nadnaturalnymi zdolnościami. Ta decyzja wzbudzi z pewnością sporo kontrowersji, jednak Snyder znany jest z wprowadzania w życie odważnych pomysłów, które niekoniecznie podobają się fanom. Sam mam sporo wątpliwości, przede wszystkim wynikających z faktu, że nowe elementy życiorysu Jokera osłabiają wydźwięk poprzednich perypetii Księcia Zbrodni. To, co szokowało w pierwszym tomie „Detective Comics” czy w „Śmierci rodziny”, z perspektywy „Ostatecznej rozgrywki” wydaje się niewinną igraszką. Na pewno nie można odmówić Snyderowi sprawności w opowiadaniu historii, którą czyta się jednym tchem. Scenarzysta konsekwentnie rozwija również „swoją wizję Gotham”, wplatając w fabułę chociażby wątki z Trybunałem Sów. Dzięki temu jego seria wydaje się spójna i przemyślana.

W śledzeniu wartkiej akcji pomagają pełne dynamizmu i filmowego rozmachu kadry Grega Capullo. Joker w jego interpretacji już samym wyglądem potrafi wywołać na plecach ciarki – rysownik ukazuje go skąpanego w cieniu, z szerokim uśmiechem i błyszczącymi od szaleństwa oczami, jakby wyciągniętego z horroru. Capullo doskonale odnajduje się tej efekciarskiej, ale i niepozbawionej klimatu historii o przemocy, przekraczaniu własnych granic i koszmarach, które stają się rzeczywistością.

Zakończenie komiksu jednych odrzuci, innych przekona odwagą i estetyką szoku. Jedno jest pewne: otwiera ono zupełnie nowy rozdział w epopei Snydera o obrońcy Gotham – dalsze tomy pokażą, czy jest to słuszny kierunek.

Opublikowano:



Batman #07: Ostateczna rozgrywka

Batman #07: Ostateczna rozgrywka

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Żarty się skończyły Żarty się skończyły Żarty się skończyły

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-