reklama baner reklama

Nowe Teksty

Krzyżem i toporem
Sławiński o "Eryku Rudym"
Zagubione w narracji
Kamiński o "Małym pożegnaniu" Marvano
Za stówę, za trzy - marzec 2017
Chmielewski typuje marcowe zakupy komiksów
Wojna i cycki
Kamiński o "Angel Wings"
"Zabawa" w królową
Słoński o 18. tomie "Baśni"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Przed burzą

Łukasz Chmielewski recenzuje Żywe trupy #25: Bez odwrotu
7/10
Przed burzą
7/10
Serię „Żywe trupy” czeka redefinicja świata i bohaterów. Bez tego zombie wygrają.

Jednoręki, kulawy Rick od dawna jest parodią samego siebie. Jego synek, choć jest niemalże produktem nowych czasów, wydaje się zbyt popaprany, żeby przejąć pałeczkę po ojcu. Od kilku tomów ewidentnie widać, że czas Ricka dobiega końca, a scenarzysta szuka pomysłu na dalszą część. Tom 25. „Żywych trupów” nie przynosi oczekiwanej zmiany jakościowej, ale chmury stają się coraz ciemniejsze. Metody Ricka przestały być skuteczne. Nowe zagrożenie, które jest jednocześnie szansą, musi zmienić ontologicznie świat komiksu. (UWAGA SPOJLER) Poprzebierani za zombie ludzie, którzy wędrują wraz z umarlakami, to wyzwanie dla bohaterów i scenarzysty. Robert Kirkman musi przewartościować stworzone przez siebie uniwersum, bo obecna formuła wyczerpuje się.

Oczywiście „Żywe trupy” nie schodzą poniżej wysokiego poziomu w żadnym tomie (także graficznie), ale widać zmęczenie. Rick jest cieniem samego siebie, pierwotny zamysł na podróż do cywilizacji poprzez tereny zombie został wyeksploatowany wraz z osiedleniem się i wojną z Neganem. Ostatnie dwa tomy to ewidentne przegrupowanie sił. Kirkman zdaje się szukać właściwego rozwiązania, mnożąc opcje przed czytelnikiem. Czy Rick może być dalej kapitanem (a może raczej korsarzem…)? Kto powinien przejąć sukcesję? Może silna kobieta? A może okrutne czasy wymagają okrutnego przywódcy? I co dalej? Wybijemy wszystkie zombie? Czy one nas…?

Od początku serię Kirkmana można było czytać jako przypowieść o współczesnym człowieku. Zombie to pojemna metafora, pod którą właściwie dowolnie można podstawiać konsumpcjonizm, korpo, opresyjne społeczeństwo, toksyczne związki itd. W tym kontekście ciekawie wypada nowa forma koegzystencji z zombie, jaka jest udziałem Alfy i jej ludzi. Oni są tymi, którzy pogodzili się, ekipa Ricka ciągle walczy o człowieczeństwo. A może człowieczeństwo wymaga redefinicji, a Rick jest skamieliną, która udaje, że żyje?

Kirkman podsuwa ciągle nowe możliwości rozwoju fabuły, które nie tylko są ciekawe i istotne z punktu widzenia całego cyklu, ale także horroru jako gatunku, bo pokazują, że w dziele stricte gatunkowym może chodzić o coś więcej. Szkoda jednak, że wątek rozwikłania zagadki epidemii został najwyraźniej osierocony. Za długo też trwa już to przygotowanie do zmiany warty. Niech w końcu zagrzmi!


Jak nie kręcą cię zombie wg Kirkmana i masz dosyć tasiemców, które mogą prowadzić donikąd, to odejmij jeden punkt od oceny.

Opublikowano:



Żywe trupy #25: Bez odwrotu

Żywe trupy #25: Bez odwrotu

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Przed burzą Przed burzą Przed burzą

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-