reklama baner reklama

Nowe Teksty

Trup w szafie
Sus o "X-Men. Mordercza geneza"
Długa droga
Sus o "Coś wiecej, czegoś mniej" Szyłaka
Staruszek Parker
Panic o „Spider-Man: Władza”
Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Stare walczy z nowym

Maciej Gierszewski recenzuje Fechmistrz
7/10
Stare walczy z nowym
7/10
Xavier Dorison to scenarzysta znany i uznany. Autor wielu ciekawych i popularnych pozycji, do których zaliczają się między innymi serie: „W.E.S.T.”, „Undertaker” czy „Long John Silver”. Dobrego zdania o jego zdolnościach pisarskich są i włodarze Le Lombard, bo po Yvesie Sente to Dorison przejął obowiązki głównego scenarzysty serii „Thorgal”. Dlatego wcale nie dziwi, że rodzimi wydawcy chętnie sięgają po komiksy, które wyszły spod jego ręki. W ubiegłym roku oficyna Scream Comics opublikowała album „Jak zbić fortunę w czerwcu '40” oraz ruszyła z serią „Red Skin”. A na dokładkę wydawnictwo Taurus Media wypuściło „Fechmistrza”, którego mam zamiar poniżej omówić.

Akcja komiksu rozgrywa się we Francji w pierwszej połowie XVI wieku. Na tronie zasiada Franciszek I Walezjusz. Był to czas wielkich przemian światopoglądowych. Renesans powoli, bardzo powoli rozjaśniał mroki Średniowiecza. Teorie Jana Kalwina rozpowszechniały się i zyskiwały coraz większe rzesze wyznawców. Hugenoci pomału rośli w siłę, niemałe zasługi w tej materii położył Pierre Robert Olivétan, który dokonał przekładu Biblii „w duchu reformacji” na język francuski. Historyczne umiejscowienie rozgrywających się w komiksie wydarzeń ma spore znaczenie. Scenarzysta subtelnie nakreśla tło, nie epatuje faktami, nie zarzuca czytelnika niepotrzebnymi informacjami, a skupia się jedynie na tych, które mają znaczenie dla fabuły.

Głównym bohaterem opowieści jest Hans Stalhoffer, który przez ostatnich kilkanaście lat pełnił funkcję królewskiego fechmistrza. Jednak w wyniku nierozstrzygniętego pojedynku z hrabią Giancarlo di Maleztraza dobrowolnie rezygnuje z zaszczytnej funkcji. Pojedynek, który mamy okazję obserwować na samym początku albumu, ma charakter symboliczny, ukazany został jako starcie starego z nowym: miecza z rapierem. Do powyższej paraleli scenarzysta powraca kilkukrotnie, gdy opisuje starcie „papistów” z „heretykami”. Namacalnym symbolem walki religijnej jest rękopis Biblii w języku „powszechnym” (tj. francuskim), o wydanie której zabiega przyjaciel fechmistrza.

Większa część akcji skupia się na spotkaniu wiarusa z dawnym przyjacielem oraz próbie przedostanie się zimą przez przełęcz Gabriel do Szwajcarii, gdzie ma zostać wydrukowane Pismo Święte. Na drodze towarzyszy stają najemnicy pod zatrudnieni przez Sorbonę (tj. Kościół), którym przewodzi Maleztraza oraz zacietrzewieni górale, którzy nie znoszą „przechrztów” i mają z naszymi bohaterami krwawe porachunki do wyrównania.

Za oprawę graficzna odpowiada Joël Parnotte, którego prac nie mieliśmy okazji wcześniej w Polsce oglądać. Rysownik używa kreski o grubym konturze, którą realistycznie przedstawia występujące postaci, ich uzbrojenie i przyodziewek. In plus należy zapisać artyście, że pojedynki ukazane zostały ekscytująco zaplanowane z wielką dbałością o różne detale, takie jak trzymanie oręża, manewrowanie ciałem; same sceny są niezwykle dynamiczne. Pojedynki na broń białą w śniegu czy w strugach padającego deszczu wyglądają efektownie. Choreografia walk powstała przy współudziale konsultanta Lutza Horvatha, który podzielił się z autorami swoją „techniczną wiedzą dotyczącą posługiwania się mieczem”, dzięki czemu całość wypada tak przekonywająco. Parnotte świetnie sobie radzi z przedstawieniem przyrody; lasy, góry i doliny w jego wykonaniu prezentują się znakomicie.

„Fechmistrz” to dobra rozrywka w europejskim stylu. W dużym stopniu jest to komiks akcji spod znaku płaszcza i szpady, gdzie krew leje się strumieniami, latają odcięte głowy, a jelita wycieką z brzuchów. Tak, miejscami jest brutalnie i krwawo, ale cały czas realistycznie. Scenarzysta zadbał o to, aby wiarygodnie zbudować postać głównego bohatera, który przedstawiony został jako rasowy zakapior z zasadami, trochę pokrętnymi, ale jednak. Bo znaczenie ma lojalność wobec króla i obietnice dane umierającym przyjaciołom. Warto zaznaczyć, że album zawiera kompletną opowieść. Rzecz przypomina mi trochę prozę Artura Péreza-Reverte.

Opublikowano:



Fechmistrz

Fechmistrz

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Stare walczy z nowym Stare walczy z nowym Stare walczy z nowym

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-