reklama baner reklama

Nowe Teksty

Piękna, zimna i zabójcza
Kamiński o "Czarna Wdowa. Powrót do domu"
Zabawa kryształkami czasu
Gierszewski o 19. tomie "Armady"
Niewolnica w Indiach
Tymczyński o 3. tomie "Rani"
Graficzny granat, fabularny niewypał
Kamiński o "Lone Sloane" Druilleta

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Venom, gobliny i ciocia May

Paweł Panic recenzuje Superior Spider-Man #06: Superior Venom
5/10
Venom, gobliny i ciocia May
5/10
Saga Superior Spider-Mana powoli wkracza w kulminacyjny moment. Im bliżej do wielkiego finału, tym bardziej nie można się go doczekać. W międzyczasie trzeba jednak zapoznać się z kolejnym odgrzewanym przeciwnikiem i kolejnym wybuchami kosmicznego ego protagonisty.

Pomysł na doktora Octaviusa w ciele Petera Parkera stanowił oryginalny sposób odświeżenia wiekowego bohatera. I o ile pierwsze potyczki nowego Spider-Mana dobrze kontrastowały z poczynaniami dawnego herosa, o tyle kolejny album zbudowany według tego samego schematu zaczyna męczyć. Brutalność Człowieka Pająka razi już nie skalą, a niedorzecznością. Ciężko uwierzyć, że w świecie Marvela jeden z najbardziej kryształowych bohaterów ot tak staje się sędzią i katem. Ponownie interweniują Avengers, ale kolejny raz dają się przekonać mało wiarygodnym tłumaczeniom. I nawet ziarno niepewności zasiane w głowie Tony’ego Starka niewiele tutaj zmienia. To mają być najwięksi bohaterowie naszej planety? Ci sami, którzy bronią nas przed kosmitami, bogami, pożeraczami planet i całą tą menażerią? I robi ich w konia jeden szalony naukowiec, któremu oryginalny Spider-Man regularnie spuszczał bęcki? No i gdzie ci wszyscy telepaci, których tak wielu kręci się po marvelowskim uniwersum?

O ile sam Superior Spider-Man jako postać mściciela wypada przekonująco, o tyle wcale nie pasuje do świata przyjacielskiego superbohatera z sąsiedztwa. Zresztą Nowy Jork w ujęciu Dana Slotta jest zaskakująco jednowymiarowy. Miastu brak głębi i klimatu. Metropolia tak ważna w poprzednich przygodach herosa, tutaj zamienia się w zbiór nic nie znaczących dekoracji. Podobnie ma się sprawa ze scenami walki. Wielka wojna goblinów kończy się po kilku stronach. Można narzekać, że dawniej komiksy składały się tylko z nawalanek, ale właśnie te rozpisane na wiele kadrów potyczki uświadamiały skalę wydarzeń. Kiedy na początku starcia pada zdanie: „Ta bitwa trwa już wystarczająco długo”, to naprawdę można odnieść wrażenie, że coś tu nie gra. Scenarzysta po prostu stara się za dużo upchnąć do tego komiksu. Przeczuwa, że niedługo trzeba będzie kończyć, więc za wszelką cenę próbuje dorzucić jeszcze jednego przeciwnika bądź jeszcze jeden wątek obyczajowy, a jednocześnie musi nieustannie pamiętać o rozwijaniu głównej fabuły.

Rysunki Humberto Ramosa zawsze stanowiły mocny punkt omawianej serii. I nadal prezentują się efektownie, a dynamiczne sekwencje cieszą oko. Tyle że w przeładowanym tekstem scenariuszu sposób, w jaki rysuje Ramos, wprowadza dodatkowy chaos. Dopóki napisy ograniczają się do kilku onomatopei i okrzyków, można się w tym jeszcze rozeznać, ale kiedy z ust bohaterów zaczynają wypływać rozwleczone monologi zwyczajnie nie wiadomo, gdzie skierować wzrok. Jak widać „Superior Spider-Man” potrafi zmęczyć nie tylko niedorzecznościami scenariusza. Lepiej robi się, kiedy konkretny fragment opowieści trafia w ręce odrębnego rysownika. Dzieje się tak w zeszycie piątym, który został narysowany przez trzech artystów. Jeszcze lepsze wrażenie pozostawia po sobie ostatni element składowy omawianego tomu, czyli pierwszy numer „Superior Spider-Man Annual”. Historia starcia z Blackoutem to prawdziwa chwila wytchnienia, która przywraca wiarę w ten tytuł. Poprawne, przejrzyste ilustracje Javiera Rodrigueza, oderwany od głównej linii fabularnej scenariusz Christosa Gage’a, w końcu odpowiednie proporcje pomiędzy wątkami superbohaterskimi a obyczajowymi. Czegoś takiego ta seria potrzebowała i dobrze, że ten zeszyt pojawił się w tym tomie, bo znacznie podniósł jego jakość.

Kolejny album „Superior Spider-Mana” będzie ostatnim. Chciałoby się rzec: czas najwyższy. Bo o ile omawiany tytuł sprawdza się całkiem nieźle jako niezobowiązująca lektura, to jednocześnie, jak każdy rozwleczony serial, zaczyna powoli nużyć. Trzymam kciuki za wielki finał i mam nadzieję, że Egmont nie opuści Petera Parkera, kiedy ten przestanie być powłoką Otto Octaviusa. W kolejce już czeka „Spider-Verse”, a po nim mnóstwo pajęczych tytułów z nowymi twórcami i nowymi wersjami Spider-Mana.

Opublikowano:



Superior Spider-Man #06: Superior Venom

Superior Spider-Man #06: Superior Venom

Scenariusz: Dan Slott, Christos Gage
Rysunki: Humberto Ramos, Javier Rodriguez
Wydanie: I
Data wydania: 25 Styczeń 2017
Seria: Superior Spider-Man, Marvel Now
Tytuł oryginału: Superior Spider-Man, Vol. 6: The Superior Venom
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 165x235 mm
Stron: 152
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118959
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Venom, gobliny i ciocia May Venom, gobliny i ciocia May Venom, gobliny i ciocia May

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-