reklama baner reklama

Nowe Teksty

Za stówę, za trzy - sierpień 2017
Chmielewski typuje sierpniowe zakupy komiksów
Tak powinno się to robić
Kleszcz o 1. tomie "Universal War One"
Promyk nadziei
Kleszcz o 6. tomie "Avengers"
Literaci na wojnie
Tymczyński o 3. tomie "Bungou: Stray Dogs"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Wielowątkowa mieszanina gatunków

Krzysztof Tymczyński recenzuje Jam jest Legion
8/10
Wielowątkowa mieszanina gatunków
8/10
”Jam Jest Legion” to debiut OMG! Wytwórnia Słowobrazu na naszym rynku. Komiks ten ukazał się już częściowo kilka lat temu, nakładem nieistniejącego już wydawnictwa Sutoris. Co więcej, przyszło nam na niego nieco dłużej czekać, ponieważ pierwszy nakład wydrukowany został z błędami i cały proces trzeba było powtórzyć. Ale w końcu się udało i komiks wylądował na sklepowych półkach. Czy warto się nim zainteresować?

Historia przedstawiona na łamach ”Jam Jest Legion” to wielowątkowa mieszanina najróżniejszych gatunków. Otrzymujemy tu kryminał szpiegowski, horror, solidną dawkę wątków politycznych, a nawet odrobinę science fiction. Przenosimy się do roku 1942. Naziści nadal zajmują niemal cała Europę, lecz Alianci zaczynają powoli odnosić pierwsze sukcesy. Brytyjscy szpiedzy wchodzą jednak w posiadanie bardzo niepokojących wieści. Informują one o tajemniczej broni nazistów, którą jest pewne dziesięciolatka. Każdy, kto wejdzie w kontakt z jej krwią, praktycznie od razu zmienia się w posłusznego wykonawcę jej woli. Zagrożenie jest na tyle duże, że do rozwiązania tego problemu powołana zostaje supertajna, specjalna jednostka złożona z wyjątkowo utalentowanych ludzi.

Jako że tom wydany lata temu przez Sutoris nie wpadł nigdy w moje ręce, nie miałem do czynienia wcześniej z ”Jam Jest Legion”. Opis oraz kilka przykładowych stron, które miałem okazję obejrzeć, wywołały we mnie wrażenie, że komiks będzie dość mocno skupioną na akcji, przyjemną, lecz zarazem niezbyt ambitną pozycją. Już kilkanaście pierwszych stron uświadomiło mi, w jak wielkim błędzie byłem. Moim oczom ukazał się bowiem komiks o wielowątkowej, skomplikowanej, ale zarazem bardzo wciągającej fabule. Odpowiedzialny za nią jest Fabien Nury, którego polski czytelnik kojarzy na pewno z ”W.E.S.T.”, ”Silas Corey” czy ”Pewnego razu we Francji”. Twórca przedstawił na łamach ”Jam Jest Legion” zajmującą historię, która doskonale wpisała się w klimaty, o których bardzo lubię czytać. Dzięki temu nie straszne były mi ściany tekstu, jakie pojawiały się na niektórych stronach (wspominam o tym, bo wiem, że nie każdy lubi ”przegadane” komiksy), a zachowanie dużej dawki uwagi podczas lektury przyjąłem z nieskrywaną radością. Na łamach ”Jam Jest Legion” pojawia się zaskakująco dużo postaci i czasem na moment gubiłem się w tym, kto jest kim, lecz bardzo szybko udawało mi się odnaleźć w lekturze. Pamiętajcie zatem, że czytając ten komiks powinniście się nieco skupić. Znakomita większość postaci została ciekawie zarysowana. Fabien Nury nieźle przedstawił ich charaktery, mocne i słabe strony, a nierzadko również łączące ich wspólne historie. Pojawia się co prawda parę postaci, które są wymienione z imienia na jednej stronie i giną na kolejnej (w jednym przypadku nawet poza kadrem), lecz całość jest tak fajnie napisana, a akcenty odpowiednio rozłożone, że nie uznaję tego za żaden minus.

Scenarzyście świetnie wyszło nadanie komiksowi odpowiedniego klimatu. Nury wyciągnął esencję z każdego gatunku, wokół jakiego porusza się przy ”Jam Jest Legion”, oraz umiejętnie to wymieszał. Napięcie i ciekawość tego, co stanie się dalej, nie opuszczało mnie do samego końca lektury, której finał być może mnie akurat nie zaskoczył, lecz i tak był bardzo satysfakcjonujący, stanowiąc wisienkę na torcie.

Karierę rysownika Johna Cassadaya śledzę od dłuższego czasu. Artysta ten wsławił się pracą przy takich tytułach jak częściowo opublikowane w naszym kraju ”Planetary”, ”Astonishing X-Men” czy początkowe numery publikowanego ponownie przez Marvel Comics ”Star Wars”. Rysownik ten zawsze słynął z gigantycznych opóźnień i zawalania kolejnych deadline’ów, lecz gdy w końcu dostarczał, to potrafił wszystkich zachwycić. Do pewnego momentu, gdyż w końcu jakby przestał się starać i chociaż rysowane przez niego komiksy nadal sporadycznie wychodziły, oczywiście opóźnione, to jednak brakowało w nich tej swoistej magii. Na szczęście widać wyraźnie, że przy ”Jam Jest Legion” Cassadayowi nadal się chciało. Co więcej, w 2005 roku otrzymał on nagrodę Eisnera, między innymi za udział w tym właśnie projekcie. I doskonale widać dlaczego. Ten dysponujący mocno charakterystyczną, cienką kreską artysta zachwyca dokładnością swoich rysunków. Obfitują one w szczegóły, a Cassaday umiejętnie naprowadza wzrok czytelnika na kluczowe miejsca. Rysowane przez niego postacie mają świetną mimikę, zaś całość idealnie współgra z kolorami Laury Martin. Kolorystka ta bardzo często współpracuje z ilustratorem ”Jam Jest Legion” i ponownie udowadnia, że doskonale go rozumie. Duży plus za okładkę zbioru, która jest mocna i sugestywna, a także różni się nieco od tej z edycji amerykańskiej tego komiksu.

Tego właśnie dowiadujemy się z załączonych do komiksu dodatków. Nie jest może ich jakoś szczególnie dużo, ale jest wśród nich interesujące i wyjaśniające pewne rzeczy posłowie, a całość stanowi naprawdę miły bonus. Ogólnie ”Jam Jest Legion” wydane jest bardzo ładnie i solidnie. Twarda oprawa i fajny, kredowy papier być może nie robi na nikim już wrażenia, ale całość sprawia naprawdę fajne wrażenie i niejako tłumaczy cenę okładkową. Ta wynosi dokładnie 92 złote i biorąc pod uwagę wszystkie aspekty wydania ”Jam Jest Legion”, wydaje mi się być to ceną uczciwą.

Debiut wydawnictwa OMG! Wytwórnia Słowobrazu oceniam naprawdę wysoko. ”Jam Jest Legion” to komiks dobry, bardzo wciągający, zaskakujący i do samego końca stojący na wysokim poziomie. Pierwsze koty za płoty i teraz tylko pozostaje liczyć na to, wydawnictwo nie spocznie na laurach i kolejne jego publikacje będą co najmniej tak samo udane. Trzymam kciuki.

Opublikowano:



Jam jest Legion

Jam jest Legion

Scenariusz: Fabien Nury
Rysunki: John Cassaday
Kolor: Laura Martin
Wydanie: I zbiorcze
Data wydania: Listopad 2016
Seria: Jam jest Legion
Tytuł oryginału: Je suis Légion- intégrale
Rok wydania oryginału: 2004
Wydawca oryginału: Les Humanoïdes Associés / Humanoids
Tłumaczenie: Jakub Syty
Druk: kolorowy
Oprawa: twarda
Format: 215 x 290 mm
Stron: 184
Cena: 92,00 zł
Wydawnictwo: OMG! Wytwórnia Słowobrazu
ISBN: 978-83-944110-0-8
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Wielowątkowa mieszanina gatunków Wielowątkowa mieszanina gatunków Wielowątkowa mieszanina gatunków

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-