reklama baner reklama
baner

Recenzja

Nieoczywistość rzeczywistości

Krzysztof Zimiński recenzuje Arq #3
5/10
Nieoczywistość rzeczywistości
5/10
Lektura pierwszego tomu Arq zostawiła mnie te osiem lat temu z uczuciem pewnej konsternacji. Andreas przedstawiał nam tam grupkę bohaterów, którzy zostają wyrwani z normalnego świata, by trafić do fantastycznej krainy, rządzącej się swoimi prawami. Fabuła zdawała się sugerować, że mamy do czynienia ze światem wewnątrz innego świata, ale nawet 'nasza' rzeczywistość nie jest tam prawdziwa - także ona może być częścią większego konstruktu. Autor nie odkrywał na przestrzeni niemal 300 stron wszystkich kart. Podobnie było zresztą w kolejnym tomie, wydanym po ponad roku - reguły rządzące tytułową istotą nazywaną Arq i ukrytym w niej światem pozostawały nie do końca jasne, przybywało natomiast pytań, dotyczących relacji pomiędzy bohaterami a ich otoczeniem. Po kolejnych sześciu latach seria doczekała się w Polsce finału i być może oddani fani Andreasa go docenią, osobiście jednak nie odczułem satysfakcji.

Historia podejmuje wątki z poprzedniego tomu. Wewnętrzny świat Arq ulega rozsypce, gdy zabity zostaje Nonac - Pan Umysłów, coraz bardziej chaotyczne stają się także wydarzenia w świecie 'normalnym'. Jednocześnie autor podejmuje wątek wprowadzany dotąd w poprzednich tomach na pojedynczych, czarno-białych planszach. Poznajemy tu kolejnych bohaterów zaangażowanych w intrygę o kryminalnym charakterze. Zmiany przechodzi także strona wizualna - dotąd kolorowa seria przechodzi na czystą czerń i biel, co wydawało mi się zasadne przy nowym wątku w celu oddzielenia go od innych, ale forma szybko przestaje odgrywać rolę przy rozgraniczaniu planów, na których rozgrywa się fabuła.

Arq to cykl, który od początku nie był zbyt oczywisty, tym razem jednak autor sprawia dla mnie wrażenie, jak by sam zaplątał się w swojej opowieści. Rośnie tu liczba wątków, mnożą się postaci, bohaterowie przemieszczają się w nie do końca uzasadniony sposób pomiędzy równoległymi światami, trafiamy też na latające spodki czy poczwarę rodem z Lovecrafta. Mam poważne wątpliwości, czy Andreas od początku miał w głowie koncept kolejnych 18 albumów, czy raczej fabuły tworzył na bieżąco, mając tylko ogólny zarys finału, do którego chce kiedyś dobrnąć. Skłaniam się raczej ku drugiej opcji, na rzecz której przemawia umiarkowana konsekwencja - na przykład w przypadku nagłego pojawienia się wątku tajemniczych kobiet w zbrojach, prawdopodobnie z jeszcze innej rzeczywistości, wątku wplecionego w istocie bez większego znaczenia dla całości i pozbawionego sensownego rozwinięcia.

Jednocześnie świat Andreasa potrafi zafascynować, głównie jednak za sprawą oprawy graficznej. Autorowi nie zabrakło tu na pewno wizualnej fantazji w wymyślaniu kolejnych scenerii, dziwacznych postaci czy tajemniczych symboli. Rezygnacja z koloru przemawia także w moim odczuciu na plus, zwłaszcza w sekwencjach rysowanych czystą kreską z tuszem ograniczonym do minimum. Zawarte w tym tomie plansze to często popisy wirtuozerii w komponowaniu planszy, zarówno w przypadku kreślenia kadrów w dużym formacie, jak i przy zarysowywaniu strony drobiazgami. Jedną z plansz wypełnia na przykład niemal 30 kadrów, a sposób ich wykorzystania intensywnie potęguje efekt zagubienia przedstawionej na każdym z nich bohaterki.

Seria od początku miała dość psychodeliczny wymiar, ale w finałowym tomie rozgrywa się tu fabularny i narracyjny chaos prowadzący do ostatnich pięciu stron, gdy autor przemienia się na chwilę w new-age'owego Paolo Coelho, mówiącego o relacji każdego z nas z rzeczywistością. Problem pogłębia fakt, że autor nie wyznaczył na przestrzeni trzech tomów zasad gry, według których bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, a jak już mu się zdarzyło, to je zmieniał. W efekcie brak tu konsekwencji, a mnogość bohaterów zaburza próby dojścia - o kim i o czym jest ta opowieść? Jeszcze przed dojściem do finału rozważałem, jak mogłaby wyglądać ta seria, gdyby napisał ją Alejandro Jodorowsky. W pierwszym tomie pewnie dowiedzieli byśmy się, że przed próbą zrozumienia kosmosu, powinniśmy się najpierw udać w głąb siebie, by poznać nieznane 'ja'. Dopiero potem, w drugim tomie, bohaterowie udali by się razem z nami w otaczające nas otchłanie, by w trzecim spróbować zrozumieć, jak wykorzystać tą wiedzę dla dobra naszego i otoczenia. Andreas postawił na psychodeliczne pomieszanie z poplątaniem, by przyświecającą mu myśl wyłożyć łopatologicznie w ostatniej chwili. Szkoda, że na dojście do konkluzji potrzebował aż 18 albumów. Tym bardziej nie dziwi mnie dedykacja dla czytelników otwierająca ostatni album - za wierność. Należała nam się.

Jeśli nie jarasz się komiksami Andreasa od strony wizualnej, to odejmij jeden od oceny.

Opublikowano:



Arq #3

Arq #3

Scenariusz: Andreas
Rysunki: Andreas
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2016
Seria: Arq, Plansze Europy
Tłumaczenie: Elżbieta Żbik
Druk: kolorowy, kreda
Oprawa: twarda
Format: 215 x 290 mm
Stron: 304
Cena: 149,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328116177
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Nieoczywistość rzeczywistości Nieoczywistość rzeczywistości Nieoczywistość rzeczywistości

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-