Nowe Teksty

Coś się kończy, coś się zaczyna
Tymoteusz Wronka o "Łasuch #03"
Danie w sosie słodko-gorzkim
Wronka o "Chew #12: Czarna polewka"
Pewnego razu w kinie
Pawełek o filmie "Pewnego razu... w Hollywood"
Spalone kurczaki
Chmielewski o 7. edycji Złotych Kurczaków
Wciąż niezwyciężony
Sławinski i "Invincible" #05-06

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Maszinga – It’s a trap!

Maciej Pałka recenzuje Maszin #09: Maszinga zwodnicze nowe obrazy
10/10
Maszinga – It’s a trap!
10/10
„Zwodnicze nowe obrazy” - taki podtytuł nosi dziewiąta (tak naprawdę - ósma) odsłona, już nie zina, ale antologii wydanej pod szyldem grupy Maszin. Tradycją stało się, że kolejne numery trafiają pod egidę różnych wydawców. Numer 6 (2013) na nowo definiujący poszukiwania artystyczne grupy opublikowało ATY, podwójny numer 7-8 (2014) znalazł się w katalogu Wydawnictwa Komiksowego. Najnowszy numer, mający premierę podczas ostatniego MFKiG ukazał się w ramach festiwalowych premier wydawnictwa HANAMI. Zgrabny, prawie dwustustronicowy tomik został opatrzony słowem wstępu autorstwa Radosława Bolałka, który stara się wytłumaczyć, dlaczego wydawca mangi zdecydował się firmować ten zbiór komiksów. Od razu zastrzegając, że nie mamy do czynienia z produktem mangopodobnym tylko z… MASZINGĄ, alternatywną propozycją na bazie japońskiego komiksu niezależnego.

Tradycja mangowego undergroundu jest na naszym rynku nieznana. Stąd pierwszy i największy problem z odbiorem zamieszczonych w zbiorze komiksów. Już podtytuł sugeruje, że czytelnik może być przez autorów (nomen omen) ZWODZONY jak przez bezczelnych pranksterów. Na ratunek przychodzi niezastąpiony Marek Turek, który na swoim blogu przygotował bogato ilustrowaną ściągawkę pod tytułem „(Prawie) Wszystko, co powinniście wiedzieć, zanim sięgniecie po Maszinge”. Nieprzygotowany czytelnik może użyć tego narzędzia, aby przynajmniej spróbować osadzić nowe komiksy maszinowców w kontekście historii komiksu. Oczywiście, moda na alternatywną mangę to już łatwo zauważalny trend dobrze widoczny w pracach wielu twórców na całym świecie. Temat jednak jest nadal świeży, a nawiązania do estetyki sprzed lat to przecież dla Grupy Maszin chleb powszedni.

Podstawowym nawiązaniem do mangi w dziewiątym Maszinie jest długość poszczególnych historii. Tomik zawiera dziewięć nowelek narysowanych przez sześciu autorów. Każdy zaproponował średnio po 30 plansz, przy czym Michał Możejko streścił się w ośmiostronicowym poemiksie, Jacek Świdziński narysował łącznie najwięcej (46 plansz), zaś najdłuższą historię zilustrował Daniel Gutowski (40 stron!). W porównaniu z poprzednimi numerami Maszina są to prace o objętości pozwalającej opublikować je jako samodzielne zeszyty lub nawet albumy. Kolejną styczną z mangową formą komiksu jest sposób prowadzenia narracji wypływający bezpośrednio z długości historyjek. Czy też odwrotnie: to specyficzny dla mangi sposób opowiadania wpływa na „pompowanie” opowiadanej historii. Rastry i kreska to już tylko puszczenie oka do czytelnika.

Najbardziej spójne z dotychczasowym stylem są prace Mikołaja Tkacza, dla którego rysunków termin „maszinga” pasuje jak uszyty na miarę. Michał Rzecznik nie odstaje od tego, co prezentuje na stronie „Naprawdę nieśmieszne rysunki”. Również Jacek Świdziński w nowelce „Silni mężczyźni” nie wyłamuje się z tego, za co jest w komiksie lubiany (i znany). Bezczelnie zwodnicze już na poziomie języka komiksu są historyjki Bartka Zadykowicza, który wolty fabularne czerpie z celowych (?) braków w sposobie narracji. Powoduje to przyciężkawy komizm samej lektury komiksu, którego płynność irytująco gubi się i umyka.

Na poziomie stylizacji narracji i kreski oraz realizacji narzuconego tematu najlepsze są dwie nowelki w antologii: nawiązujący do dramatu medycznego „Pacjent X” Jacka Świdzińskiego i dukajowski „Hoshi” Daniela Gutowskiego. Z tym komiksem miałem największy problem w interpretacji, co doprowadziło mnie nawet do daremnej próby czytania „Maszingi”… od prawej do lewej. Pomimo zwodniczo (znowu!) zdublowanej okładki na rewersie tomiku układ książki okazał się nie być japoński.

„Maszinga” jest kolejnym udanym eksperymentem i bodaj największym komiksowym osiągnięciem Grupy Maszin. Autorzy sprytnie bawią się z przyzwyczajeniami czytelników, plącząc język komiksu i każąc zwracać uwagę na pozornie nieistotne detale. Równie dobrze mogliby zatrzymać się i już zawsze rysować swoje wariacje na temat mangi. Znając życie, już pewnie dawno są w innych rejonach artystycznych i planują kolejne nieoczywiste działania, aby znowu kreatywnie stymulować i inspirująco zwodzić swoich fanów.

Opublikowano:



Maszin #09: Maszinga zwodnicze nowe obrazy

Maszin #09: Maszinga zwodnicze nowe obrazy

Scenariusz: Michał Możejko, Jacek Świdziński, Bartek Zadykowicz, Michał Rzecznik, Daniel Gutowski, Mikołaj Tkacz
Rysunki: Michał Możejko, Jacek Świdziński, Bartek Zadykowicz, Michał Rzecznik, Daniel Gutowski, Mikołaj Tkacz
Okładka: Michał Możejko
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2016
Seria: Maszin
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: 130x180 mm
Stron: 194
Cena: 24,99 zł
Wydawnictwo: Hanami
ISBN: 978-83-65-52-0111
WASZA OCENA
10.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
10 /10
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-