reklama baner reklama

Nowe Teksty

Teoria głupcze!
Sus o 22. tomie "Zeszytów komiksowych"
Superbohaterowie są nieśmieszni
Kamiński o "MAD o superbohaterach"
Na granicy światów
Tymczyński o "Przemianie"
Masz wszystkie symfony
Gierszewski o 6. tomie "Sisters"
Dzikie stwory z miasteczka
Kaniak o "Kościsku" KRL-a

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

Hardy

Recenzja

Życie jest najlepszą opowieścią, ale trzeba umieć ją opowiedzieć

Tomasz Kleszcz recenzuje Maus. Opowieść ocalałego
10/10
Życie jest najlepszą opowieścią, ale trzeba umieć ją opowiedzieć
10/10
Trudno obiektywnie podejść do komiksu, który okrzyknięty jest jednym z najważniejszych, jeśli nie tym najważniejszym właśnie - dziełem w historii tego medium. Ale też z tego powodu warto go znać, więc wznowienie od Wydawnictwa Komiksowego to dobra okazja dla wszystkich, którzy jeszcze nie mieli z tym tytułem styczności. Przyjrzyjmy się więc, czym też Art Spiegelman zapracował sobie na poczesne miejsce wśród gigantów i czy "Maus" jest dziełem wybitnym.

Krótko o albumie. Maus to historia Władysława Spiegelmana, polskiego Żyda, który przeżył okropieństwa 2 wojny światowej, w tym obozu śmierci w Auschwitz-Birkenau. Swoje wspomnienia opowiada on synowi, Artowi, który urodził się już w Stanach Zjednoczonych, w zupełnie innym miejscu i epoce, niż te, które z dzieciństwa pamięta jego ojciec. Obszerny album zawiera dwieście dziewięćdziesiąt osiem stron, podzielonych na rozdziały, które składają się na część pierwszą oraz drugą. Część pierwsza obejmuje okres życia Spiegelmana od czasów sprzed wojny, mniej więcej od roku tysiąc dziewięćset trzydziestego do momentu pojmania go przez Gestapo w 1944 roku. Część druga to opowieść ocalałego o życiu i przetrwaniu w obozie.

Władek. W albumie nie znalazły się żadne materiały dotyczące komiksu. Nie ma not biograficznych, zdjęć, przedmów, posłowia, nic. Opowieść ocalałego musimy wziąć na wiarę, ponieważ jest bardziej niesamowita, niż wszystkie filmy z Bondem jakie, widział świat. Z przedstawionej historii wyłania obraz niesamowicie zaradnego, myślącego pragmatycznie i zawsze kilka kroków naprzód człowieka, który - pomijając wiele szczęśliwych okoliczności - w dużej mierze dzięki temu przetrwał. Zdolny znaleźć wyjście z prawie każdej sytuacji, odważny i zdeterminowany w ciężkich czasach jest kompletnym przeciwieństwem siebie z lat powojennych, w trakcie których odbywał rozmowy z synem. Schorowany, słabowity i uzależniony od drugiej żony Władek staje się w ten sposób bardziej ludzki, przez co jego historia nabiera realizmu. Z drugiej strony jest też Władek przykładem tego, że pieniądze i kombinatorstwo służą, i tam gdzie uczciwi czy niezamożni ludzie nie dają rady, spryciarze wygrywają. Bo Władek niewątpliwie był spryciarzem, dzięki czemu do obozu trafił dopiero pod sam koniec wojny, co walnie przyczyniło się do jego przeżycia.

Myszy. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów dzieła, a jednocześnie wprost genialnym przebłyskiem intuicji autora było przedstawienie ludzi różnych narodowości jako zwierząt. Zagłębiając się coraz bardziej w opowieść snutą przez Władka, obawiałem się początkowo, że taki pomysł uczynienia Żydów myszami umniejszy grozę opisywanych wydarzeń. Myliłem się całkowicie. Sceny z kaźni, w których leżą nagie, wychudzone ludzkie ciała z mysimi głowami, czy w których wrzeszczące myszy płoną, niesamowicie zapadają w pamięć. Swastyka z kocim Hitlerem na okładce posiada ogromną siłę wyrazu.

Świnie. Polaków przedstawiono jako świnie, co prawdopodobnie może oburzać co poniektórych. Spiegelman przedstawia jednak zarówno dobrych, jak i złych ludzi, i tylko ostatnie strony, kiedy ocaleni wracają do swoich majątków, teraz zajętych przez Polaków pozostawiają przykre wrażenie. Jednak nie ma się co oszukiwać i trzeba trzeźwo spojrzeć na świat. Prawda często boli. Chcielibyśmy jako Polacy być narodem wielkim, ale fakt jest taki, że na arenie międzynarodowej postrzega się nas zupełnie inaczej i raczej nie zanosi się na zmianę.

Koty. Niemcy pojawiają się tylko sporadycznie, zazwyczaj jako żołnierze. Robią to, co robili na wojnie. Zabijają, torturują, ale też wyrażają wdzięczność, jeśli są zadowoleni, a do tego są pedantyczni oraz systematyczni, czyli schemat raczej nie zostanie przełamany w tym przypadku.

Lektura pozostawia po sobie duży ładunek emocjonalny oraz wiele myśli na temat nie tylko samego dzieła i jego zawartości, ale również kunsztu jego autora. Opowieść o historii ojca przeplata się z czasem po wojnie, kiedy syn przeprowadzał z nim wywiady. Obserwujemy dzięki temu Władka nie tylko z perspektywy jego opowieści, ale również z perspektywy syna, który bynajmniej nie uważał ojca za wzór, którym opowiadający zresztą nie był. Narracja w komiksie jest bardzo gęsta, duża ilość tekstu i kadrów umożliwiły Artowi Spiegelmanowi przedstawienie niezwykle obszernej opowieści, z której można odczytać bardzo wiele znaczeń i doszukiwać się powiązań tam, gdzie być może autor wcale nie miał na myśli. W jednej ze scenek, kiedy Art jest zasypywany pytaniami przez reporterów o przesłanie swego komiksu odpowiada: „J-ja nigdy nie myślę o swojej książce w kategoriach przesłania. Nie próbuję nikogo o niczym PRZEKONYWAĆ [podkreślenie w oryginale]. Dlatego czytelnik sam powinien sięgnąć po album, a następnie wyciągnąć takie wnioski, jakie podpowie mu intuicja".

Kiedy Władek udaje Polaka, zakłada maskę świni. Ta genialna i prosta metamorfoza każe się nad tym motywem zatrzymać. Zwierzęce twarze to tylko maski, a ludzie występujący w albumie, Żydzi, Niemcy, Polacy... wszyscy tak naprawdę są do siebie podobni. Zdarzają się lepsi i gorsi, bardziej i mniej chciwi, brutalni i strachliwi. I być może to jest najważniejsza rzecz, którą każdy powinien wynieść z tej opowieści. Odpowiedź na pytanie postawione we wstępie brzmi zdecydowanie TAK. Każdy inteligentny człowiek powinien zapoznać się z Mausem, opowieścią człowieka, który przeżył piekło II wojny światowej. Opowieścią genialnie napisaną i narysowaną. Album, chociaż opowiadający o rzeczach przerażających, posiada w sobie magię, która sprawia, że kartkując kolejne strony chcemy w tym przerażającym świecie przebywać, i żałujemy, że opowieść tak szybko dobiegła końca.

Trzeba na koniec pogratulować Wydawnictwu Komiksowemu oraz tłumaczowi, Piotrowi Bikontowi. To pierwsze stworzyło wydanie godne zawartości, z którym po prostu nie sposób się rozstać. Solidna, twarda oprawa, gruby papier oraz srebrne tłoczenia na płóciennym grzbiecie, przywodzące na myśl stare wydania książek dopełniają idealnie całości wrażeń. Bikont natomiast tchnął w język Władka ducha, którego nie sposób przecenić.

Opublikowano:



Maus. Opowieść ocalałego

Maus. Opowieść ocalałego

    Scenariusz: Art Spiegelman
    Rysunki: Art Spiegelman
    Wydanie: II zbiorcze
    Data wydania: Listopad 2016
    Seria: Maus
    Tytuł oryginału: Maus
    Rok wydania oryginału: 1991
    Wydawca oryginału: Pantheon Books
    Tłumaczenie: Piotr Bikont
    Druk: czarno-biały
    Oprawa: twarda
    Format: 160x230 mm
    Stron: 304
    Cena: 54,90 zł
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
    ISBN: 978-83-8097-005-2
JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
10.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Życie jest najlepszą opowieścią, ale trzeba umieć ją opowiedzieć Życie jest najlepszą opowieścią, ale trzeba umieć ją opowiedzieć Życie jest najlepszą opowieścią, ale trzeba umieć ją opowiedzieć

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

soplic -

W Nowym Jorku Żydzi mówią że jest genialne to trzeba dać 10/10 prosty mechanizm:) Dla mnie słabo narysowane a historia nudna, mamy XX! wiek i wypadałoby zacząć przestać wyłączać rozum i zostawiać tylko emocje i poczucie winy gdy ktoś opowiada o holokauście. Od kilku lat unikam jakiejkolwiek styczności z filmami, książkami czy komiksami o zagładzie Żydów - współcześni, nie mający nic wspólnego z zagładą (poza zarabianiem na niej) Żydzi cynicznie prowadzą politykę historyczną. Nie mam zamiaru być ofiarą emocjonalnego szantażu. Kto chce niech sobie nosi maskę świni gdy mu ją zakładają, wolna wola.

JanMarian -

"Jednak nie ma się co oszukiwać i trzeba trzeźwo spojrzeć na świat. Prawda często boli. Chcielibyśmy jako Polacy być narodem wielkim, ale fakt jest taki, że na arenie międzynarodowej postrzega się nas zupełnie inaczej i raczej nie zanosi się na zmianę."

Jaka prawda? Jakie trzeźwe spojrzenie? Co to w ogóle jest za argument? Polaków jest najwięcej wśród wszystkich narodowości Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. W czasie wojny i okupacji uratowaliśmy więcej Żydów niż jakakolwiek inna nacja. Ukazywanie nas joko świń to bzdura i dowód na to, że autor komiksu manipuluje prawdą historyczną.
Komiks może i zwrusza, ale jest zmanipulowany. Skoro autor kłamie w jednym miejscu, równie dobrze może kłamać i w innym. Dziękuję, postoję, kłamcy i manipulanta czytać nie będę.

A tekst o tym że jesteśmy postrzegani na arenie międzynarodowej tak, a nie inaczej... Drogi autorze, po pierwsze obecne postrzeganie nijak się ma do historii, po drugie - skąd wiesz jak jesteśmy postrzegani? Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?

Co do recenzji - dowiedziałem się że byli Żydzi, Niemcy i Świnie i że sceny są sugestywne. Nic co by uzasadniało tak wysoką ocenę.

Cello -

Brzydszych rysunków to ja w komiksie jeszcze nie widziałem.

soplic -

JanMarian: to jest trochę inaczej Niemcy - koty, Żydzi - myszy, Polacy - świnie, ale autor komiksu twierdzi że świnie to sympatyczne zwierzątka i Polacy nie mają co się oburzać:)
Ten komiks wpisuje się w filozofię Przedsiębiorstwa Holokaust, krytykom zamyka się buźki nagrodami (oczywiście zapoczątkowanymi przez środowiska żydowskie), antysemityzmem i że autor wielkim artystą jest:) Ba nawet gó..ane rysuneczki zafiksowani recenzenci gotowi nazwać "genialnymi"

Jak pisałem - dziś już jak trafiam na coś z etykietą: "holokaust" to nie słucham, nie czytam i nie oglądam. Dość! Holokaust, jest dla mnie historią i tylko historią, o której wiem wystarczająco dużo, Niemcy dawno się rozgrzeszyli, za to nam się próbuje cały czas wbijać poczucie winy.

soplic -

"Chcielibyśmy jako Polacy być narodem wielkim, ale fakt jest taki, że na arenie międzynarodowej postrzega się nas zupełnie inaczej i raczej nie zanosi się na zmianę."
Więcej takich jak Pan Kleszcz a faktycznie zawsze będziemy "postrzegani inaczej", kolejny wolontariusz w imię "dobrej sprawy" samoponiżania narodowego;) Lata pracy środowiska Pana Bikonta (Gazeta Wyborcza) robią swoje...

"Każdy inteligentny człowiek powinien zapoznać się z Mausem" A w ten sposób to Pan, Panie krytyku możesz manipulować dziećmi w przedszkolu. Nie, nie każdy inteligentny powinien się zapoznać, ma ktoś ochotę niech się zapoznaje, nie ma to nie, ale bez takich chamskich tekstów! Kryterium sobie chłop znalazł: przeczytałem Mausa to żem kurna inteligent, rękę sobie uciąć dam że sporo ćwierćinteligentów z GW go przeczytało i ani jednej szarej komórki im od tego nie przybyło.

Tomek K. -

Ponieważ sporo zarzutów, co nawet mnie cieszy, więc odpowiem do wszystkich, a zacznę od tego, że: Bardzo długo jako zwykły czytelnik komiksów zwlekałem z lekturą Mausa. Po pierwsze, nie zachwycały mnie ilustracje, po drugie, Myszy w roli żydów, po trzecie, unikam czytania, bądź oglądania pozycji " kultowych". Ale człowiek się starzeje i chce poszerzać horyzonty, więc zmienia zdanie :)
1. Nie wiem, co żydzi w Nowym Jorku mówią, i mnie to szczyka. Historia jest nudna, ale dla ignoranta. Jeśli ktoś interesuje się historią, lub życiem, jest bardzo ciekawa. A jeśli wyłączymy mózg, co robi pewnie większość, doprowadzimy do kolejnej wojny, zresztą, wszystko do tego zmierza.
2.Uratowaliśmy najwięcej żydów. Bo najwięcej ich przebywało w Polsce. Matematyka. Autor pokazał że Polacy ratowali żydów. Ale pokazał też ludzi, którzy ich nie ratowali, i Władek SPiegelman nie miał o to zarzutów, a nawet ich bronił, i to rozsądnie.Gdyby wojna odbyła się dzisiaj, jest wielce prawdopodobne, że odsetek ratujący żydów od zagłady spadłby o kilka rzędów wielkości, pilnujemy tylko swojego nosa i swojego podwórka. I nawet jeśli autor był stronniczy, to kto mu zabroni? Jest autorem, mieszka w Ameryce, a dla Ameryki Polska to mały kraj gdzieś tam. I JanieMarianie, to jak postrzegają się Polacy, nijak ma się do tego, jak postrzega ich świat. A Świat postrzega nas słabo.
Co do argumentów odnośnie oceny, zacytuję sam siebie:
a: Opowieść ocalałego musimy wziąć na wiarę, ponieważ jest bardziej niesamowita, niż wszystkie filmy z Bondem jakie, widział świat.
b: Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów dzieła, a jednocześnie wprost genialnym przebłyskiem intuicji autora było przedstawienie ludzi różnych narodowości jako zwierząt.
c: Sceny z kaźni, w których leżą nagie, wychudzone ludzkie ciała z mysimi głowami, czy w których wrzeszczące myszy płoną, niesamowicie zapadają w pamięć. Swastyka z kocim Hitlerem na okładce posiada ogromną siłę wyrazu.
d:Opowieścią genialnie napisaną i narysowaną.
O wydaniu nie wspomnę, za to nie dałem punktu, a zasługuje.
e: Album, chociaż opowiadający o rzeczach przerażających, posiada w sobie magię, która sprawia, że kartkując kolejne strony chcemy w tym przerażającym świecie przebywać, i żałujemy, że opowieść tak szybko dobiegła końca.
Co do rysunków, ja widziałem, chociażby w Rewolucjach ;] to raz. A dwa, też należę do miłośników pięknych ilustracji, ale akurat tutaj powinny być dokładnie takie, jakie są, Proste i brutalne, ale nie można ich nazwać brzydkimi, i to również jest plus dla Spiegelmana. Wojna i cierpienie nie są piękne, i powinno się je przedstawiać jak najokropniej, czego żyjący w ciepłym i dostatnim świecie ludzie często nie rozumieją.
Autor recenzji nie twierdzi, że świnie to sympatyczne zwierzątka. Świnie to świnie. Natomiast nie ma klapek na oczach i nie uważa, że każdy Polak jest wspaniały i lepszy od innych. Tak samo jak polski naród, który z pokolenia na pokolenie jest wręcz coraz gorszy. Szanuję ludzi walczących za kraj, ale gdyby cały naród był taki, jakbyśmy sobie życzyli, Polska nie byłaby tak słaba, jak w czasie wojny, i jak jest dzisiaj.
Jeszcze raz do Soplica. Nazywania rzeczy po imieniu nie uważam za poniżanie. Polacy są jacy są, a głośne krzyczenie o tym, że jest inaczej nie zaczaruje rzeczywistości.
Nie widzę nic chamskiego w tekście o tym, że inteligentni ludzie powinni się zapoznać z Mausem, bo tak po prostu uważam.
Tak więc Pańska wypowiedź:
" rękę sobie uciąć dam że sporo ćwierćinteligentów z GW go przeczytało i ani jednej szarej komórki im od tego nie przybyło.ę" trafia w sedno. Ćwierć inteligentom tego nie polecam, nie zrozumieją, a skrótu GW nie rozumiem, potrafię się przyznać do ułomności :)
Jeden zarzut mi uświadomił, że miałem odjąć punkt od całości za to, że dzisiaj są lepsze niż Maus pozycje opisujące Holokaust, ale to pozycje książkowe, nie komiksowe, więc zrezygnowałem z tego pomysłu. I uważam, że hisotrię holokaustu, jako masowe zabójstwo człowieka przez człowieka, a nie jako żyda przez Niemca powinien znać każdy.

daniels -

"Brzydszych rysunków to ja w komiksie jeszcze nie widziałem."

Spokojnie, wystarczy wrócić do Marvela i DC i poczuć się jak w domu.

strz1 -

Komiks jest przecietny do bolu. Gdyby nie tematyka nie bylo by wogole o nim glosno. I to jest fakt. Rysunki naprawde sa brzydkie i komentarze jak powyzej nalezy sobie wcisnac w pewne miejsce. Co ma piernik do wiatraka? Spojrzmy chociaz na podobna technike w Essex. Lepiej? No jasne. Pomine juz ze autor jest antypolakiem.