reklama baner reklama

Nowe Teksty

Albo czytasz komiks, albo oglądasz serial telewizyjny
Gierszewski o 2. tomie "Outcast. Opętanie"
Ostateczny krach idei
Kleszcz o 4. tomie "Uncanny Avengers"
Rewolucja na emeryturze
Zimiński o "Lone Sloane"
Wszyscy dybią na biednego trenera
Gierszewski o 3. tomie "Bekartów z Południa"
Więcej, ale nie lepiej
Kleszcz o 2. tomie "Anihilacji"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Czwarty cios

Przemysław Pawełek recenzuje One-Punch Man #04
6/10
Czwarty cios
6/10
Saitama włożył sporo wysiłku w pracę nad sobą. Ćwiczył i ćwiczył, aż wyłysiał, ale chyba było warto - teraz kładzie każdego przeciwnika jednym ciosem. Niestraszne mu bestie, mutanty czy roboty, ale chciałby zostać także doceniony, co okazuje się być trudniejsze. Wszedł więc w skład federacji superherosów, ale by nie wylecieć z rankingów, musi aktywnie działać i piąć się w górę.

Nowy tom serii to niemalże kalka poprzedniej historii, posuwająca jednak o drobny krok fabułę do przodu. Niby wyzwanie skacze tu na poziom niemal planetarny, gdy miastu grozi meteoryt lecący z kosmosu, ale autorzy nie częstują nas tu zbyt duża ilością nowych pomysłów. Ot - kolejni przeciwnicy, kolejne walki i kolejne starcia, które Saitama rozstrzyga jednym ciosem. Dochodzi tu co prawda wątek współzawodnictwa i niechęci innych herosów do szybko pnącego się po drabince konkurenta, ale zaskoczeń tu nie będzie, a jeśli napiszę, że nasz protagonista dzięki walkom skacze w rankingu, to nikt mi tu nie zarzuci raczej spoilerowania. W końcu tego się spodziewamy.

"One-Punch Man" zaczął się dość ostro jako pastisz japońskiej superbohaterszczyzny i filmów o potworach, gdzieś pomiędzy "Dragon Ballem" a "Godzillą". Inteligentna kpina na przestrzeni czterech tomów jednak niemal wyparowała, schodząc do poziomu minimum. Jest 'bekowo', ale seria weszła już niemalże w koleiny podobnych opowieści, do regularnego mordobicia i demolki dokładając współzawodnictwo pomiędzy herosami. Być może jestem nieodrodnym dzieckiem PRL-u, a być może chodzi o co innego, ale czuję tu lekko niewykorzystany potencjał. Stowarzyszenie superherosów to sformalizowana organizacja w stylu ZAIKS-u czy podobnych, która mogłaby być pretekstem do nieco lepszych żartów zabarwionych urzędowymi czy społecznymi odniesieniami. Zamiast tego jest łomot, dynamiczna kreska i przymrużenie oka. Z początku liczyłem na więcej, ale nie jest też źle. Przygody Saitamy to niezła guma do żucia dla oczu, niestety po lekturze nie zostają żadne refleksje czy wspomnienia.

Autor recenzji jest pracownikiem Polskiego Radia.

Opublikowano:



One-Punch Man #04

One-Punch Man #04

Scenariusz: One
Rysunki: Yusuke Murata
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2016
Seria: One-Punch Man
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Format: A5
Cena: 25,20 zł
Wydawnictwo: JPF
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-