reklama baner reklama

Nowe Teksty

Nieśmiertelny vs nieumarli
Grygiel o 5. tomie "Deadpoola"
Witaj w świecie komiksów!
Sus o książce "Komiks na świecie i w Polsce"
Imperium psuje się od głowy
recenzja "Karmazynowe Imperium II: Rada we krwi"
Przed burzą
Chmielewski o 25. tomie "Żywych trupów"
Witamy w Klubie 27
recenzja biografi Roberta Johnsona

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Komediowy skład

Tomasz Kleszcz recenzuje Thunderbolts #03: Nieskończoność
5/10
Komediowy skład
5/10
Thunderbolts to drużyna złożona z dość nietypowych członków. Okres świetności mający raczej za sobą Frank Castle, prawie nieznany czerwony Hulk, niewiele bardziej popularna Elektra, całkowicie nowy - i zaskakujący - Venom oraz najjaśniejsza - głównie za sprawą filmu oczywiście - postać Deadpoola. Ach... i na koniec niepozorny, jajogłowy - dosłownie - geniusz Sterns. Brzmi szalenie ekscytująco, prawda?

Thaddeus E. "Thunderbolt" Ross powołał grupę Thunderbolts do życia po to, żeby rozliczyć się z przeszłością i załatwić niedokończone sprawy. W zamian za pomoc każdy z członków ma okazję do skorzystania ze wsparcia grupy przy rozwiązywaniu własnych problemów. Na pierwszy ogień idzie Punisher, który z charakterystyczną dla siebie oryginalnością - świetnie podkreśloną przez scenarzystę - chce zlikwidować nietypowy gang. Linia fabularna jest całkiem prosta, niemniej nie można jej odmówić uroku. Działania bohaterów mają więcej sensu, niż w niejednej pozycji aspirującej do miana poważnego tytułu, a całość jest dobrze skonstruowana i nie napotykamy na logiczne dziury, które często irytują w amerykańskich seriach. Mówiąc krótko, czyta się to dobrze, nie jeden raz czytelnik uśmieje się całkiem porządnie, a do tego nie będzie grzęznął w nadmiernie rozbudowanych, ale niewiele ze sobą niosących dygresjach. Zakończenie, udowadniające, że scenarzysta zna się na rzeczy, również zależy do udanych, co zaliczyć należy zdecydowanie na plus.

Nieco gorzej przedstawia się kwestia ilustracji. Nie jest to na pewno rozmach, do jakiego Marvel zwykł przyzwyczajać czytelników. Fakt, że historia sama w sobie nie daje może zbyt wielkiego pola do popisu, nic tu nie zmienia. Kreska Jefte Palo, który zajmuje się większością zeszytów składających się na serię jest tak prosta, jak to tylko możliwe i nie ma w niej niczego ciekawego. Twarze postaci oraz ich fizjonomia są kanciaste i toporne, a tła puste lub co najwyżej boleśnie skromne. Mimika bohaterów, co prawda wychodzi rysownikowi całkiem nieźle, ale głównie za sprawą silnego przerysowania, które bardziej pasuje do kreskówek. Miłośnicy pięknych ilustracji nie mają tu czego szukać.

Trzeci tom przygód drużyny czarno-czerwonych stanowi zamkniętą całość, po którą można sięgać bez znajomości dwóch pozostałych tomów. Po mało pochlebnych recenzjach podchodziłem do komiksu z dużą rezerwą. Okazuje się, że przy trzeciej odsłonie najwyraźniej nastąpiła zmiana kierunku na lepsze. Historia, którą serwuje nam Charles Soule jest całkiem zabawna i lekkostrawna. Mieszanka złożona z marvelowskich ponuraków, wzbogacona o szczyptę Deadpoola okazuje się mieć komediowy potencjał, który autorowi udaje się wykorzystać. Bardzo proste ilustracje niestety nie zachwycają, ale spełniają swoje podstawowe zadanie, wpasowując się w klimat. Niezobowiązująca i całkiem zabawna rozrywka.

Opublikowano:



Thunderbolts #03: Nieskończoność

Thunderbolts #03: Nieskończoność

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Komediowy skład Komediowy skład Komediowy skład

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-