reklama baner reklama

Nowe Teksty

W stronę (nie)znanego
Wiśniewski o 2. tomie "Orange"
Pod piracką banderą
Sławiński o 3. tomie Ygreka
Batman wrogiem policji z Gotham
Gierszewski o 3. tomie "Gotham Central"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Zabrakło prądu

Tomasz Kleszcz recenzuje Dimension W #02
5/10
Zabrakło prądu
5/10
Na początku drugiej odsłony przygód Mabuchiego i reszty ferajny akcja nabiera tempa. Zbieracz ukrywa przed światem mroczną przeszłość – dość stereotypową, ale dobre i to - a Looser okazuje się być znacznie ciekawszą postacią, niż się wstępnie zanosiło. Nielegalne ogniwa okazują się z kolei czymś więcej niż tylko bateryjkami bez rządowej akcyzy. I kiedy rozsiadamy się wygodniej w fotelu, czując miły dreszczyk emocji, który autorowi udało się wywołać, wszystko siada.

Większość objętości drugiego tomiku zajmuje wprowadzenie zupełnie nowych postaci, uwikłanych w kompletnie mało zajmującą intrygę. Stechnicyzowane społeczeństwo wprowadziło system związany z punktacją. Od najmłodszych lat obywatele zbierają punkty, które umożliwiają im potem dostanie się do wymarzonych szkół i zrobienie kariery. Za niestosowne zachowania otrzymuje się punkty ujemne, co może grozić wyrzuceniem ze szkoły, a nawet zrujnowaniem sobie całego życia. Oczywiście, jak wszystko, co ludzie stworzyli, także i ten system nie jest w pełni sprawiedliwi i są równi i równiejsi. Autor, chcąc dodatkowo rozbudować stworzony przez siebie świat, poświęcił cały tom na przedstawienie tego raczej mało oryginalnego pomysłu. Wziąwszy pod uwagę fakt, że fabuła nie drgnęła z tego powodu ani o centymetr do przodu, poświęcenie czasu tej opowieści jest raczej marnotrawieniem miejsca. Dodatkowym mankamentem jest pozbawienie historii jakiejkolwiek akcji. Mabuchi i Mira występują jako dodatki, a pierwsze skrzypce grają głównie dzieciaki, które być może jeszcze się pojawią, ale jeśli nawet, to raczej nie będą pierwszoplanowymi postaciami. Dziwny zabieg, który na chwilę obecną pozostawia czytelnika pełnego wątpliwości.

Graficznie album trzyma poziom, a miejscami nawet plansze zrobiły się czytelniejsze, co jest zdecydowanie na plus. Samochodów i techniki nadal jak na lekarstwo, mangaka skupia się głównie na postaciach. Jeśli tom pierwszy pod względem graficznym przypadł Wam do gustu, ten też powinien się spodobać.

Po lekturze drugiego tomu "Dimension W" ciężko powiedzieć, co artysta miał na myśli. Wątek dotyczący punktacji zdominował cały tomik, ale do fabuły wniósł niewiele. Chyba, że pokazanie Mabuchiego, który - jak na prawdziwego twardziela przystało - lubi dzieci, kogoś wzruszy. Gdyby nie oderwane od rzeczywistości zakończenie, które zdaje się łamać jedno z fundamentalnych praw robotów, ciężko byłoby wykrzesać w sobie iskrę zainteresowania w oczekiwaniu na kolejną odsłonę.

Opublikowano:



Dimension W #02

Dimension W #02

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-