reklama baner reklama

Nowe Teksty

Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie :Thora Gmowładnego"
Bagienna batalistyka
Panic o 5. tomie "Ołów Rzymu"
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
Kleszcz o "Universum DC: Odrodzenie" (Rebirth)
Gnat, czyli arcydzieło
Gierszewski o 1. tomie "Gnata"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Artykuł

Fragment wstępu do „Fistaszki zebrane 1979-1980”

Agata Passent
snoopy197980

Przełom lat 70. i 80., kiedy powstały składające się na ten tom odcinki Fistaszków, to był czas mojej podstawówki. Ponura szarzyzna szkół tysiąclatek i strajki w Ursusie, rozweselane cukierkiem od Gierka oraz gazetą „Świat Młodych”. Robiliśmy zdjęcia. Ciemnia była ciasna, często aranżowało się ją w piwnicy bez okien. Na papierze fotograficznym pływającym w przezroczystym roztworze najpierw pokazywały się jakieś kontury, potem plamy. By zobaczyć, jak wyszło, czekało się cały wieczór, ale było warto.

Prace Charlesa M. Schulza, choć rysowane po drugiej stronie żelaznej kurtyny, również należały do tej kultury czekania. Nie miało się ich – jak teraz – na wyciągnięcie ręki, kiedy tylko dusza zapragnie, o nie. Następne arcydziełko pojawiało się co rano. Amerykanie nie stali w kolejkach po cukier, ale czekali na poranek z american coffee i gazetą. Mogłam to obserwować, bo początek podstawówki, a następnie klasę maturalną i całe studia zaliczałam w miasteczku Cambridge na przedmieściach Bostonu. Miliony (!!!) zaczynały wtedy dzień od lektury ulubionej gazety – gazety na papierze, gazety, którą się celebrowało, która choć czerniła farbą opuszki palców, to pomagała pokonać nudę dojazdów metrem albo stanowiła idealną rozbiegówkę przed biurową mitręgą.

W ponurej Polsce, gdzie wciąż bano się wszystkiego, królowały szklanki na spodeczkach, a w Stanach kioski z prasą sprzedawały kubki z podobizną Snoopy’ego. Już wtedy Fistaszki były dla Amerykanów czymś więcej niż komiksem – stały się ikoną kultury masowej. Odniosły też niewyobrażalny sukces komercyjny – buzie głównych bohaterów zdobiły pudełka lanczowe uczniów, a noworodkom rodzice kupowali śpioszki ze Snoopym. W Cambridge był sklep specjalizujący się w T-shirtach z zabawnymi nadrukami, a w nim – biała koszulka z czarnym obrazkiem Snoopy’ego w locie. Marzyłam o niej (...).

Fistaszki ukazywały się w poważnym dzienniku, wobec czego były czytane przez dorosłych. Sądzę zresztą, że powstawały głównie z myślą o nich. To dorośli potrzebują w prozaicznym życiu odrobiny melancholii, wyrafinowanej satyry i abstrakcji. Na korzyść Fistaszków przemawiało również to, że Charles M. Schulz, w przeciwieństwie do naszych twórców kina moralnego niepokoju, był mistrzem cięcia i radykalnego skrótu. Choć czytając kolejne tomy Fistaszków zebranych, zyskujemy całkiem niezły obraz tego świata, to jednak akcja każdego paska jest na tyle uniwersalna, że nie potrzebuje wprowadzenia (...).

Popularność Fistaszków wynikała również z ich odmienności. Oto komiks, w którym linie są miękkie, twarze okrągłe, loki Lucy falują słodko niczym rurki z kremem. To zupełnie inaczej niż w tych wszystkich historyjkach o superbohaterach, gdzie kobiety mają bicepsy, a supermeni prostokątne twarze ze szczękościskiem, żelazne skafandry, czarne skrzydła i sześciopaki zamiast brzuchów. W Fistaszkach dobro nie walczy ze złem, nikt nie usiłuje przejąć władzy nad światem. Tu się nawet nie lata (co prawda Snoopy udaje pilota z czasów pierwszej wojny światowej, jednak jego latanie zwykle kończy się spadaniem na cztery litery…). Poza tym w Fistaszkach, odwrotnie niż w życiu, dorośli nie przesłaniają dzieciom kadru, bo zostali poza niego wyrzuceni. Bohaterowie Schulza, podobnie jak Pippi Pończoszanka z powieści Astrid Lindgren, tworzą własny świat, dzięki czemu lepiej widzimy ich samych. Nadopiekuńcza matka, gnuśny ojciec podsypiający z browarkiem na kanapie czy trener sadysta to typowe widoczki z dzieciństwa, których tu nie spotkamy. Zamiast tego dowiadujemy się, czym jest kocyk bezpieczeństwa, dlaczego budynek szkolny cierpi na depresję oraz, oczywiście, jak manipulować ludźmi (...).

Opublikowano:



Fistaszki zebrane 1979-1980

Fistaszki zebrane 1979-1980

Scenariusz: Charles M. Schulz
Rysunki: Charles M. Schulz
Publicystyka: Agata Passent
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2016
Seria: Fistaszki zebrane
Tytuł oryginału: The Complete Peanuts: 1979 to 1980
Tłumaczenie: Michał Rusinek
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 215 x 165mm
Stron: 344
Cena: 69,90 zł
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ISBN: 9788310129116
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Fragment wstępu do „Fistaszki zebrane 1979-1980” Fragment wstępu do „Fistaszki zebrane 1979-1980” Fragment wstępu do „Fistaszki zebrane 1979-1980”

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-