Nowe Teksty

Zbiry z ferajny
Słoński o "The Goon. Tom 2"
Stara, lepsza Liga
Kleszcz o "Liga Sprawiedliwości. Bez Sprawiedliwości"
Nowy, stary Superman
Kleszcz o "Superman. Action Comics #01: Niewidzialna mafia"
Okładka miesiąca: grudzień 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
To nie jest kraj dla pechowych złodziejaszków
Pawełek o "Criminal #01: Tchórz. Lawless"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Nie ma dymu bez ognia

Paweł Panic recenzuje Dym
7/10
Nie ma dymu bez ognia
7/10
Pablopavo – człowiek orkiestra. Dosłownie i w przenośni. Kilkanaście lat na scenie, kilka projektów muzycznych, Paszport Polityki i niekwestionowana pozycja na krajowej scenie muzycznej. Dosyć materiału na wywiad-rzekę, a może i biografię. Skończyło się jednak wywiadem graficznym, znaczy komiksem.

Fakt, że Paweł Sołtys, konsekwentnie odrzucając propozycję wydania poświęconej mu książki, zgodził się na opowieść rysunkową, wynika z tego, że z pomysłem stworzenia takowej zwróciły się do niego odpowiednie osoby. W końcu Flint to dziennikarz powszechnie ceniony w polskim środowisku muzycznym (głównie hip-hopowym). Z kolei Marcina Podolca nie trzeba przedstawiać żadnemu czytelnikowi komiksu w naszym kraju. Autor, który nie ma prawa pamiętać PRL-u, ma w dorobku więcej albumów niż niejeden przedstawiciel pokolenia „Produktu”. Z takim zespołem nie mogło nie wypalić. Prawda?

Zaczyna się dobrze. Klasyczne migawki z dzieciństwa stanowią zgrabne wprowadzenie do historii Pablopavo. Po tych kilku stronach ma się wrażenie, że już cała historia zostanie zaprezentowana w takiej chronologicznej formie. Wywiad, nie wywiad, ale komiksy biograficzne po prostu dobrze się czyta. Niestety, w pewnym momencie w opowieść wkrada się chaos. Wszystko przez skakanie pomiędzy wątkami, urywanie tematów czy zwyczajne zaburzenie proporcji pomiędzy kolejnymi etapami życiorysu. I o ile w tradycyjnym wywiadzie prasowym tego typu formuła jest czymś naturalnym, to już w wywiadzie graficznym może sprawić, że czytelnik zwyczajnie się zagubi. Dlatego najlepsze są wspominki: z dzieciństwa i tras koncertowych. Chciałoby się ich jednak więcej. Doskwiera między innymi brak większej ilości informacji o Vavamuffin. Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj ta kapela nie jest już tak popularna jak dziesięć lat temu, niemniej te kilka kadrów, na których Pawłowi towarzyszą Georg i Reggaenerator, to stanowczo za mało.

Teksty Pablopavo bronią się same i nie do końca zrozumiały wydaje się zabieg wrzucania ich w każdy możliwy fragment komiksu. O ile w przypadku wprowadzenia do poszczególnych rozdziałów tego typu patent można jeszcze zrozumieć, to już ilustrowanie poszczególnych piosenek można było sobie darować. Na pewno bohater wywiadu miał jeszcze w zanadrzu sporo ciekawostek, którymi się podzielił, i które można było przelać na papier. Zwłaszcza, że Pablopavo lubi długie historie, w których dynamicznie przemieszcza się między poszczególnymi wątkami. Rola przeprowadzającego rozmowę, żeby te opowieści ładnie sklecić do kupy. Może warto też było nieco bardziej „przydusić” bohatera wywiadu, wyciągnąć coś nieoczywistego i nawet dla niego samego niewygodnego? Bo mocno akcentowany podział na łagodnego Pablo i mrocznego Pavo stanowi wygodne wytłumaczenie tych mniej chwalebnych wątków w życiu Pawła. W porządku, piosenkarz poświęcił tej dwoistości swojej natury bardzo ładną piosenkę i nie ma powodów, aby mu nie wierzyć – niemniej budowanie wokół tego podziału całego albumu wydaje się zagraniem nieco na wyrost.

„Dym” rozpatrywany w kategorii spójnej opowieści prowadzonej za pomocą ilustracji nie powala. Jako wywiad prezentuje się już zdecydowanie lepiej. Dowiadujemy się z niego wielu szczegółów na temat życiorysu i twórczości Pawła Sołtysa. Mimo iż powierzchownie, to jednak zagłębiamy się w jego życie prywatne. Wreszcie poznajemy także jego inspiracje. Jeśli chcecie przeczytać wywiad z Pablopavo, to powinniście wybrać właśnie ten. Dowiecie się z niego mniej więcej tyle samo, co z innych rozmów, ale gwarantuję wam, że żadna z nich nie będzie stanowić równie mocnego przeżycia estetycznego. Marcin Podolec rysuje w taki sposób, że od jego kadrów po prostu nie sposób się oderwać. Doskonale prezentuje się brunatna kolorystyka całego albumu – sepia zdecydowanie lepiej pasuje do tytułowego dymu niż tradycyjnie z nim kojarzony siwy.

Nie mam wątpliwości, że gdybym nie był fanem twórczości Pablopavo i chciał po prostu sięgnąć po dobry komiks, mógłbym się „Dymem” rozczarować. Ale ten tytuł jest stworzony dla fanów. Fakt, że jego współwydawcą jest Karrot Kommando, a w środku roi się od tekstów piosenek, sprawia, iż można go potraktować jako niezwykle oryginalne wydawnictwo typu „The best of”. Album bez płyty, ale z niezwykle rozbudowaną książeczką. Ilekroć podczas lektury przed moimi oczami pojawił się tekst piosenki, w głowie momentalnie słyszałem jej melodię. Bez jakiejkolwiek znajomości głównego bohatera i jego twórczości ten komiks naprawdę dużo traci. Jeśli jednak uważacie się za fanów Pablopavo, po prostu musicie go kupić.

Opublikowano:



Dym

Dym

Scenariusz: Marcin Podolec, Marcin Węcławek
Rysunki: Marcin Podolec
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2016
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 165x230 mm
Stron: 192
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Kultura Gniewu, Karrot Kommando
WASZA OCENA
7.00
Średnia z 2 głosów
TWOJA OCENA
8 /10
Zagłosuj!

Galerie

Nie ma dymu bez ognia Nie ma dymu bez ognia Nie ma dymu bez ognia

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-