reklama baner reklama
baner

Recenzja

W matematycznym labiryncie

Tomasz Kleszcz recenzuje Rewolucje 1-4
8/10
W matematycznym labiryncie
8/10
Pierwszy tom "Rewolucji" ukazał się w 2004 roku. Od tamtego czasu seria rozrosła się do dziesięciu tomów, stając się jednym z ważniejszych wydarzeń na rodzimym poletku, a jej autor znajduje się w czołówce polskich autorów. Komiks absolutnie się nie zestarzał, a wędrówka po świecie stworzonym przez Skutnika, z początku chaotyczna i zdawałoby się bezcelowa, staje się w najwyższym stopniu ekscytująca.

Seria ma swoje mankamenty, ale jeśli nie mieliście z nią do tej pory do czynienia i zastanawiacie się, czy warto zainwestować, od razu powiem ku swojemu zaskoczeniu: cholernie, bo to kawał świetnej roboty.

Istnieje spora kategoria czytelników - do których sam należę - która przed zakupem wertuje album i patrzy na ilustracje. Dwanaście lat temu prace Skutnika skutecznie mnie zniechęcały przed zagłębieniem się w stworzony przez niego świat i wytrwale trzymałem się z dala od tej pozycji, pomimo wyłącznie pozytywnych opinii, jakie zbierały "Rewolucje". Z biegiem lat człowiek się zmienia, stara się poszerzać swoje horyzonty, a do tego pewne klasyki wypada po prostu - kolokwialnie mówiąc - zaliczyć. Integral czterech pierwszych albumów był ku temu świetną okazją.

Czytanie komiksu Skutnika przywodzi na myśl przeżywanie marzenia sennego. Wielowątkowość, niepowiązane ze sobą na pierwszy rzut wydarzenia, chaotycznie występujące postaci... To wszystko mocno dezorientuje czytelnika, rzuconego od razu na głęboką wodę przedstawionego świata. Nie ułatwia sprawy fakt, że bohaterowie wizualnie są trudni do odróżnienia i niespecjalnie zapadają w pamięć, co jest największym i w zasadzie jedynym minusem tego dzieła. Aby w pełni docenić kunszt scenariusza, dobrze jest zapoznać się od razu z czterema albumami. Zakończenie lektury inaczej niż po czwartym tomie pozostawia czytelnika z jednym głównie pytaniem, o co tu w ogóle chodzi? Skutnik jednak przez ponad 150 stron buduje napięcie, konstruuje, układa, by pod koniec opowieści - niczym Freud na sesji terapeutycznej - wydobyć z tych kawałków, fragmentów, strzępów i okruchów ukrytych na granicy podświadomości misternie uplecioną z matematyczną precyzją sieć. Odkrywanie kolejnych sekretów, które przez cały czas tam były (ale niezauważone przez czytelnika), i które składają się na powieść, to wspaniałe doznanie, które uświadamia nam, jak bardzo przemyślane były te z pozoru chaotycznie zestawione sceny. Dawno nie miałem do czynienia z czymś tak dobrze skonstruowanym i zachęcam Was także do przeżycia tej przygody.

Niestety, warstwa wizualna nie jest już tak doskonała. Przede wszystkim projekty postaci nie wszystkim przypadną do gustu. Brzydkie potworki zamiast ludzi, czy chociaż bardziej upersonifikowanych tworów nieco utrudniają wczucie się w emocje bohaterów. Grafika, która jest bardzo ciekawa, bywa czasami mocno nierówna, dopracowane kadry przeplatają się z robionymi na kolanie. Szczegółowa, poprawnie narysowana architektura sąsiaduje z miejscami pozbawionymi jakiejkolwiek perspektywy. Być może jest to zabieg celowy autora, ale jeśli tak, ciężko znaleźć w tym zamyśle klucz. Niemniej komiks jako całość wygląda dobrze, akwarelowe, stonowane barwy nadają doskonały klimat, a oryginalne maszyny i budowle pasują idealnie do wykreowanego przez autora świata. Do potworków trzeba po prostu podejść z przymrużeniem oka.

Jeśli należycie do osób czytających tylko podsumowania i zaczęliście od tego akapitu, powiem krótko. "Rewolucje" to komiks, który Wami zatrzęsie. Bohaterowie Skutnika nie są specjalnie piękni i to chyba w każdym kanonie estetycznym. To jednak nie ma znaczenia. Zapełniający karty komiksu postacie są tylko środkiem do celu. Mają swoje małe problemy, które skłaniają do refleksji, żyją własnymi sprawami, i w przeciwieństwie do wielu innych historii, tworzonych przez rzesze autorów nie są tylko papierowymi figurkami. Z ich pomocą oświecenie, jakie serwuje nam autor w czwartym tomie, powoduje gęsią skórkę. Z tak perfekcyjnie skonstruowaną opowieścią ma się rzadko do czynienia i warto przeżyć tą przygodę. Przy czym polecam czytać cały, wspaniale wydany integral na raz. Z resztą sami dojdziecie do wniosku, że ciężko się wcześniej oderwać.

Opublikowano:



Rewolucje 1-4

Rewolucje 1-4

Scenariusz: Mateusz Skutnik
Rysunki: Mateusz Skutnik
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2016
Seria: Rewolucje
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 210 x 290 mm
Stron: 200
Cena: 126,00 zł
Wydawnictwo: Timof Comics
ISBN: 978-83-65527-14-1
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

W matematycznym labiryncie W matematycznym labiryncie W matematycznym labiryncie

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-