Obaner

Recenzja

Dużo hałasu o nic

Tomasz Kleszcz recenzuje Wolfram
6/10
Dużo hałasu o nic
6/10
Marcello Quintanilha zabiera nas w świat pełen bohaterów, którzy – niczym reaktor w stanie krytycznym – są tak niestabilni, że niewielka zmiana równowagi wystarczy im do niekontrolowanego wybuchu.

Salvador, Brazylia. Dwóch mężczyzn odpoczywa pod drzewem, prowadząc rozmowę. Świeci słońce, chmurki leniwie przesuwają się po niebie a w tle szumi ocean. Tą dość przyjemną atmosferę zagłusza stłumiony wybuch. Starszy z mężczyzn, emerytowany wojskowy, sierżant Ney postanawia sprawdzić, co się stało. Młodszy rozmówca, Caju stara się zbagatelizować temat i zniechęcić towarzysza do zbadania sprawy, bezskutecznie. Okazuje się, że dwóch kłusowników za pomocą materiałów wybuchowych prowadzi nielegalny połów. Stanowi to czynnik, który zaburza równowagę i prowadzi do reakcji łańcuchowej wciągającej wszystkich uczestników zajścia. Poza czterema mężczyznami w komiksie poznamy również Richarda, superpolicjanta, jego żonę Keirę, a także kilka pomniejszych postaci, z których każda ma istotną rolę do odegrania w dramacie.

Scenarzysta i rysownik w jednym dobrze zna swój fach. Historia jest pod względem technicznym przedstawiona na wysokim poziomie. Jej bazę stanowi prawdziwe wydarzenie, które autor rozbudował za pomocą wyobraźni. Liczne zmiany planów, narracje, urywane i niepełne dialogi, sugestywne postaci, wszystko to dobrze się prezentuje. Niektóre wypowiedzi, sprawiające początkowo dość chaotyczny zlepek myśli, okazują się być elementami, które ostatecznie składają się na spójny i dokładnie przemyślany scenariusz, w którym nic nie pojawia się przypadkowo.

Marcello okazuje się równie świetnym rysownikiem. Zróżnicowane postaci, dobrze oddana sceneria, dynamiczne, ciekawie kompozycje sprawiają, że przedstawione wydarzenia działają na czytelnika z dużą siłą. Ekspresyjnie przedstawiona mimika twarzy przypomina prace japońskiego mangaki Fujisawy, znanego u nas z serii GTO. Delikatne odcienie szarości dopełniają świetnego efektu.

Komiks Brazylijczyka mógł być dziełem bardzo dobrym, niestety, trochę brakło mu treści.

Sposób prowadzenia opowieści oraz ilustracje stoją na wysokim poziomie i świetnie się uzupełniają, ale, historia jest tak naprawdę zupełnie przeciętna i nie pomaga jej nawet zwrot akcji pod koniec. Postaci, chociaż rozkrzyczane i agresywne, nie są szczególnie porywające, na pewno nie na tyle, żebyśmy nawiązali z nimi więź. Miasteczko, w którym dzieje się akcja, równie dobrze mogłoby znajdować się gdziekolwiek. Jest zdecydowanie za mało wyeksponowane, jak na motyw przewodni serii komiksów rozgrywających się w stolicach brazylijskich stanów i mających za zadanie pokazać życie tych miast. Fort i kawałek plaży nie wystarczy, żeby poczuć klimat.

"Wolfram" to dobrze narysowany i napisany komiks, ale z mało poruszającą historią i niezbyt porywającymi postaciami, bez znajomości których można spać całkiem spokojnie. Szkoda, Quintanilha zdecydowanie jest artystą na wysokim poziomie i liczę na wydanie kolejnych jego albumów w Polsce.

Jeśli lubicie obyczajowe historie, dodajcie jeden punkt do oceny.

Opublikowano:



Wolfram

Wolfram

Scenariusz: Marcello Quintanilha
Rysunki: Marcello Quintanilha
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2016
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: 170X240 mm
Stron: 184
Cena: 49,00 zł
Wydawnictwo: Timof Comics
ISBN: 978-83-65527-07-3
Komiks nr 192
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Dużo hałasu o nic Dużo hałasu o nic Dużo hałasu o nic

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-