reklama baner reklama

Nowe Teksty

Sprawiedliwość jest ślepa
Sławiński o Daredevil. Nieustraszony #01
Nie tylko Nietoperz
Kleszcz o Nightwing #01: Lepszy niż Batman
Atak socjotechniczny na Ms Marvel
Ms. Marvel #03: Zdruzgotana
Sprawa dawnej kochanki
Tymczyński o "Blacksad #01: Pośród cieni"
Trupy pod łóżkiem Jessiki Jones
Gierszewski o Jessica Jones: Alias #04

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Mrrroczy Luke

Tymoteusz Wronka recenzuje Star Wars Legendy #06: Mroczne Imperium
5/10
Mrrroczy Luke
5/10
Seria „Star Wars Legendy” prezentuje komiksy wydawane przez Dark Horse Comics, które obecnie nie są zaliczane do tak zwanego kanonu. Tym razem zaprezentowano album, który położył podwaliny pod tę serię. I o ile na początku lat 90. ubiegłego wieku mógł robić wrażenie (choć i to jest wątpliwe, jeśli chodzi o ludzi spoza fandomu „Gwiezdnych Wojen”), to obecnie pozostawia raczej ambiwalentne uczucia. Jednocześnie przy tak poprowadzonej fabule i osadzeniu jej w konkretnym kontekście trudno rozpatrywać tę historię jako niezależną pozycję, oderwaną od starwarsowego uniwersum.

Najgorsze wrażenie pozostawia archaiczna – nie bójmy się tego słowa – strona graficzna. Efekt pracy Cama Kennedy’ego obecnie razi uproszczoną kreską i statyczną charakterystyka kadrów. Prawdopodobnie był to zamierzony rezultat, bo w czasach powstawania „Mrocznego imperium” rysowano już zupełnie inaczej. Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, to efekt nie oddaje klimatu opowieści. To wrażenie potęguje jeszcze kolorystyka, wyblakła i ograniczona do kilku barw. Pewnie, są komiksy, które doskonale wykorzystują te elementy wizualne, ale nie dzieje się tak w przypadku omawianego tu albumu. Całość prezentuje się jako ubogi krewny: zarówno filmów z oryginalnej trylogii, jak i nieco późniejszych historii wydawanych prze Dark Horse.

Nieco lepiej – choć od razu należy zaznaczyć, że niewybitnie – prezentuje się historia napisana przez Toma Veitcha. Założenia fabularne bazują na próbie złamania wymowy finału „Powrotu Jedi”: okazuje się, że Imperator znalazł sposób na nieśmiertelność, a Luke Skywalker przechodzi na ciemną stronę Mocy. To oczywiście duże uproszczenie, ale daje ogólne pojęcie, jakie utrwalone pewniki stara się przełamać „Mroczne imperium”.

Efektem takich założeń fabularnych jest ingerencja w psychologię postaci znanych z filmów – i jest to najciekawsza strona albumu. Motywacje Luke’a są przedstawione dość mętnie i wpisują się w to, co wiadomo o naturze ciemnej strony Mocy. Znacznie lepiej poprowadzone są postaci Lei i Hana Solo. Czytelnik dowiaduje się o nich nowych faktów, a także obserwuje ewolucje ich zachowań. Niby mała rzecz, ale cieszy.

„Mroczne imperium” to doskonały przykład klasyka (nawet jeśli wcale nie tak odlegle datowanego), który brzydko się zestarzał. Całość albumu trąci myszką i niespecjalnie potrafi wywołać u czytelnika jakiekolwiek emocje: estetyczne czy związane z opisywanymi wydarzeniami. Wygląda na to, że czasem wykluczenie danej pozycji z kanonu było słuszne, nawet jeśli powody takiego działania miały zupełnie inne podłoże.

Opublikowano:



Star Wars Legendy #06: Mroczne Imperium

Star Wars Legendy #06: Mroczne Imperium

Scenariusz: Tom Veitch
Rysunki: Cam Kennedy
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2016
Seria: Star Wars Legendy
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 170x260 mm
Stron: 152
Cena: 49,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328110656
WASZA OCENA
3.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Mrrroczy Luke Mrrroczy Luke Mrrroczy Luke

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-