reklama baner reklama
Obaner

Recenzja

„Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał”

Maciej Gierszewski recenzuje Blueberry #07: Mister Blueberry. Cienie nad Tombstone
5/10
„Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał”
5/10
Egmontowski siódmy zbiorczy tom o przygodach eksporucznika Michaela Stevena Donovana, lepiej znanego jako Mike Blueberry, zawiera dwie fabuły – „Mister Blueberry” oraz „Cienie nad Tombstone”. Skrypt obu części wyszedł spod ręki Jeana Girauda, który po śmierci Jean-Michela Charliera przejął obowiązki scenarzysty. Dlatego śmiało możemy powiedzieć, że od tego momentu serial „Blueberry” stał się w pełni autorską produkcją Mœbiusa.

Według oficjalnej chronologii wydarzeń akcja, zapoczątkowana w albumie „Mister Blueberry”, rozgrywa się w roku 1881 roku. A to znaczy, że minęła prawie dekada od zdarzeń przedstawionych w „Arizona Love”. Mike został zrehabilitowany, oczyszczono go ze wszystkich zarzutów i zdrady, i próby zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych, i kradzieży złota Konfederacji. Z lektury poprzedniego tomu warto przypomnieć, że podjął próbę, nieudaną, ustatkowania się – wybranka zrezygnowała. W pierwszym albumie siódemki widzimy spokojnego, pewnego siebie, ale i rozleniwionego, dojrzałego mężczyznę. Bohater się zmienił, także wizualnie – jest szpakowaty, ma trochę nalaną twarz i nadzwyczaj dobrze się ubiera. Od pewnego czasu zarabia na chleb (choć wcale nie musi), grywając w pokera w różnych miasteczkach rozsianych na pograniczu meksykańsko-amerykańskim. Akcja zastaje go przy nakrytym zielonym suknem stoliku w Tombstone w stanie Arizona.

W ślad za Mike’em podąża jednak jego niechlubna i chlubna przeszłość. Zamierzchła i ta zupełnie niedawna. Z Denver przyjeżdża John Campbell – dziennikarz i pisarz, autor bardzo poczytnej pozycji „Królowa Sierry”, który umyślił sobie napisać książkę (bestseller!) o przygodach i wyczynach dzielnego eksporucznika. Natomiast z niedawnej przeszłości wyłania się ojciec z synem, którzy aktywnie polują na Blueberry’ego. Wypada nadmienić, że polowanie kończy się połowicznym sukcesem. W fabułę zamieszani są jeszcze: szeryfowie Virgil Earp, Morgan Earp i Wyatt Earp, rewolwerowiec Doc Holliday oraz nieludzki i krwiożerczy Indianin Geronimo.

Mimo nagromadzenia wielu osobliwych postaci fabuła jest mało wciągająca, całość historii jest grubymi nićmi szyta i raczej płaska. Nawet realne zagrożenie ze strony głowy rodziny Boone nie wytwarza odpowiedniej dozy napięcia. Postaciom przeważnie brakuje charyzmy i osobowości. Na tym tle panna Dorée Malone, grająca rolę „pielęgniarki”, wypada dość intrygująco. Retrospektywna historia, którą Blueberry opowiada Campbellowi w „Cienie nad Tombstone”, jest mało ekscytująca i odklejona od znanej nam rzeczywistości serialu.

W poprzednim zbiorczym tomie widać było powolną ewolucję estetyki rysunku. W siódemce jest ona widoczna, że tak powiem, gołym okiem. Gir decyduje się na zmianę stylistyki, kreska staje się bardziej miękka i okrągła. Wizualnie oba albumy przywodzą na myśl prace realizowane przez artystę pod pseudonimem Mœbius. Wierni czytelnicy zauważą także zmianę kolorystyki, barwy nałożone przez Florence Breton są mocniej nasycone, całość sprawia wrażenie ciemniejszej i bardziej depresyjnej. Osobiście zmiana przypadła mi do gustu, gdyby tylko scenariusz poszedł w podobnym kierunku…

Niezależnie od moich uwag i narzekań wielbiciele serialu i tak sięgną po najnowszą odsłonę. Nieśmiało liczę, że wierni fani się ze mną nie zgodzą i odnajdą w komiksie elementy, które przeoczyłem. Czekam już tylko na październik i finałowy tom, w którym okaże się, czy Gir tchnął „nowe życie” w Mike’a Bluubereego.

Opublikowano:



Blueberry #07: Mister Blueberry. Cienie nad Tombstone

Blueberry #07: Mister Blueberry. Cienie nad Tombstone

Scenariusz: Jean-Michele Charlier, Jean Giraud
Rysunki: Jean Giraud
Kolor: Florence Breton
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2016
Seria: Blueberry, Plansze Europy
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 215 x 290 mm
Stron: 104
Cena: 69,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 978-83-281-1691-7
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

„Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał” „Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał” „Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał”

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-