reklama baner reklama
Obaner

Recenzja

Jessica Jones rozbija kryształowe lustro

Maciej Gierszewski recenzuje Jessica Jones: Alias #01
8/10
Jessica Jones rozbija kryształowe lustro
8/10
W listopadzie ubiegłego roku mieliśmy okazję oglądać trzynastoodcinkowy serial telewizyjny „Jessica Jones”, który wyprodukowany został przez Netfixa w ramach współpracy z Marvel Cinematic Universe. Realizacja została dobrze przyjęta. Może nie tak dobrze, jak pierwszy sezon telewizyjnego „Daredevila”, bo bohaterka wykorzystuje swoje moce w specyficzny sposób (o tym za chwile). Nie da się ukryć, twórcy serialu wprowadzili do ekranowych opowieści o superherosach zupełnie nową, odrębną jakość. Ale, ale. Nie byłoby filmowej Jessiki w takim kształcie i psychologicznym rysie, gdyby nie komiks „Alias” napisany przez Briana Michaela Bendisa.

Seria, licząca sobie łącznie 28 zeszytów, wydawana była w latach 2001-2004 pod szyldem imprintu Marvel MAX, który był odpowiedzią Domu Pomysłów na „Vertigo” konkurencji. W skrócie chodziło o rozszerzenie wachlarza wydawniczego o propozycje przeznaczone dla dorosłych czytelników, w których superbohaterzy niekoniecznie będą super i niekoniecznie hero.

I taka jest właśnie postać wymyślna przez Bendisa. Kiedyś, jako Jewel, faktycznie należała do Avengersów, brała udział w misjach z Thorem czy Iron Menem, ale te czasy minęły, bo wybrała normalność. Teraz jest tylko sobą, jest Jessicą Jones, która prowadzi w Nowym Jorku jednoosobową agencję detektywistyczną o nazwie Alias Investigations. Jej robota głównie polega na dostarczeniu dowodów niewierności żon i mężów, poszukiwaniu zaginionych lub ukrywających się członków rodzin. Pierwsza scena komiksu mówi o codziennych zadaniach pani detektyw bardzo wiele. Na otwierającym album kadrze widzimy drzwi, zza których dobiega głośne „Kurwa!” i dalej jest podobnie: „Ale… Kurwa!”, „Ja pierdolę!”. Słowa wypowiada łysiejący mężczyzna, który przegląda zdjęcia będące niezbitym dowodem prowadzenia przez połowicę „drugiego” życia. A potem facet rzuca się z pięściami na pannę Jones, ale była to zła decyzja…

Trochę to uwłaczające, że była członkini Avengersów musi w ten sposób zarabiać na chleb (odkrywając cudze sekrety i wywlekając je na światło dzienne), że swoje „boskie” moce zaprzedała tak niskim pobudkom i „służbie”. Dość powiedzieć, że Jessica Jones nie przypomina żadnych innych bohaterek Marvela. Nie jest ani „czysta”, ani „kryształowa”, a wręcz przeciwnie. Nie dba o siebie, chętnie nadużywa alkoholu, decyduje się na przygodny seks bez zobowiązań, pali papierosa za papierosem, mówi, co myśli, zupełnie nie przejmując się tym, co inni sobie o niej pomyślą i jak zareagują.

Jednak kieruje się pewnym kodeksem, zwichrowanym, ale jednak. Stara się nie łamać prawa. Sama zgłasza się na policję w celu udzielenia wyjaśnień w sprawie pobicia swego klienta. W recenzowanym tomie protagonistka będzie musiała rozwiązać dwie główne sprawy. Jedna z nich wiąże się z odkryciem prawdziwej tożsamości Kapitana Ameryki i jego życia bez kostiumu. Co Jessica zrobi z tą wiedzą? Jej mocodawcy, ci prawdziwi, chcieliby, aby sprzedała rewelacje do mediów, zarobiła trochę szmalu, ale przede wszystkim zniszczyła kryształowy obraz. Jak postąpi pani detektyw? Oj, nie będę zdradzał. Warto samemu przeczytać.

Niebagatelne znaczenie w wytworzeniu odpowiedniego klimatu komiksu ma warstwa graficzna, przy której udzielali się David Mack (świetne okładki zeszytów), Bill Sienkiewicz (ilustracje we fragmentach książki „Pomocnik”) oraz Michael Gaydos. Ten ostatni pan pokazał się z jak najlepszej strony. Na pochwałę zasługują nie tyle rysunki, a sekwencyjność, rozmieszczenie kadrów i budowa całej planszy. W prywatnej rozmowie zwracałem uwagę, że całość jest chyba trochę przekombinowana, że za dużo eksperymentów, za dużo twórczej zabawy. Teraz, po powtórnej lektorze albumu, przyznaję się do pomyłki. Siła „Alias” to fabuła i układ kadrów.

Podsumowując, rzecz Briana Michaela Bendisa i Michaela Gaydosa niewiele ma wspólnego z superbohaterami, jakich znamy z większości amerykańskich komiksów, ich produkcja to właściwie przewrotny kryminału w klimacie noir. „Przewrotny” ponieważ cynicznym detektywem jest kobietą (sic!), a sprawy przez nią prowadzone odkrywają miejską rzeczywistość ukrytą za fasadą „kryształowego” świata. Tytuł w pewien sposób kojarzy mi się z „Gotham Central” Brubakera i Rucki. Oceniam go równie wysoko i mam wobec niego równie wysokie oczekiwania.

Opublikowano:



Jessica Jones: Alias #01

Jessica Jones: Alias #01

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Michael Gaydos
Kolor: Matt Hollingsworth
Okładka: David Mack
Publicystyka: Jeph Loeb
Ilustracja: Bill Sienkiewicz
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2016
Seria: Jessica Jones: Alias
Tytuł oryginału: Alias #1-9
Wydawca oryginału: Marvel MAX
Tłumaczenie: Marek Starosta
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 216
Cena: 79,00 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-61319-69-6
Album tylko dla dorosłego czytelnika.
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Jessica Jones rozbija kryształowe lustro Jessica Jones rozbija kryształowe lustro Jessica Jones rozbija kryształowe lustro

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-