Nowe Teksty

Gert się (nie)zmienia
Wronka o "Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka"
Batman i chaos
Kleszcz o "Batman Metal #03: Mroczny wczechświat"
Pozdrowienia z Rosji
Kleszcz o "Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz"
Pająk znowu kąsa
Zimiński o "Transmetropolitan. Tom 4"
Ponadczasowa siła magii
Pawełek o filmie "Shazam!"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

  • MFKiG 30
  • Miejsce: Łódź, Expo Łódź, aleja Politechniki 4
    Od: 2019-09-27
    Do: 2019-09-30

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

...a Kartagina powinna zostać zniszczona

Przemysław Pawełek recenzuje Salambo
7/10
...a Kartagina powinna zostać zniszczona
7/10
Druillet był do chwili obecnej autorem niemal nieobecnym na naszym rynku komiksowym, co może nieco dziwić. Dobrze znamy Moebiusa (w jego różnych wcieleniach) i kilku innych autorów związanych z legendarnym magazynem "Metal Hurlant", ale jeden z założycieli periodyku dopiero teraz trafia do oficjalnego obiegu w Polsce. "Salambo" to zbiorcze wydanie trzytomowej serii z pierwszej połowy lat 80. XX wieku, serii wizualnie spektakularnej, ale fabularnie nie do końca satysfakcjonującej.

Francuski autor oparł się na liczącej obecnie ponad 150 lat powieści Flauberta - to historia wojen Kartagińczyków z najemnikami, a jednocześnie opowieść o namiętności. Antyczne ludy i przywódcy sprzed wieków przeniesieni zostali jednak w świat laserów i podróży międzygwiezdnych. To Kartagina przyszłości, do której trafia przemierzający kosmos Sloane, 'flagowy' bohater Druilleta. Czuć tu echa" Gwiezdnych Wojen", których sława wybuchła tuż przed wydaniem pierwszego tomu "Salambo", momentami ujęcie świata przypomina "Diunę" Herberta. To feudalne ludy przyszłości, składające pokłon przedwiecznym bogom, walczące na śmierć i życie w wojnie, której sensu nie da się w zasadzie określić, a na pewno nie ułatwia tego sam autor adaptacji, piętrzący tekstowe opisy wyręczające często narrację wizualną.

Druillet sprawia w komiksie wrażenie adaptatora zbyt oddanego pierwowzorowi. Komiks jest 'przegadany', pełno w nim didaskaliów prowadzących narrację tekstem, w trakcie gdy autor zamiast opowiedzieć obrazem, dorabia po prostu rysunki ilustrujące fragmenty kolejnych opisywanych scen. Nie służy to rytmowi historii, nie służy też samej fabule, która z kolejnymi stronami staje się coraz bardziej bełkotliwa. Jednocześnie proza Flauberta stała się świetnym paliwem dla wyobraźni Druilleta. To, co przykuwa w "Salambo" uwagę to strona wizualna. Francuz nierzadko aż do przesady bawi się kompozycją plansz, często stawia na rozkładówki (bywa że i zmuszające czytelnika do obrócenia albumu o 90 stopni), a ilustrując futurystyczno-antyczną wojnę do szaleństwa niemal doprowadza drobiazgowość swoich spektakularnych wizji. To epickie walki z setkami walczących, to majestatyczne świątynie czy kosmiczne wrota. Kolejne strony często robią wrażenie i to mroczna fantazja Druilleta razem z jego kreską są główną siłą albumu. Niestety nie jest nią fabuła, zbyt naładowana tekstem i zwyczajnie mało strawna.


Autor recenzji jest pracownikiem Polskiego Radia.

Opublikowano:



Salambo

Salambo

Scenariusz: Gustave Flaubert, Philippe Druillet
Rysunki: Philippe Druillet
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2016
Seria: Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału: Salammbô
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 215x290 mm
Stron: 200
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

...a Kartagina powinna zostać zniszczona ...a Kartagina powinna zostać zniszczona ...a Kartagina powinna zostać zniszczona

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-