reklama baner reklama

Nowe Teksty

Mój przyjaciel zombie
Tymczyński o 1. tomie "Rachel Rising"
Ta historia jest prawdziwa
Kamiński o "Faksie z Sarajewa"
A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?
Sus o "Miesiącu miodowym na safari"
Krajobraz po bitwie
Sławiński o 8. tomie "Batmana"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

Szot: Kieszenie klientów są bez dna

Łukasz Chmielewski
Rozmowa z Wojtkiem Szotem, szefem Wydawnictwa Komiksowego i księgarni internetowej gildia.pl.

Aleja Komiksu: W wywiadzie zamieszczonym w 375. numerze dwutygodnika "Biblioteka Analiz" zdradziłeś, że w 2013 roku miałeś prawie 5 milionów złotych obrotu w sklep.gildia.pl, w tym 800 tysięcy samego Wydawnictwa Komiksowego. Jak te liczby wyglądają za 2015 rok?

Wojtek Szot: Zdecydowanie wzrosły. Obroty sklepu się podwoiły, a wydawnictwo także się rozwinęło. Nie podam jednak konkretnych liczb. Mogę za to zdradzić, że integral Wiedźmina sprzedał się w takich nakładach, że pociągnął wyniki całego wydawnictwa. Ale ten tytuł zawyża średnią i trzeba o tym pamiętać. Rok 2016 będzie trudny dla nakładów, bo w ofercie Wydawnictwa Komiksowego nie będzie takich samograjów, a pozycje trochę trudniejsze sprzedażowo choć wyczekiwane z pewnością przez miłośników komiksu.

Widać też, że koledzy wydawcy zastanawiają się nad strategią, która pozwoli im odnaleźć swoją niszę. Choć komiksy z USA wydają się sprzedażowym strzałem w dziesiątkę, to nie chcę zostawić komiksu francuskiego. Trzeba też wydawać komiksy, które są „legendarne” i dzięki temu rozpoznawalne. Świetnie sprzedał się nam Slain, Deadpool osiągnął kosmiczne wyniki – znaczy się, że można sprzedać też superbohaterów spoza batmanoczołówki.

Zdradzę też, że w 2016 roku chcę postawić na gry planszowe, przynajmniej mam nadzieję, że uda nam się zwiększyć zainteresowanie nimi naszych klientów..

wojtek_szot
Wojtek Szot (fot. arch. WS)


Rok 2015 przyniósł duży wzrost oferty komiksów, zwłaszcza w segmencie amerykańskiego komiksu superbohaterskiego i frankofońskiego komiksu środka. Te gatunki zwykle okupują też miesięczne top10 sprzedaży w sklep.gildia.pl. Rosnąca podaż poprawia sprzedaż?

Tak, ale na wyniki duży wpływ miał upadek Merlina. Sporo jego klientów przeszło do nas. Na razie jest za wcześnie, żeby wyrokować, ilu zostanie z nami.

W 2016 roku wyjdzie pewnie więcej komiksów niż w 2015 roku. Może to wydrenować portfele klientów na tyle, że spadnie sprzedaż?

Sytuacja jest skomplikowana, a zmiennych jest dużo. Na pierwszy plan wysuwają się niepewny rynek walutowy, inflacja, która znów pojawia się po latach, i propozycja podatku obrotowego od e-sklepów. To może przełożyć się na wzrosty cen książek i komiksów. Do tego dochodzi niepewna sytuacja w Chinach, skąd jest papier, który może przez to podrożeć. Boję się, że klienci nie wydolą, ale poprzednie lata pokazały, że kieszenie klientów są bez dna, co mnie wciąż zaskakuje.

W 2015 roku dwa sklepy komiksowe zaczęły również wydawać komiksy. To bardziej sensowny model biznesowy niż samo wydawnictwo lub sam sklep?

Tak, to trochę perpetuum mobile. Wydawcy, którzy są jednocześnie sprzedawcami, mają dostęp do statystyk niedostępnych dla innych, wiedzą dużo o konkurencji. To może dawać przewagę, ale nie musi, bo ostatecznie trzeba wydać dobry komiks.

Już pod koniec 2015 roku coraz więcej komiksów w przedsprzedaży można było kupić w sklep.gildia.pl z 30% rabatem. To nowość, bo rabat wynosił wcześniej twarde 25% na nowości. Schodzicie z marzy, żeby powalczyć o nowych klientów, czy żeby utrzymać obecnych?

Muszę być konkurencyjny wobec dyskontów. Mniej za to będzie promocji, w które obfitował 2015 rok. W przypadku mangi staramy się być konkurencyjni cenowo i powalczyć o większy udział w rynku.

Rabat w wysokości 30% to dużo. Da się zejść niżej? Jak bardzo?

Czekamy na ustawę na książce, gdzie ma być stała cena – jeśli to się wydarzy, to problem rabatów sam się rozwiąże się, a rywalizacja będzie dotyczyła jakości obsługi. Bez tej ustawy pewnie przetrwają tylko najlepsi.

W 2015 roku sklep.gildia.pl miał wiele promocji, a rabaty wynosiły nawet po 50%. Ta agresywna polityka przynosi korzyści? Nie boisz się, że to przyzwyczai klientów do dużych obniżek i później, gdy zobaczą „tylko” 25-30% rabat, zaczną kręcić nosem?

Można zejść do minus 40%, ale to kompletne szaleństwo, bo wyjdziemy na zero. Takiego scenariusza nie można jednak wykluczyć. Rynek jest obecnie dużo bardziej skomplikowany niż kiedyś, bo podmioty już nie dzielą się na wydawców, hurtowników i sprzedawców. Te funkcje się nakładają. I zmienia się obraz gry.

Czy sklep.egmont.pl zmienił jakoś obraz gry w sprzedaży komiksów w Polsce?

Nie.

Co generuje większe obroty: komiks europejski i amerykański czy manga?

Manga to sprzedażowo osobny segment. Nie ma sensu zestawiać jej z komiksem euro-amerykańskim. Mogę powiedzieć, że w moim sklepie najpopularniejsze są komiksy amerykański, potem europejskie, a na końcu jest manga, która jest tańsza, wiec trzeba jej sprzedać więcej.

Na facebooku sklep.gildia.pl funkcjonuje już jako gildia.pl – księgarnia internetowa. Adres też ulegnie zmianie? Kiedy to nastąpi?

W czerwcu 10-lecie sklepu wiec mam nadzieję, że zdążymy z nowym layoutem i silnikiem. Serwisy jak komiks.gildia.pl czy planszówki.gildia.pl zostaną pod swoimi subdomenami, a na głównej stronie znajdziecie księgarnię internetową.

gildia_ksiegarnia

W 2015 roku pojawiły się też nowe wydawnictwa. Dla sklep.gildia.pl to raczej dobra informacja, a dla Wydawnictwa Komiksowego?

Dla sklepu oczywiście dobrze. Każdy nowy komiks nas cieszy. Poszerzenie pola walki będzie ciekawe, bo można obserwować, co się sprzeda. Konkurencja jest też pouczająca. Wydawnictwo Komiksowe chce uzupełniać, a nie konkurować, i chyba każdy tak działa w Polsce. Rewelacją roku jest Scream Comis i Studio Lain, które zrobiły swoimi tytułami sporo zamieszania w zestawieniach najlepiej sprzedających się komiksów.

Rok 2016 zaczął się chyba rewelacyjnie dla Wydawnictwa Komiksowego. Najpierw Hermann dostaje Grand Prix w Angouleme, a potem „Tutaj” zostaje wybrane komiksem roku na tym najważniejszym w Europie festiwalu. Hermanna wydajesz od dawna, komiks Richarda McGuire’a miał premierę w styczniu (długo trzeba było na nią czekać…).

Liczymy też na nominację dla „Stwórcy” Scotta McClouda do nagrody Eisnera i być może nagrodę. Zagraniczne nagrody nie pomagają komiksom w Polsce, choć Eisnery są wyjątkiem od tej reguły. Mam w planach zakupy nagradzanych komiksów. „Gigantyczna broda…” była nominowana do tytułu komiksu roku w Wielkiej Brytanii dwa lata temu. Tytuł miał u nas dobre recenzje, autor dostał dwie nominacje do Eisnerów, sprzedaż była rewelacyjna i jest to jedna z najfajniejszych przygód wydawniczych, jakie przeżyłem..



Patrząc na ilość wznowień, strzałem w dziesiątkę okazały się integrale komiksów Bogusława Polcha. Planujesz kolejne albumy tego rysownika? A może postawisz także na innego klasyka?

Na razie komiksy Polcha będą w albumach w kioskach, a później zobaczymy, co możemy wspólnie zrobić, jeśli obie strony będą zainteresowane.

Jakie są plany wobec serii „Dawny komiks polski” pod redakcją Adama Ruska?

W tym roku na pewno będzie jeden tom. Być może dwa, bo planuję wydać również legendarnego „Bezrobotnego Frącka” w tej serii – jest szansa na grudniową premierę.

„Kwintesencja” Grzegorza Janusza i Krzysztofa Gawronkiewicza to komiks zamówiony przez Wydawnictwo Komiksowe. Ten model współpracy miał zastąpić stypendium sklep.gildia.pl. Rocznie będzie jeden taki album? Jak wygląda obecnie ten pomysł na współpracę między wydawcą a twórcą?

Cały czas rozmawiam, proponując różne formy współpracy autorom. To bardzo trudne, bo choć oferujemy warunki nieco lepsze, niż wynikałoby to z rynku, to trudno namówić artystów komiksowych do takiej współpracy. W 2017 roku mam nadzieję wydać album Daniela Chmielewskiego na podstawie prozy Olgi Tokarczuk. Także Michał Rzecznik pracuje nad autorskim komiksem biograficznym, którego akcja jest osadzona w PRL-u, a po słowie jestem z pewnym scenarzystą, którego uważam za najbardziej utalentowanego w kraju.Nie jest zatem tak źle na linii wydawca-autor.

Egmont zaangażował się w polski komiks dla dzieci, a Kultura Gniewu poszła nawet dalej, stawiając na książki obrazkowe. Wydawnictwo Komiksowe rozważa wejście w segment dla dzieci?

Zarzekałem się kiedyś, że nie, ale teraz muszę powiedzieć, że jednak chcę wejść w komiksy dla dzieci. Będę rozważał też książki dla dzieci. Na razie zapewne postawię na zagraniczne komiksy i samodzielne licencje. To element większej całości. Chcę inwestować w czytelnika kompleksowo. Żeby wracał do nas w każdym wieku i znajdywał zawsze coś dla siebie. To rodzica trzeba przekonać do zakupu. W Polsce ciągle jednak sprzedają się nie tylko estetyczne, ale i edukacyjne pozycje dla dzieci.

W 2015 roku nakładem Wydawnictwa Komiksowego ukazały się 24 komiksy. Które zaskoczyły in plus, a które in minus, jeśli chodzi o sprzedaż?

Nie mieliśmy żadnej wpadki finansowej. Oczywiście niektóre tytuły mogłyby sprzedać się lepiej, ale na pewno nie jest to in minus. Staramy się też tak działać, że ryzykujemy kilkoma tytułami, jak „Kwintesencja”, i obok tego wydajemy tak zwane pewniaki, które pociągną sprzedaż w razie czego. Nadspodziewanie dobre wyniki miały „Broda…”, „Dzień targowy” i integrale Bogusława Polch – skala sukcesu jego komiksów jednak jest zaskoczeniem.



Na 2016 rok przygotowujesz ofensywę komiksów Arta Spiegelmana, ze słynnym „Mausem” na czele. Na kogo jeszcze postawisz w tym roku?

Spiegelman to największe wyzwanie. Wydamy sukcesywnie „Mausa”, „Breakdowns. Portet artysty jak młodego %@&*!”, „Ko-miks. Grafiki, komiksy i skrawki” i „W cieniu nieistniejących wież”. Oczywiście będzie też Hermann: wznowienie „Krwawych godów”, nowość „Staruszek Anderson” i przynajmniej pięć tomów „Comanche”.

Mam na oku jednego autora, z którym chciałbym związać się na dłużej, ale nie zdradzę teraz jego nazwiska. To kategoria powieść graficzna obyczajowa. Mam też nadzieję, że seria „Azymut” znajdzie uznanie, bo dla mnie to takie oczko w głowie. Dodatkowo ciekawe pola eksploatacji pozostawiła nam Centrala, ale już więcej mojej konkurencji nie podpowiem.


Rozmawiał Łukasz Chmielewski.

Opublikowano:



Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

nrt -

Ciekawy wywiad, zastanawiam się czy będą jeszcze próbować limitowanych wydań z alternatywnymi okładkami (w przypadku Wiedźmina nie wyszło, ale pomysł dobry). btw: WS zupełnie nie wygląda na komiksiarza ;D

daniel_m -

A jak wygląda komiksiarz? Oczywiście pomijając to, że można Go poznać po tym, że akurat komiks czyta?
Co do wywiadu - świetny. Gratuluję Panu Wojtkowi sukcesów i życzę kolejnych. Życzę również tego, by nie nastąpił kolejny upadek komiksu w Polsce. Powodzenia!