reklama baner reklama

Nowe Teksty

Ostra jazda w baśniowej tonacji
Panic o 1. tomie "Head Loppera"
Dynamit i Nitrogliceryna
Kleszcz o "Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie Spotkania"
Dziesięć oznak paranoi
Sus o "10 bolesnych operacjach"
Gdzie jest Peter?
Kleszcz o 2. tomie "Amazing Spider-Man"
Czejeni kontratakują
Tymczyński o 6. tomie "Comanche"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Z końcem świata mu do twarzy

Krzysztof Tymczyński recenzuje Bler #5: Człowiek ze światła
8/10
Z końcem świata mu do twarzy
8/10
Gdy weźmiecie do ręki piąty oraz pierwszy tom ”Blera” autorstwa Rafała Szłapy, możecie przeżyć niemały szok. Historia, która wcześniej nie unikała bardzo wyraźnego korzystania z licznych, typowo superbohaterskich klisz, przekształciła się w mroczną opowieść utrzymaną w klimatach postapokaliptycznych. I chociaż nadal trudno stwierdzić, by autor komiksu wprowadzał do gatunku nowe elementy, zdecydowanie można orzec to, w którym z nich poczuł się znacznie lepiej.

”Człowiek ze światła” to bezpośrednia kontynuacja poprzedniej odsłony serii. Tytułowy bohater udaje się z napotkaną wcześniej kobietą do ruin Krakowa, by pomóc jej szukać zaginionego dziecka. Na miejscu okazuje się, że miasto jest w znacznie gorszym stanie, niż przypuszczał, a dodatkowo kręcą się po nim tajemniczy ludzie. To jednak nie wszystko. W ślad za Blerem rusza skompromitowany przez niego senator Rymiński, zaś po Krakowie porusza się także tajemniczy człowiek ze światła. Czy nasz bohater poradzi sobie z tym wszystkim?

O ile poprzedni tom ”Blera” nawiązywał jeszcze do wcześniejszych przygód tytułowego bohatera, o tyle tym razem Szłapa kontynuuje jedynie fabułę ze ”Stanu strachu”. Komiks zyskuje na tym wyraźnie, ponieważ twórca ma znacznie więcej miejsca na poprawne przedstawienie zaplanowanej fabuły, co odróżnia go od poprzedniej odsłony serii, odrobinę skrytykowanej przeze mnie za zbyt szybkie skakanie po wątkach. I faktycznie, ”Człowiek ze światła” praktycznie pod każdym względem prezentuje się lepiej od poprzednika. Szłapa jest w stanie zadbać nie tylko o adekwatny klimat, ale także odpowiednie prowadzenie czytelnika.

Zapewne wszyscy czytaliście już niejeden komiks osadzony w realiach postapokaliptycznych. Jak już wcześniej wspomniałem, ”Człowiek ze światła” absolutnie nie wprowadza do tego gatunku niczego nowego. No i w zasadzie tyle z zarzutów dotyczących tego aspektu komiksu. cała reszta, to już tylko zachwyty. Szłapa nie tylko graficznie, ale także odpowiednio skonstruowaną fabułą, nadaje albumowi niesamowity klimat. Już otwierająca komiks scena, w której w tle widzimy przykryty popiołami Kraków (i bynajmniej nie mam tu na myśli smogu), niesamowicie działa na wyobraźnię. Autorowi udało się zawrzeć w ”Człowieku ze światła” kilka bardzo interesujących scen, których wykonanie totalnie nie pozostawiało niczego do zarzutu. Za przykład niech świadczy nie tylko najbardziej klimatyczna, ale i chyba najlepiej narysowana scena komiksu, w której widzimy świecące motyle.

Ogólnie mogę śmiało i z pełnym przekonaniem napisać tutaj, że pod względem graficznym, całość ”Człowieka ze światła” prezentuje się naprawdę wybornie. Odrobinkę tylko można żałować, że Rafał Szłapa nie pokusił się tym razem o rozrysowaną nieco innym stylem, dodatkową historię, którą otrzymaliśmy chociażby w ”Stanie strachu”.

Bardzo cieszy także znaczna poprawa warstwy scenariuszowej. ”Człowiek ze światła” nie cierpi na przypadłości, które zarzucałem poprzedniej odsłonie cyklu. Przede wszystkim brakuje tutaj, przy czym zupełnie za tym nie tęsknię, pędzenia fabuły przed siebie bez opamiętania. Każdy wątek zaznaczony w albumie doczekał się satysfakcjonującego rozwinięcia i zakończenia. Petrov, główny przeciwnik Blera w tej części cyklu, w zaledwie kilka stron przedstawiony został na tyle dobrze, by niemożliwym było napisanie o nim, iż jest kolejnym papierowym przeciwnikiem bez wyraźnego charakteru. Plus dla Szłapy za to, że zostawił w jego wątku kilka niedopowiedzeń, dzięki czemu można śmiało sądzić, że jeszcze możemy zobaczyć tego jegomościa w kolejnych tomach. Dobrze także, że autor postanowił mocniej skupić się na bardzo słabo przedstawionym w poprzedniej odsłonie cyklu Rymińskim, dzięki czemu postać ta nie jest już do końca tak czarno-biała, jak wydawała się dotąd. Spodobała mi się zwłaszcza scena, w której polityk przekonany o zbliżającej się śmierci, przyznaje się do wszystkich machlojek, nie wiedząc przy tym, że tak naprawdę jest tylko powierzchownie ranny. Dałem się na to złapać, przyznaję.

Podsumowując, ”Człowiek ze światła” jest w mojej ocenie komiksem znacznie lepszym od poprzedniej odsłony cyklu, nawet, jeśli nadal cierpi trochę na oparciu się na znanych kliszach. Rafałowi Szłapie udało się jednak stworzyć niesamowity klimat przedstawianej historii, wyrzucić z niej wszystkie dziury fabularne, a także całość świetnie rozrysować. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcać Was do kupna tego komiksu

Opublikowano:



Bler #5: Człowiek ze światła

Bler #5: Człowiek ze światła

Scenariusz: Rafał Szłapa
Rysunki: Rafał Szłapa
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2015
Seria: Bler
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 48
Cena: 36,00 zł
Wydawnictwo: Blik Studio
ISBN: 978-83-931632-6-7
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Z końcem świata mu do twarzy Z końcem świata mu do twarzy Z końcem świata mu do twarzy

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-