Obaner

Recenzja

Kręte koleje losu dorzecza Missisipi

Przemysław Pawełek recenzuje Pasażerowie wiatru #2
8/10
Kręte koleje losu dorzecza Missisipi
8/10
Drugi tom "Pasażerów wiatru" zabiera nas w ciąg dalszy podróży, której pisanie autor urwał w połowie lat 80. XX wieku. Bourgeon już na samym początku akcentuje czas, który w jego komiksowym świecie płynie dużo szybciej niż w rzeczywistości. Tym razem fabuła osadzona zostaje nie w kontekście europejskich królestw walczących o kolonie, a dużo późniejszej amerykańskiej wojny secesyjnej. Jak się wkrótce okazuje - tylko pozornie. Młoda Zabo ucieka Nowego Orleanu z opanowanego przez żołnierzy, by po dotarciu przez bagna Luizjany do rodzinnej posiadłości poznać razem z czytelnikami ciąg dalszy opowieści z poprzednich tomów. Snująca je prababka bohaterki to dobrze znana czytelnikom Isa, która jako młoda Francuzka angażowała się w awanturnicze podróże pomiędzy Starym a Nowym Światem.

Upływ czasu odcisnął spore piętno na francuskim autorze, pewne rzeczy pozostały jednak niezmienne. Co prawda historia toczy się dwutorowo, a środki wyrazu uległy lekkiej zmianie, ale przygody obu bohaterek ponownie są głównie pretekstem do pokazania tła odwiedzanych miejsc i epoki czy raczej w tym przypadku - dwóch epok. Bourgeon ukazuje przemiany historyczne towarzyszące losom niewolników, a także amerykańskiego Południa, do dziś nasączonego pierwiastkami kultury francuskiej. W jego opowieści pojawiają się elementy zwyczajów Cajunów i Kreolów, zarys ciekawych elementów architektury z dorzecza Missisipi czy przykłady lokalnej fauny i flory.

Kolejne lata, które upłynęły pomiędzy pierwszą a drugą serią "Pasażerów...", wypolerowały warsztat autora. Najłatwiej dostrzec zmiany w kresce, dużo bardziej wycyzelowanej, wyrazistszej, przez co nie pojawiają się już z rzadka lekkie deformacje twarzy bohaterów, co dało się zauważyć w jego starszych komiksach. Jednocześnie wystudiowane rysunki momentami wydają się być mniej spontaniczne, a bohaterowie odrysowywani od zdjęć modeli. Bourgeon odpuścił sobie też tworzenie karkołomnych kompozycji kilkunastu kadrów na planszę, kolejne strony nie są tak przegadane jak niegdyś, a wiedza, którymi nafaszerowane są nowe komiksy, jest dużo lepiej zintegrowana z narracją. Rzadziej mamy tu do czynienia z wykładami, które nagle zachciało się wygłosić którejś z postaci.

Druga seria "Pasażerów wiatru" powinna trafić do fanów pierwszego tomu, jest też spora szansa, że spodoba im się bardziej. Dwa zeszyty składające się na ten album wydają się tworzyć historię bardziej spójną i zwartą, niż poprzednie pięć, nieco bardziej pretekstowo wykorzystujących fabułę. Zawieść mogą się miłośnicy tematyki marynistycznej - chyba że zadowolą ich mokradła. Przyjemny czas na lekturze spędzą też prawdopodobnie osoby, które z pierwszym tomem się nie zetknęły. Zabo jest samodzielną bohaterką, a ciąg dalszy opowieści Isy jest tu oddzielnym aktem jej żywota. Uczulam tylko osoby, które zasugerowały się okładką i liczą na western z kobietą w roli głównej. Owszem - bohaterkę z charakterem tu się znajdzie, nawet dwie, konwencja jest tu jednak inna - nieco przygody, trochę podróży, pewne ulotne skojarzenia z "Przeminęło z wiatrem", może z "Kolorem purpury", na pewno jednak nie z Tarantinowskim "Django".

Autor recenzji jest pracownikiem Polskiego Radia.

Opublikowano:



Pasażerowie wiatru #2

Pasażerowie wiatru #2

Scenariusz: Francois Bourgeon
Rysunki: Francois Bourgeon
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2015
Seria: Pasażerowie wiatru, Kanon komiksu
Tytuł oryginału: Les passagers du vent
Rok wydania oryginału: Glenat
Wydawca oryginału: 1980
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 215x290 mm
Stron: 152
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328102828
WASZA OCENA
8.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Kręte koleje losu dorzecza Missisipi Kręte koleje losu dorzecza Missisipi Kręte koleje losu dorzecza Missisipi

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

soplic -

To że komiks nie jest Tarantinowskim "Django", jest jego zaletą, w przeciwieństwie do obecnego Tarantina Bourgeon ma coś ciekawego do powiedzenia.

Gonz -

Bynajmniej nie wartościuję, rozgraniczam (zarówno dla tych, co "Django" lubią, jak i tych co nie)