reklama baner reklama
Obaner

Recenzja

Yama w mieście Karelane

Maciej Gierszewski recenzuje Szklane Miecze #02: Ilango
6/10
Yama w mieście Karelane
6/10
Pierwszy album serii „Szklane miecze” został przeze mnie nisko oceniony. Niewiele dobrego mogłem o nim napisać, główne zarzuty kierowałem do scenarzystki, gdyż fabuła była sztampowa, a dialogi drewniane. Co innego rysowniczka, ona spisała się na medal. W każdym razie „Yama” nie zachęcała do sięgnięcia po następny tom. Sam byłem bliski porzucenia serii, a teraz nie żałuję, że przeczytałem „Ilango”. Myślę, że trochę osób zrezygnowało z kupna drugiej części. Jeśli mam rację, to wszystkim tym proponuję zapoznać się z bieżącym tomem. Warto, choćby po to, aby przekonać się jakie postępy zrobiła scenarzystka.

Akcja „Yamy” kończy się, gdy główna bohaterka, wraz z towarzyszami podróży, wkracza do miasta Karelane. Omawiany album otwiera sekwencja scen, w której poznajemy kilka nowych postaci. Należą one do grupy alochtonów, którzy mieszkają w prowizorycznych chatach na zalewowych terenach za murami fortecy. Prawowici mieszkańcy grodu opatrzyli ich epitetem: „larwy”, bo są biedni i brudni. A także wykorzystywani, aby przeżyć muszą pracować w nieludzkich warunkach przy stawianiu wielkiej zapory. Nadzorcami na budowie są najemnicy Orlanda.

Yama oraz jej nauczyciel Niklos nie mogli zatrzymać się na noc w mieście, dlatego trafiają do ubogiej chaty Ogerias i jej syna. Następnego dnia wyruszają na poszukiwanie Orlanda. W tym miejscu akcja znacznie przyspiesza, wyraźnie nabiera rumieńców. Zresztą w całym tomie sporo się dzieje, nie tylko dlatego, że wprowadzone zostały nowe postacie. Fabuła całości rozgrywa się na przestrzeni kilku dni, co dodatnio wpływa na spójność i atrakcyjność opowieści. Komiks czyta się z dużo większym zainteresowaniem, coś się w końcu dzieje. Narracja prowadzona jest na dwóch płaszczyznach, które z biegiem opowieści zbliżają się do siebie, aż w końcu przenikają. Tytułowy Ilango to odważny chłopiec, którego losy ostatecznie splatają się z właścicielką Szklanego Miecza.

Poprzednio chwaliłem ilustracje Laury Zuccheri. I tym razem także muszę napisać same pozytywne rzeczy. No, może poza tym nieszczęsnym Niklosem, na którego nie mogę patrzeć, bo tak mocno przypomina Mela Gibsona. Ale abstrahując od tej postaci, to wielkie wrażenie robi graficzne przedstawienie miasta Karelane, stroje mieszkańców i najemników Orlanda, które przywodzą na myśl odzienie prekolumbijskich Indian. Precyzja architektonicznych szczegółów jest wręcz benedyktyńska. Kolory, których użyto, są miłe dla oka.

Wiele złego można powiedzieć o budowie scenariusza pierwszego tomu, ale w omawianym skrypt został dobrze zbudowany. Efektowny cliffhanger na zakończenie tomu, który sugeruje, że w kolejnej części akcja się ewidentnie skomplikuje. Może i nie jest to komiks porywający, ale z pewnością jest to satysfakcjonująca rozrywka, całość czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Dobrze się stało, że nie porzuciłem tej serii, ostatecznie jestem zadowolony. Dlatego wszystkim tym, którzy po lekturze jedynki mieli podobne do moich wątpliwości, proponuję zapoznać się z „Ilango”.

Opublikowano:



Szklane Miecze #02: Ilango

Szklane Miecze #02: Ilango

Scenariusz: Sylviane Corgiat
Rysunki: Laura Zuccheri
Kolor: Laura Zuccheri
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2015
Seria: Szklane Miecze
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 48
Cena: 29,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328110076
WASZA OCENA
1.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Yama w mieście Karelane Yama w mieście Karelane Yama w mieście Karelane

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-